Łódzki sukces programu in vitro

550 par, 143 ciąże i 80 dzieci – tak w liczbach przedstawia się bilans dwóch pierwszych lat funkcjonowania programu miejskie in vitro w Łodzi. Wobec takiego powodzenia i zainteresowania programem samorządowcy deklarują chęć kontynuowania go w kolejnych latach.

Przez ostatnie dwa lata na procedury wykonywane w ramach miejskiego programu in vitro łódzki magistrat przekazywał po 1 milion złotych rocznie, przy czym radni od początku deklarowali, że w razie potrzeby tę kwotę można zwiększyć. Dodatkowe środki były potrzebne już w pierwszym roku funkcjonowania programu, gdy w związku z dużym zainteresowaniem z miejskiej kasy na ten cel przeznaczono kolejne 160 tys. złotych. 

Łódź wzorem dla innych miast

Łódzki program in vitro uzyskał pozytywną ocenę Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, wiec jeśli miasto postanowi go kontynuować, uzyskanie zgody nie powinno stanowić problemu. Również w związku z tym twórcy łódzkiego programu in vitro bezpłatnie udostępniają go innym samorządom, by jak najwięcej z nich mogło oferować pomoc w posiadaniu dzieci swoim mieszkańcom. Jak na razie program został udostępniony samorządowcom z Gdańska, Sosnowca i Szczecinka, a chęć skorzystania z łódzkich doświadczeń wyraziły także Pabianice i Sieradz. 

Nie tylko in vitro

Łódzki program in vitro umożliwia uzyskanie finansowego wsparcia do procedury sztucznego zapłodnienia zarówno parom małżeńskim, jak i związkom nieformalnym, które na stałe mieszkają w Łodzi. Wiek kobiety nie powinien przekraczać 40 lat, w przeciwnym wypadku decyzję o kwalifikacji do procedury podejmuje lekarz.

Pary, które dostaną się do programu, mogą liczyć na 5 tys. zł dopłaty do każdej z trzech prób zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego, przy czym całkowite koszty procedury (bez opłat za badania i leki) szacuje się na 8 do 12 tysięcy złotych w zależności od ośrodka. 

Z programu korzystać mogą również pary, które chciałby zamrozić komórki rozrodcze w związku ze złym stanem zdrowia któregoś z partnerów. Mowa przede wszystkim o sytuacjach, w których kobieta lub mężczyzna chorują na nowotwór i są zmuszeni poddać się terapii mogącej grozić bezpłodnością bądź poważnymi problemami z zajściem w ciążę. W takich wypadkach stosuje się przyspieszoną procedurę, by chorzy mogli rozpocząć leczenie jak najszybciej. Dzięki temu po powrocie do zdrowia pary mogą starać się o dziecko np. metodą inseminacji.

Obecna edycja programu potrwa do 2020 roku, a na każdy kolejny rok jego trwania miasto planuje przeznaczyć około 1 mln złotych. 

Coraz więcej miast w programie in vitro

Pierwszym z miast, które zdecydowały się na sfinansowanie programu z własnego budżetu była Częstochowa, której mieszkańcy mogą korzystać z pomocy już od 2012 roku. Tutejszy program, ze względu na ograniczenia budżetowe, obejmuje jednak jedynie 15 par. Do listy miast pomagających mieszkańcom w zajściu w ciążę metodą sztucznego zapłodnienia dołączył również Gdańsk, gdzie program, podobnie jak w Poznaniu, ruszył w połowie października 2017 roku. W przypadku Poznania w niecały rok od uruchomienia programu z miejskiego wsparcia skorzystało niemal 90 par, a do 2020 przewidziano środki dla w sumie 367 par. Poznaniacy, poza dofinansowaniem do trzech procedur in vitro (również kwotą 5 tys. zł) mogą liczyć na wsparcie do trzech prób adopcji zarodka – w tym wypadku wsparcie wynosi 3 tys. zł do każdej. W tym samym okresie możliwość skorzystania z miejskiego dofinansowania zabiegów zyskali także mieszkańcy Warszawy. W programie mogą uczestniczyć pary, w których kobiety mają nie mniej niż 25 i nie więcej niż 40 lat. Dofinansowanie ma obejmować trzy próby zapłodnienia in vitro, a miasto jest skłonne pokryć do 80 proc. kosztów procedury, jednak do kwoty nie wyższej niż 5 tysięcy złotych. Z pomocy będą mogły skorzystać zarówno małżeństwa, jak i pary żyjące w związkach nieformalnych. Program został uchwalony na lata 2017-2019 i ma kosztować 10 mln złotych rocznie, co w sumie daje możliwość skorzystania z dopłat aż 2500 par.

Zdrowa dieta dla płodności

Niepłodność ma szereg przyczyn, a naukowcy wciąż odkrywają nowe. Jedno z ostatnich badań sugeruje, że częste jedzenie fast-foodów zmniejsza płodność kobiet, natomiast dieta bogata w warzywa i owoce zwiększa prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.

Do wspomnianych wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu w Adelaide, którzy wzięli pod uwagę wyniki badań ankietowych prowadzonych na kobietach z Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii i Irlandii. Ponad 5,5 tys. kobiet pytano o ich nawyki żywieniowe sprzed zajścia w ciążę, kładąc szczególny nacisk na udział fast foodów, takich jak hamburgery czy pizza, oraz warzyw i owoców w ich diecie. Jak się okazało, kobiety, które jadały śmieciowe jedzenie co najmniej cztery razy w tygodniu w okresie poprzedzającym ciążę zachodziły w nią średnio o miesiąc później od tych, które sięgały po nie rzadziej. Częste jedzenie fast foodów jest skorelowane z niskim spożyciem warzyw i owoców. Te kobiety, które zjadały je jedynie dwa razy tygodniowo, zmniejszały swoje szanse na zajście w ciążę w ciągu roku o 12 proc. Z kolei u kobiet jedzących warzywa i owoce co najmniej cztery razy w tygodniu szansa zajścia w ciążę była o 16 proc. wyższa w porównaniu z paniami żywiącymi się mniej zdrowo. 

Źródło: Portal Urzędu Miasta Łodzi, The Telegraph, PAP


Podziel się: