×
DOZ.PL Darmowa
aplikacja
DOZ.pl
Zainstaluj

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść – o Adamie Małyszu

Ostatnie tygodnie przynoszą nam sporo ciekawych informacji ze świata sportu.

Kilka tygodni temu cała sportowa Polska wstrzymała oddech po wypadku w rajdzie Ronde di Andora Roberta Kubicy. Po ostatnich komunikatach możemy być spokojni, że kierowca F1 za kilka miesięcy powróci na tor wyścigowy.

Zakończenie kariery Adama Małysza

Sensacją ostatniego tygodnia jest informacja o zakończeniu kariery przez kolejnego wielkiego polskiego sportowca, Adama Małysza. Skoczek z Wisły ogłosił swoją decyzję po zdobyciu brązowego medalu Mistrzostw Świata na średniej skoczni w Oslo. Dla wszystkich kibiców Adama to był szok. Jak teraz będą wyglądały jesienno-zimowe popołudnia? Co prawda, zostają inni skoczkowie, jak na przykład Kamil Stoch, ale to już nie te emocje, nie ta klasa.

Sportowa kariera Adama Małysza to materiał na niezły film. Był na samym szczycie, zdobywając tytuły Mistrza Świata i medale olimpijskie, wygrywał czterokrotnie Puchar Świata i raz triumfował w Turnieju Czterech Skoczni. Ale pamiętamy też mrożące krew w żyłach upadki na przedolimpijskich zawodach w Salt Lake City czy ten niedawny, podczas Pucharu Świata w Zakopanem. Właśnie po tym ostatnim zdarzeniu Adam powiedział: Bóg dał znak, daje Ci coś, ale nie przesadzaj. Wcześniej były problemy z przygotowaniem formy do tegorocznego sezonu związane z kontuzją – dolegliwościami lewego kolana.

Trudności związane z porzuceniem sportu wyczynowego

Przed dziesięcioma laty stałem przed takim dylematem i jak najbardziej rozumiem rozterki Adama.

Nie łatwo porzucić coś, co wykonywało się tyle lat, nie łatwo odejść, gdy jest się na szczycie. Świadczy to jednak o ogromnej dojrzałości i świadomości, że uprawianie wyczynowo sportu jest jednym z etapów w życiu. Będąc prawie 300 dni w roku na wyjazdach, sportowcy często nie wiedzą, jak wygląda normalne, codzienne życie. Moment zakończenia kariery staje się dla zawodników ogromną rewolucją, nie tylko w sferze zawodowej. Zmienia się wszystko, od trybu życia, po metabolizm organizmu.

Myślę, że tuż po zakończeniu sezonu naszemu Mistrzowi potrzebny będzie czas na wyciszenie się. Odradzałbym mu podjęcie nowego wyzwania i rzucenie się w wir codziennych obowiązków. Mówię to z własnego doświadczenia, kiedy bez chwili odpoczynku, z dwoma telefonami komórkowymi ruszyłem na spotkanie nowej rzeczywistości. Skończyło się na robieniu mnóstwa niepotrzebnych rzeczy. Dopiero po ponad roku dostrzegłem, że tak naprawdę kilka spraw spośród setek innych ma jakiś głębszy sens i warto je kontynuować. Pojawiła się refleksja, iż można było trochę się wstrzymać i lepiej zaplanować start w nową rzeczywistość. Festiwal propozycji dla Adama ruszył pełna parą, ale jestem pewny, że posiada już wstępny scenariusz swojej pozasportowej kariery. Pewnie zacznie od pobytu z rodziną oraz najbliższymi, bo to oni – przez te kilkanaście lat – byli najbardziej "poszkodowanymi" przez wyczynowe uprawianie sportu.

Adam Małysz jako człowiek

Czego możemy się nauczyć od tak wielkiego sportowca, obserwując jego karierę? Po pierwsze skromności. Ten chłopak jest taki sam, jakim był, wygrywając w 1996 roku swoje pierwsze zawody Pucharu Świata w Oslo. Nie zmieniły go medale olimpijskie i mistrzostw świata oraz triumfy w niezliczonej ilości plebiscytów, nie tylko sportowych. Kolejne cechy to wytrwałość i pracowitość. Był bliski zakończenia kariery po bardzo nieudanym występie w Igrzyskach Olimpijskich w Nagano. Za namową trenera, kadry Apoloniusza Tajnera, spróbował jeszcze raz podjąć wyzwanie ciężkiej pracy i zaufać sztabowi szkoleniowców. Efekty przyszły już po kilkunastu miesiącach. Wygrał Turniej Czterech Skoczni i na dobre zagościł w światowej czołówce skoczków narciarskich. Adam jest również bardzo naturalny i ma świetny kontakt z mediami oraz kibicami. Nie usłyszymy u niego wyuczonych formułek.

Tacy sportowcy jak on są wzorem dla wielu młodych ludzi. Małysz będzie jeszcze przez długie lata legendą skoków narciarskich, a my nie raz usłyszymy o wielu jego sukcesach, już nie na skoczni, ale w nowej odsłonie.


Podziel się: