Łodzianie skorzystają z teleopieki medycznej

Telemedycyna, czyli konsultacje medyczne bez wychodzenia z domu, mają pomóc rozluźnić kolejki do specjalistów i tłok w przychodniach. W Łodzi właśnie ruszył pilotażowy program telemedyczny, w ramach którego 200 mieszkańców będzie testować zdalny system opieki zdrowotnej.

W pilotażowym programie, który potrwa do kwietnia 2017 roku, uczestniczyć będzie 240 osób. Każda z nich została wyposażona w tablet, terminal oraz bezprzewodowe urządzenia diagnostyczne dostosowane do stanu zdrowia, wśród których znalazły się holtery EKG, glukometry, pulsoksymetry, ciśnieniomierze, spirometry, pikflometry i termometry. Dzięki nim uczestnicy programu będą mogli na bieżąco sprawdzać na przykład ciśnienie krwi, wydolność płuc czy stężenie cukru w organizmie.

Zdrowie pod kontrolą również w domu

Wspomniane urządzenia są ze sobą zintegrowane, dzięki czemu pacjent jest w stanie samodzielnie wykonać badanie korzystając z instrukcji, uzyskać jego wynik i przesłać informacje lekarzowi, który na tej podstawie oceni jego stan zdrowia. Program ma także służyć systematyczności w zażywaniu leków poprzez wysyłanie przypomnień. 

Wyniki badań będą na bieżąco monitorowane przez Miejskie Centrum Telemedyczne, a w razie nieprawidłowości pracujący w nim ratownicy skontaktują się z pacjentem wymagającym pomocy. Gdy natomiast uczestnik programu doświadczy gwałtownego pogorszenia samopoczucia, będzie mógł skontaktować się z centrum przez całą dobę. 

Telemedycyna obniża koszty leczenia

Program telemedyczny w Łodzi został uruchomiony dzięki współpracy lokalnego magistratu z Miejskim Centrum Medycznym im. Karola Jonschera oraz firmą Comarch, która udostępniła uczestnikom aparaturę telemedyczną. Zaangażowanie Comarchu wynika z przekonania jej zarządu o dużym potencjale telemedycyny jako środka umożliwiającego obniżenie kosztów funkcjonowania placówek medycznych różnego typu. W Polsce do niedawna wprowadzanie rozwiązań telemedycznych nie było regulowane prawnie, ale od 2015 roku może ona być stosowana legalnie dzięki zmianom zapisów ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia.

UE stawia na telemedycynę

Popularność telemedycyny znajduje odzwierciedlenie także w opracowywanych przez Komisję Europejską przepisach dotyczących mobilnego zdrowia. Jego założeniem jest umożliwienie dostępu do opieki medycznej przy użyciu smartfonów bądź sprzętu noszonego przez pacjentów w związku z ich stanem zdrowia, takiego jak glukometry czy mierniki ciśnienia. Żeby system mógł działać sprawnie, musi być wzbogacony o aplikacje, które umożliwiają odczyt danych i np. przesyłanie informacji o konieczności zażywania leków. 

Zdaniem unijnych prawodawców, upowszechnienie tego systemu to wygoda dla pacjentów i odciążenie dla instytucji ochrony zdrowia. Dzięki temu wielu chorych będzie mogło leczyć się w domu, w porozumieniu z lekarzem, ale bez konieczności wizyty w gabinecie lub hospitalizacji.

Polski mikroczip pozwoli kontrolować zdrowie 

Skuteczna telemedycyna wymaga odpowiednich urządzeń pomiarowych – jedno z nich opracowali pracownicy Laboratorium Badawczego Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej, Politechniki Warszawskiej, Instytutu Techniki i Aparatury Medycznej i firmy Fonon. Ich dziełem jest mikroczip biosom, czyli procesor o wymiarach 5 na 5 milimetrów będący w stanie monitorować najważniejsze funkcje życiowe, takie jak tętno, częstość oddechu, napięcie mięśni czy saturację krwi.

Celem badaczy było opracowanie układu całkowicie od podstaw, by mieć nad nim pełną kontrolę, co ma duże znaczenie w kontekście jego medycznego zastosowania. By mógł spełniać swoją funkcję bezinwazyjnie i niezależnie od warunków, nacisk położono także na minimalizacji urządzenia oraz jego energooszczędności. W efekcie powstała miniaturka urządzenia możliwościami dorównująca pełnowymiarowej aparaturze EKG czy EMG. Po połączeniu mikroczipa z elektrodami umieszczonymi na ciele może on robić rozmaite pomiary, wykraczające daleko poza to, co oferują na przykład opaski na ręce, zazwyczaj mierzące jedynie tętno. Odczyt informacji z czipa umożliwia integracja go z dowolnym urządzeniem elektronicznym. 

Procesor opracowany przez Polaków ma duży potencjał komercyjny. Jak przekonuje kierownik Laboratorium Badawczego Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej, mgr inż. Jarosław Lewandowski, koszt produkcji jednego procesora nie powinien przekroczyć kilku centów. To może oznaczać, że cena produktu końcowego nie powinna przekraczać możliwości przeciętnego użytkownika.

Źródło: Gazeta Prawna, PAP, Rynek zdrowia
 


Podziel się: