Projekt zakazu aborcji „eugenicznej” gotów do zbierania podpisów

Komitet #ZatrzymajAborcję został oficjalnie zarejestrowany przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, dzięki czemu może rozpocząć zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem przewidującym wprowadzenie zakazu aborcji ze względu na niepełnosprawność lub nieuleczalne uszkodzenie płodu.

Wspomniany komitet jest kolejnym, który tej jesieni rozpoczyna zbiórkę nad projektem dotyczącym aborcji. Przed wakacjami wiele organizacji zapowiedziało takie zamiary i teraz rozpoczyna wprowadzanie ich w życie. Wspomniany komitet, na którego czele stoi znana przeciwniczka aborcji Kaja Godek, opowiada się za całkowitym zakazem aborcji ze względu na podejrzenie niepełnosprawności lub nieuleczalnego uszkodzenia płodu, co w opinii jego członków ma zabarwienie eugeniczne. Gdyby pomysł zyskał akceptację i został przyjęty przez Sejm, oznaczałby (przynajmniej teoretyczną) eliminację zjawiska aborcji w Polsce. Zgodnie z danymi komitetu, wspomniana przyczyna odpowiada za aż 95 proc. przypadków terminacji ciąży w Polsce. 

Bez kar dla matek i zakazu badań

Projekt nie przewiduje innych zmian, na przykład w zakresie kar za przeprowadzenie aborcji (zeszłoroczna propozycja Ordo Iuris wzbudziła ogromne kontrowersje zapisem o karaniu więzieniem także kobiet dokonujących terminacji ciąży) czy zakazu badań prenatalnych. W jego myśl będą dopuszczalne, ale nie mogą wpływać na decyzję o aborcji. 

By projekt mógł trafić pod obrady Sejmu, musi zebrać przynajmniej 100 tys. podpisów na przestrzeni trzech miesięcy od chwili rejestracji. 

Ograniczenie kontra liberalizacja

Jeszcze w lipcu podpisy pod projektem liberalizacji prawa aborcyjnego zaczął zbierać komitet Ratujmy Kobiety. Przewiduje on „przywrócenie pełni praw reprodukcyjnych”, prawo do legalnego przerwania ciąży do końca 12. tygodnia, wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, łatwy i darmowy dostęp do antykoncepcji, wycofanie recept na antykoncepcję awaryjną oraz regulację stosowania klauzuli sumienia przez lekarzy-ginekologów.

Zapisy nowego projektu nawiązują do treści poprzedniego, który jesienią 2016 roku został odrzucony przez Sejm. Przewidywał on możliwość przerwania ciąży do 12 tygodnia bez podania przyczyny, a w późniejszym czasie zabieg byłby możliwy w przypadkach wskazanych w obecnie obowiązującej ustawie. Ta daje możliwość przerwania ciąży w razie zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, w przypadku wysokiego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu bądź choroby zagrażającej jego życiu, jak również w sytuacji, gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego. W pierwszej sytuacji przerwanie ciąży byłoby możliwe do 24 tygodnia, w ostatniej – do 18 tygodnia, a gdy dziecko byłoby zagrożone ciężką lub nieuleczalną chorobą, terminacją ciąży miałaby być dopuszczalna bez ograniczeń.

Komitet rozpoczął zbiórkę podpisów z końcem lipca, co oznacza, że już w październiku może on zostać złożony w Sejmie. 

Będzie trzeci projekt?

Jeszcze tej jesieni możemy poznać szczegóły trzeciego, tym razem poselskiego projektu ograniczającego prawo do aborcji, który również skupia się na eliminacji przesłanki związanej z upośledzeniem lub ciężkim bądź nieodwracalnym uszkodzeniem płodu. Jego autorką jest przewodnicząca parlamentarnego zespołu na rzecz prawa do życia Anna Maria Siarkowska, związana z frakcją Republikanie. Jak twierdzi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zebrała już wystarczająco dużo podpisów, by złożyć projekt do laski marszałkowskiej, ale chciałaby zyskać większe poparcie kolegów i wówczas przedstawi szczegóły swojej propozycji. To jednak założenia, ponieważ nie można wykluczyć, że w związku z powstaniem komitetu #ZatrzymajAborcję posłowie i członkowie Fundacji Życie i Rodzina, która za nim stoi, połączą siły by móc przeprowadzić projekt przez Sejm. 

Źródło: PAP, Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza


Podziel się: