Neuromodulacja – przyszłościowa metoda leczenia chorób psychicznych?

Innowacyjna metoda neuromodulacji może być sposobem na poprawę komfortu życia osób cierpiących na choroby psychiczne, nietrzymanie moczu, pląsawicę Huntingtona, chorobę Parkinsona czy padaczkę. Odbywająca się w minionym tygodniu konferencja naukowo-szkoleniowa Polskiego Towarzystwa Neuromodulacji była pretekstem do poszerzenia wiedzy w tym temacie. Obecnie metodę tę wykorzystują przede wszystkim ośrodki w Bydgoszczy, Gdańsku, Olsztynie oraz Warszawie.

Neuromodulacja, potocznie zwana leczeniem bólu prądem, to oddziaływanie na układ nerwowy impulsami elektrycznymi o odpowiednich właściwościach. W tym celu w rdzeniu, mózgu lub nerwie obwodowym wszczepiane są niewielkie urządzenia. Jednym z najlepszych ośrodków wykorzystujących metodę neuromodulacji jest gdański Oddział Neurochirurgii Szpitala im. Mikołaja Kopernika, w nim też jest ona stosowana przy leczeniu choroby Huntingtona, czyli pląsawicy. Ordynator tego oddziału, profesor dr hab. Wojciech Kloc w rozmowie z PAP tłumaczy, że niewielki drucik (elektroda) implantowany w rdzeniu, na nerwie obwodowym lub w mózgu może pozwalać w kontroli choroby oraz modelowaniu układu nerwowego. Jak mówi, oddział w Gdańsku dotychczas wykonał ponad 270 operacji polegających na wszczepieniu symulatorów w celu leczenia różnych chorób. Ośrodek opiekuje się także 70 chorymi ze spastycznością. Profesor Wojciech Kloc dodaje jednak, że metoda ta jest bardzo droga i skorzystać z niej mogą wybrani pacjenci zmagający się z rzadkimi chorobami, u których leczenie farmakologiczne, tradycyjne lub nawet operacyjne nie daje pożądanych efektów. Tak jest też w przypadku osób cierpiących na chorobę Parkinsona, padaczkę czy przewlekły ból – neuromodulację stosuje się wówczas, gdy schorzenie nie może być opanowane farmakologicznie. Przed operacją pacjenci muszą być poddani specjalnym testom neurologicznym i neuropsychologicznym.

Co dalej z neuromodulacją? 

Wysokie koszty przeprowadzania zabiegów sprawiają, że obecnie nie mogą być realizowane na szerszą skalę. Prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia choroby Huntingtona Danuta Lis w rozmowie z PAP mówi, że w przypadku pląsawicy Huntingtona koszt zabiegu wynosi ponad 60 tysięcy złotych, niektórzy pacjenci biorą na ten cel kredyt lub też korzystają z pomocy stowarzyszenia organizującego zbiórki. Jak dodaje, u osób, u których wykonano tę operację, zauważa się znaczną poprawę. Profesor dr hab. Wojciech Kloc z gdańskiego Oddziału Neurochirurgii Szpitala im. Mikołaja Kopernika dodaje, że zabiegi są precyzyjne, a ryzyko dla pacjentów jest nieduże. Uwarunkowanie kontraktem sprawia jednak, że takich operacji wciąż przeprowadza się niewiele. Celem Polskiego Towarzystwa Neuromodulacji jest utworzenie kilku ośrodków wiodących w Polsce, które służyłyby chorym w wykorzystaniu neuromodulacji. Powstałyby w nich doświadczone zespołu neurologów, psychologów, neurochirurgów oraz anestezjologów, którzy mogliby reagować w przypadku powikłań pooperacyjnych. Specjaliści przekonują, że rokrocznie odkrywane są nowe obszary zastosowania neuromodulacji, a dalsze badania w tym zakresie pozwoliłyby na poprawę jakości życia wielu pacjentów. 

Źródła: PAP, Rzeczpospolita, Zdrowie Dziennik 


Podziel się: