Podatek klimatyczny za zanieczyszczone powietrze

Podatek klimatyczny, który musimy płacić w prawie tysiącu miejscowości, często nie ma sensu. Tam, gdzie z założenia powietrze powinno być czyste, na co dzień wdychamy nawet więcej substancji rakotwórczych niż w dużych metropoliach.

Zgodnie z raportem ClientEarth, międzynarodowej organizacji prawników zajmujących się środowiskiem, powietrze spełnia normy czystości w niewielu polskich miejscowościach turystycznych. Dla przykładu, w Zakopanem czy Szczyrku zawiera ono znacznie więcej szkodliwych substancji niż np. w Warszawie, w tym rakotwórcze pyły mogące wywoływać astmę czy raka płuc. Z raportu wynika, że czystym powietrzem możemy oddychać wyłącznie w okolicach Trójmiasta, Białegostoku i Zielonej Górze oraz w województwach zachodniopomorskim oraz warmińsko-mazurskim.

Podatek klimatyczny to nawet 2,19 zł na osobę za dobę pobytu. Na pierwszy rzut oka to mało, ale jeśli opłata dotyczy jedno-lub dwutygodniowego pobytu rodziny w uzdrowisku, kwota staje się znacząca. Opłaty klimatyczne to również suma nie do pogardzenia w skali miejskich budżetów. Zgodnie z informacjami „Gazety Wyborczej”, zimowa stolica Polski w 2013 r. zebrała z tego tytułu 2,8 mln zł, Szklarska Poręba – 1,2 mln, a tegoroczne wpływy z taksy klimatycznej do kasy Karpacza mają wynieść 1,85 mln zł. Zarządcy miast widzą problem, ale przekonują, że rezygnacja z pobierania opłaty byłaby ciosem dla budżetów. Na taki krok decydują się tylko pojedyncze miejscowości, jak np. Biały Dunajec.

Równie źle sytuacja wygląda w miejscowościach o statusie uzdrowiska, które z tego tytułu mogą sobie naliczać jeszcze wyższe opłaty klimatyczne, sięgające 4,30 zł. Powietrze nie spełnia norm w żadnym z 45 polskich uzdrowisk co nie powstrzymuje ich włodarzy przez pobieraniem taksy. W teorii taka sytuacja daje podstawy do odebrania miejscowości statusu uzdrowiska, jednak zgodnie z przepisami miejscowość zagrożona wykreśleniem z rejestru ma 5 lat na poprawę jakości powietrza.

Lokalne władze rozkładają ręce i przekonują, że nie mają narzędzi ani możliwości walki z zanieczyszczeniami, których przyczyną w dużej mierze jest praktyka ogrzewania domów węglem kiepskiej jakości, której nie można zakazać. Minister środowiska Maciej Grabowski zapowiedział, że zamierza wspierać wymianę kotłów węglowych na inne źródła ciepła, co może przynieść poprawę w dłuższej perspektywie.

Źródło: Gazeta Wyborcza


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus