Silne leki będą mieć nowe opakowania?

Farmaceuci apelują o zmiany w znakowaniu leków, żeby łatwiej odróżniać preparaty o silnym i słabszym działaniu. Oznaczenia tego rodzaju funkcjonują w przypadku leków recepturowych, a wprowadzenie ich w przypadku zwykłych pomoże uniknąć fatalnych pomyłek.

Obecnie nie ma żadnego standardu dotyczącego znakowania leków o różnym działaniu – to, jak wygląda opakowanie zależy przede wszystkim od producenta. W efekcie leki silne i słabe bywają umieszczane w bardzo podobnych pojemnikach o niemal identycznej szacie graficznej, co może prowadzić do błędów przy wydawaniu. 

O krok od tragedii

Właśnie taka sytuacja, jak pisze „Rzeczpospolita” wydarzyła się rok temu w Międzychodzie. Wówczas farmaceutka miała wydać dwa opakowania tego samego leku, jednak właśnie przez pomyłkę wynikającą z identycznej szafy graficznej, wydała dwa różne. Niewłaściwy, stosowany w leczeniu jaskry, został podany niemowlęciu, które w efekcie zaczęło się dusić i trafiło do szpitala, gdzie przez trzy dni przebywało w stanie śpiączki. Śledztwo wykazało, że właśnie podobieństwo opakowań i ich sąsiedztwo na półce (leki były ułożone alfabetycznie, a preparaty związane z tym wypadkiem stały blisko siebie) doprowadziły do tragicznego w skutkach błędu. 

Nowe oznaczenia

W zapobieganiu takim sytuacjom mogłoby pomóc wprowadzenie etykiet, które w sposób jednoznaczny sygnalizują przynależność leków do konkretnego wykazu. Wprowadzenie takiego rozwiązania w petycji skierowanej do resortu zdrowia proponują sami farmaceuci. Sugerują oni, by leki były oznaczane na wzór naczyń do przechowywania substancji leczniczych służących do wykonania leków recepturowych, czyli:

•    Bardzo silnie działające substancje z wykazu A: biały napis na czarnym tle w czerwonej obwódce,
•    Silnie działające substancje z wykazu B: czewony napis na białym tle z czerwoną obwódką,
•    Środki odurzające z wykazu N: biały napis na czarnym tle z czerwoną obwódką,
•    Pozostałe leki: czarny napis na białym tle z czarną obwódką. 

Takie oznakowanie byłoby jasne i czytelne dla farmaceutów, którzy już i tak znają jego znaczenie. Biorąc pod uwagę, że w całej Polsce z usług aptek korzysta 2 mln pacjentów dziennie, zmniejszenie ryzyka pomyłki ma ogromne znaczenie. 

Zażywamy coraz więcej leków

Warto robić wszystko, by zminimalizować skalę nieprawidłowości w zażywaniu leków, które w Polsce stanowią spory problem. Znajdujemy się w niechlubnej czołówce państw, w których antybiotyki są zażywane bez jakiejkolwiek kontroli ze strony. Choć zdecydowana większość leków tego typu jest wypisywana na receptę, Polacy znajdują sposoby, by pozyskać je bez wizyty u lekarza. Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna, w Polsce niezwykle szybko rośnie liczba osób stosujących antybiotyki bez recepty. W 2016 roku takie postępowanie dotyczyło aż 10 proc. Polaków, a więc trzykrotnie wyższego odsetka niż w roku 2013. Polska znajduje się w gronie siedmiu państw, gdzie popularność antybiotyków wzrasta. Leczy się nimi prawie 30 proc. z nas. 

To zjawisko wiąże się również z ogólną tendencją do zażywania coraz większych ilości leków różnego typu. Statystyki od wielu lat pokazują, że liczba leków, które kupujemy, systematycznie rośnie.

Z danych firmy badawczej IMS wynika, że w 2014 r. wartość rynku farmaceutycznego w Polsce wyniosła 27,3 mld złotych, czyli o 3,3 mld więcej niż w roku poprzednim.

Ogromny odsetek tej kwoty – 11,4 mld, przypada na leki bez recepty. Tylko w 2014 r. do naszych apteczek trafiło aż 680 mln opakowań takich preparatów. Tym sposobem pod względem zakupu leków na głowę zajmujemy szóste miejsce w Europie, a przed nami znajdują się między innymi Włosi, Niemcy i Francuzi.

Źródło: Rzeczpospolita, Dziennik Gazeta Prawna


Podziel się: