Lawinowy wzrost zakażeń WZW A. Czy to już epidemia?

W wielu miastach Polski notuje się gwałtowny wzrost zachorowań na żółtaczkę pokarmową wywoływaną przez wirusa WZW A. W ostatnich latach liczba zakażeń nie przekraczała kilkudziesięciu rocznie, podczas gdy w tym tylko do końca września odnotowano niemal 1700 przypadków.

Wirusowe zapalenie wątroby typu A jest nazywane chorobą brudnych rąk, ponieważ do zakażenia dochodzi najczęściej po przedostaniu się zarazków z kału do przewodu pokarmowego. Zakażenie objawia się osłabieniem, sennością i brakiem apetytu, ale także gorączką i bólem w okolicy wątroby, natomiast najbardziej widoczną oznaką choroby jest zażółcenie skóry i twardówek oczu. Schorzenie prowadzi do bardzo poważnych powikłań, obejmujących cholestazę, czyli zastój żółci, aplazję szpiku i żółtaczkę, ostrą niedokrwistość hemolityczną i nadostre zapalenie wątroby, które w skrajnych wypadkach mogą wywoływać śmierć.

Oddziały zakaźne pękają w szwach

Wzrost zachorowań dziwi zwłaszcza biorąc pod uwagę, że liczba zakażeń w ostatnich latach spadała, notując jedynie 35 w 2016 roku. Sytuacja zmieniła się wiosną tego roku, gdy do szpitali zaczęło zgłaszać się coraz więcej osób z objawami charakterystycznymi dla WZW A. W efekcie tylko do końca września stwierdzono niemal 100 przypadków zachorowań, a oddziały zakaźne mają problem z pomieszczeniem wszystkich chorych. Brakuje także szczepionek, które zdecydowanie minimalizują prawdopodobieństwo wystąpienia groźnych powikłań choroby. Ich ilości nie można zwiększyć szybko, ponieważ produkcja antygenów choroby zajmuje około dwóch lat. 

Alarm na Śląsku

Najwięcej zachorowań odnotowano w województwie Mazowieckim i w Warszawie – około 500, ale trudna sytuacja panuje także na Śląsku. W tym regionie w ostatnich 5 latach liczba zakażeń nie przekraczała 10, w 2016 odnotowano zaledwie 3, a w tym już 142 zakażenia. Niemal połowę (70) przypadków stwierdzono w Sosnowcu, przy czym w tym mieście wspomniana liczba to tylko diagnozy potwierdzone – kolejnych 100 próbek jest w trakcie badań. Co więcej, w całym Zagłębiu nie ma żadnego szpitala z oddziałem chorób zakaźnych, co oznacza, że chorych trzeba odsyłać do Chorzowa czy Bytomia, gdzie ich obecność może wytworzyć kolejne ogniska zakażeń. 

Czy władze ogłoszą epidemię?

W tej sytuacji zaczyna się mówić o ogłoszeniu stanu epidemii bądź zagrożenia epidemicznego. By zrobić to na terenie województwa konieczny jest wniosek państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Jest on podstawa do ogłoszenia stanu wyjątkowego przez wojewodę. Gdy zagrożenie dotyczy więcej niż jednego województwa, stan zagrożenia ogłasza minister zdrowia w porozumieniu z ministrem odpowiedzialnym za administracje. Wprowadzenie go wiąże się z czasowymi ograniczeniami swobody przemieszczania się, obrotu i używania pewnych produktów, zmianami w funkcjonowaniu zakładów pracy oraz zakazem organizowania imprez masowych. 

Jak uniknąć zakażenia?

Zgodnie z jej nieformalnym przydomkiem, „chorobą brudnych rąk” najłatwiej zarazić się przez nie przestrzeganie podstawowych zasad higieny.

Wirus możne znaleźć się w skażonym jedzeniu, w tym na nieumytych warzywach i owocach i w zanieczyszczonej wodzie, która jednak najrzadziej bywa jego źródłem. WZW A można „złapać” także przez bezpośredni kontakt z chorym, który np. nie umył rąk po wyjściu z toalety lub przez kontakt z powierzchniami lub przedmiotami, których dotykał, takimi jak poręcze w autobusie, przyciski w windzie bądź pieniądze. Ostatnią z dróg zakażenia są kontakty seksualne z osobą zarażoną. 

Źródło: Onet.pl, Dziennik Zachodni


Podziel się: