Projekt liberalizacji aborcji znów trafi do Sejmu?

Przedstawiciele inicjatywy „Ratujmy kobiety 2017” zamierzają po raz kolejny zbierać podpisy pod projektem liberalizującym obecne przepisy aborcyjne. By projekt mógł trafić do Sejmu, musi uzyskać co najmniej 100 tysięcy podpisów.

Zawiadomienie o powstaniu komitetu inicjatywy ustawodawczej „Ratujmy kobiety 2017” przyjął Marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Z tą chwilą inicjatorzy projektu mogą rozpocząć ogólnopolską zbiórkę podpisów, co poprzedzi powołanie lokalnych zespołów i koordynatorów – informuje Polska Agencja Prasowa powołując się na słowa Anny Karaszewskiej reprezentującej komitet. 

Cel: pół miliona podpisów

Komitet inicjatywy ustawodawczej może zostać zarejestrowany przez Sejm po zdobyciu 1000 podpisów. Jeśli rejestracja przebiegnie pomyślnie, komitet ma trzy miesiące na zebranie minimalnej liczby stu tysięcy podpisów, co uprawnia do złożenia go w Sejmie w charakterze projektu obywatelskiego. 

Inicjatorzy liczą, że w tym roku, w związku z większą rozpoznawalnością grupy po Czarnych Protestach zeszłej jesieni, uda im się zebrać więcej podpisów. Ostatnio było to 250 tysięcy, a obecny cel ustawiono na pół miliona.

Co znajdzie się w projekcie?

Nowy projekt przewiduje:

- przywrócenie pełni praw reprodukcyjnych,
- prawo do legalnego przerwania ciąży do końca 12. tygodnia,
- wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół,
- łatwy i darmowy dostęp do antykoncepcji,
- wycofanie recept na antykoncepcję awaryjną,
- regulację stosowania klauzuli sumienia przez lekarzy-ginekologów.

Zapisy nowego projektu nawiązują do treści poprzedniego, który jesienią 2016 roku został odrzucony przez Sejm. Przewidywał on możliwość przerwania ciąży do 12 tygodnia bez podania przyczyny, a w późniejszym czasie zabieg byłby możliwy w przypadkach wskazanych w obecnie obowiązującej ustawie. Ta daje możliwość przerwania ciąży w razie zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, w przypadku wysokiego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu bądź choroby zagrażającej jego życiu, jak również w sytuacji, gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego. W pierwszej sytuacji przerwanie ciąży byłoby możliwe do 24 tygodnia, w ostatniej – do 18 tygodnia, a gdy dziecko byłoby zagrożone ciężką lub nieuleczalną chorobą, terminacja ciąży miałaby być dopuszczalna bez ograniczeń.

Sejmowa jesień pod znakiem aborcji

Wszystko wskazuje więc na to, że jesienią temat aborcji rozgorzeje w Sejmie na nowo. Wcześniej informowaliśmy, że po wakacjach na Wiejską prawdopodobnie trafią kolejne projekty: dwa ograniczające prawo do aborcji (w tym jeden poselski), jeden poszerzający prawo do zabiegu oraz inny poddający w wątpliwość konstytucyjność przepisów o dopuszczalności aborcji ze względu na ciężkie upośledzenie płodu.

Największe szanse na szybkie wejście pod obrady ma poselski projekt ograniczający prawo do wykonywania aborcji, który ma eliminować przesłankę związaną z ciężkim lub nieodwracalnym uszkodzeniem płodu. Jego autorką jest przewodnicząca parlamentarnego zespołu na rzecz prawa do życia Anna Maria Siarkowska, związana z frakcją Republikanie. Jak twierdzi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zebrała już wystarczająco dużo podpisów, by złożyć projekt do laski marszałkowskiej, ale chciałaby zyskać większe poparcie kolegów i wówczas przedstawi szczegóły swojej propozycji.

Projekt o podobnych założeniach przygotowała Fundacja Życie i Rodzina Kai Godek, która planuje rozpoczęcie zbiórki podpisów po wakacjach. Jak na razie jej projekt zyskał przychylność biskupów, a organizacja przewiduje, że pod jego zapisami może udać się zebrać nawet milion podpisów. 

Źródła: PAP, Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza


Podziel się: