Smogowa prowokacja: sklep z papierosami dla dzieci powstał w Warszawie

Wczorajszego dnia warszawiacy przechodzący ulicą Szpitalną mogli przeżyć spory szok. Na witrynie jednego z lokali pojawiła się informacja o planowanym otwarciu sklepu z papierosami dla dzieci, którego strona pojawiła się również w sieci. W rzeczywistości nietypowa akcja jest pomysłem stowarzyszenia „Miasto Jest Nasze” i ma uświadamiać o szkodliwości smogu.

Kolorowe paczki o nazwie „Smok” mają przypominać, że z powodu zanieczyszczenia smogiem każde dziecko z Warszawy wdycha tyle szkodliwego benzopirenu, ile znajduje się w paczce papierosów.  Szczegóły pomysłu zostały przedstawione mediom w informacji prasowej, która lotem błyskawicy obiegła Internet i wprawiła wielu jej odbiorców w ogromne oburzenie. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej na ten temat w poniedziałek, Jan Mencwel ze stowarzyszenia zwracał uwagę, że odbiorcy informacji zdawali się bardziej przejmować istnieniem fikcyjnych papierosów niż faktem, że dzieci także bez nich wdychają wystarczająco dużo szkodliwych środków.  

Tydzień ze smogiem jak paczka papierosów

Biorąc pod uwagę poziom zanieczyszczeń w stolicy, ich dzienny poziom jest równy wypaleniu 3 papierosów, co tygodniowo daje całą paczkę. Stowarzyszenie informowało o tym fakcie od lat, ale dopiero prowokacyjna akcja była w stanie uświadomić mieszkańcom skalę problemu. Rzecznik organizacji Karol Perkowski podkreśla, że akcja nie miała na celu promocji palenia wśród dzieci, ale zwrócenie uwagi na fakt, że substancje, którymi można zatruwać powietrze, są w pełni legalne i co ważniejsze, styczności z nimi nie można uniknąć.

W miejscu, w którym pojawił się fikcyjny sklep z papierosami powstało centrum informacji o smogu, które do 13 marca będzie dostarczać wiedzy na jego temat oraz pozwoli poznać aktualny poziom stężenia szkodliwych pyłów.

Polska w czołówce zanieczyszczeń

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, aż 33 z 50 miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w Europie znajdują się w Polsce, a zgodnie z informacjami pisma „Financial Times”, niewielka miejscowość Skała pod Krakowem jest bardziej zanieczyszczona od Pekinu. W grudniu na jej terenie zanotowano stężenie trujących pyłów wynoszące niemal 1000 mikrogramów na metr sześcienny, podczas gdy norma wynosi zaledwie 50 mikrogramów.  Zgodnie z wyliczeniami Polskiego Alarmu Smogowego, w Polsce w związku ze złą jakością powietrza przedwcześnie umierają nawet 43 tys. osób rocznie.

Najpoważniejszą przyczyną smogu niezmiennie pozostaje korzystanie z pieców węglowych i ich nieprawidłowe użytkowanie. O wprowadzenie ograniczeń w tej kwestii od lat bezskutecznie zapobiegają między innymi przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego. Takie same zalecenia już 10 lat temu wystosowała Najwyższa Izba Kontroli, a w raporcie z 2015 roku ponownie je powtórzyła. Ministerstwo Środowiska zapowiedziało, że się do nich dostosuje, jednak nie wiadomo kiedy to nastąpi. Jeśli nie zmienimy sytuacji w najbliższym czasie, zaniedbania mogą skutkować dotkliwymi karami ze strony Komisji Europejskiej, która może kazać Polsce zapłacić nawet 4 mld złotych.

W Polsce normy zanieczyszczenia są regularnie przekraczane mimo, że minimum jest ustalone na niemal dziesięciokrotnie wyższym poziomie, czyli 300 mikrogramów. Dla porównania, gdy poziom zanieczyszczeń przekroczy 80 mikrogramów w Paryżu, ogłaszany jest alarm. W Belgii reaguje się już przy 70, a na Węgrzech i w Czechach przy 100 mikrogramach.

Źródło: PAP, Gazeta Wyborcza, Rynek Zdrowia


Podziel się: