Poznań wita pierwsze dzieci z miejskiego programu in vitro

Po niecałym roku od uruchomienia miejskiego programu dofinansowania do sztucznego zapłodnienia, Poznań może cieszyć się z pierwszej dwójki nowych mieszkańców. Bliźniaki, chłopiec i dziewczynka, są dziećmi jednej z 87 par, które miały okazję wziąć udział w pierwszej edycji programu in vitro.

Stolica Wielkopolski zdecydowała się na uruchomienie miejskiego programu in vitro w drugiej połowie 2017 roku. Zakwalifikowane pary mogą korzystać z usług trzech wyłonionych placówek – klinik InviMed Europejskie Centrum Macierzyństwa Poznań i INVICTA a oraz Ginekologiczno-Położniczego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ulicy Polnej, gdzie przyszły na świat bliźniaki. 

Zasady przyjęcia do programu

Szanse na kwalifikację do programu mają pary zameldowane na terenie miasta Poznania, które mogą udokumentować bezskuteczne leczenie niepłodności. Wiek kobiety musi mieścić się w granicach od 20 do maksymalnie 43 lat. Przyjęci mogą skorzystać z maksymalnie trzech prób zapłodnienia metodą in vitro (dawstwo partnerskie lub poza partnerskie) dofinansowanych kwotą 5 tys. zł lub trzykrotnie podchodzić do procedury adopcji zarodka. W drugim wypadu dofinansowanie wynosi 2 tys. zł do każdej próby, pod warunkiem, że poprzednia dofinansowana procedura zapłodnienia pozaustrojowego lub adopcji zarodka nie była skuteczna, czyli że nie urodziło się w jej wyniku dziecko.

Dofinansowanie do procedury in vitro jest przyznawane według kolejności zgłoszeń, na podstawie daty wystawienia potwierdzenia kwalifikacji formalnej oraz medycznej.

Szansa dla ponad 350 par

W pierwszej edycji poznańskiego programu udział wzięło niemal 90 par, a zgodnie z przewidywaniami urzędników, do 2020 roku ma z niego skorzystać w sumie 367 par. W najbliższych latach miasto planuje przeznaczyć na ten ce 18 mln zł, możliwe jest także przedłużenie programu, jeśli Poznaniacy wyrażą taką chęć. 

Koniec z rządowym in vitro

Poznań jest jednym z kilku polskich miast, które zdecydowały się na dopłaty do zabiegów in vitro po wygaszeniu rządowego programu zapoczątkowanego przez Platformę Obywatelską.

W latach 2013-2016 pary bezskutecznie starające się o dziecko metodami naturalnymi mogły przystąpić do programu rządowych dopłat do zapłodnienia in vitro. Dzięki temu droga procedura stała się dostępna dla większej liczby par i doprowadziła do narodzin 5,2 tys. dzieci. Ciążą kończył się średnio co trzeci zabieg, choć w niektórych placówkach zanotowano nawet 40 proc. skuteczność procedury.

Jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu były minister zdrowia Marian Zembala przedłużył program do 2019 roku, jednak kolejny szef resortu Konstanty Radziwiłł postanowił unieważnić tę decyzję i zastąpić program in vitro tym bazującym na naprotechnologii.

Które miasta dofinansowują zabiegi sztucznego zapłonienia?

Pierwszym z miast, które zdecydowały się na sfinansowanie programu z własnego budżetu była Częstochowa, której mieszkańcy mogą korzystać z pomocy już od 2012 roku. Tutejszy program, ze względu na ograniczenia budżetowe, obejmuje jednak jedynie 15 par. Na finansowe wsparcie przy zabiegu liczyć mogą także mieszkańcy Łodzi, gdzie program rozpoczął się w 2016 roku i potrwa do 2020, a na pomoc przewidziano pół miliona złotych rocznie. Do listy miast pomagających mieszkańcom w zajściu w ciążę metodą sztucznego zapłodnienia dołączył również Gdańsk, gdzie program, podobnie jak w Poznaniu, ruszył w połowie października 2017 roku. W tym samym okresie możliwość skorzystania z miejskiego dofinansowania zabiegów zyskali także mieszkańcy Warszawy. W programie mogą uczestniczyć pary, w których kobiety mają nie mniej niż 25 i nie więcej niż 40 lat. Dofinansowanie ma obejmować trzy próby zapłodnienia in vitro, a miasto jest skłonne pokryć do 80 proc. kosztów procedury, jednak do kwoty nie wyższej niż 5 tysięcy złotych. Z pomocy będą mogły skorzystać zarówno małżeństwa, jak i pary żyjące w związkach nieformalnych. Program został uchwalony na lata 2017-2019 i ma kosztować 10 mln złotych rocznie, co w sumie daje możliwość skorzystania z dopłat aż 2500 par.

Kontrowersyjna naprotechnologia

Narodowy Program Prokreacyjny, który zastąpił rządowy program in vitro bazuje na naprotechnologii, czyli metodzie budzącej wiele kontrowersji. Rządowy program prokreacyjny od początku spotykał się ze sprzecznymi opiniami, a wielu ekspertów wciąż podważa jego sensowność. Jasnego stanowiska w tej kwestii nie zajęła także Agencja Oceny Metod i Technologii Medycznych. W kwietniu 2016 roku Rada Przejrzystości działająca przy AOMiTM skrytykowała naprotechnologię jako metodę leczenia niepłodności, jednak już w sierpniu, opiniując ją na potrzeby Narodowego Programu Prokreacyjnego, nie miała żadnych zastrzeżeń. Tym większe wątpliwości budzi fakt, że to samo gremium pozytywnie opiniowało rządowy program in vitro realizowany w latach 2013-2016. Wówczas nie było wątpliwości, że in vitro to technologia medyczna powszechnie stosowana w leczeniu niepłodności, a sam program jest dobrze przygotowany.

Zgodnie z szacunkami, na które w liście do ministra Konstantego Radziwiłła powoływał się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, problem z poczęciem dotyczą około 1,5 mln polskich par, a 60 proc. z nich w ich zwalczaniu musi posiłkować się pomocą medyczną. 

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań, Onet.pl, Polska Agencja Prasowa


Podziel się: