Astmatycy błędnie diagnozowani – co trzeci z nich nie ma astmy

Astmę, czyli przewlekłą chorobę dróg oddechowych, stwierdza się u około 300 milionów pacjentów na świecie. Tymczasem kanadyjscy naukowcy sugerują, że część diagnozowanych może być zdrowych lub też chorować na zupełnie inne schorzenie. Powodem pomyłek są nieodpowiednie metody rozpoznania choroby.

Astma oskrzelowa, zwana w skrócie astmą jest często występującą chorobą dróg oddechowych. Powodują ją infekcje bakteryjne oraz wirusowe, niekiedy także stres. Chorobę kwalifikuje się jako nieuleczalną, powszechnie uznana jest za schorzenie cywilizacyjne. Szacuje się, że w Polsce cierpi na nią ponad 3 miliony pacjentów, a liczba chorych sukcesywnie będzie wzrastać. Charakterystyczne objawy to duszności, uciążliwy kaszel oraz świszczący oddech, często występuje też obrzęk błony śluzowej. Powodowane są przez problemy w przepływie powietrza przez oskrzela. Przez łatwe do zidentyfikowania objawy, diagnoza astmy przychodzi lekarzom bez trudu. Przepisują oni pacjentom leki działające doraźnie, hamujące reakcje alergiczne. Jak jednak wskazują naukowcy z University of Ottawa, diagnoza astmatyków często bywa nieuzasadniona. 

Pochopna diagnoza astmy 

Eksperymentowi poddano mieszkańców 10 kanadyjskich miast, w sumie ponad 600 pacjentów, wśród których w ciągu minionych 5 lat zdiagnozowano astmę. Badania trwały od stycznia 2012 do lutego 2016 roku. Każdej z przebadanych osób wykonano testy mające określić stan i funkcję dróg oddechowych, w tym popularne badanie zwane spirometrią. Okazało się, że u ponad 30% pacjentów nie było możliwe potwierdzenie astmy. Co więcej, u kilkunastu z nich stwierdzono inne dolegliwości, które błędnie określono jako astmę. Ponad 80% chorych zdiagnozowanych niepoprawnie regularnie przyjmowało leki przeciwastmatyczne, jedna trzecia z nich każdego dnia. Ci, u których uczeni wykluczyli astmę, stopniowe odstawienie leków nie spowodowało nawrotu objawów choroby.

Lekarze stosują niedostatecznie skuteczne metody

Profesor Andrew Bush ze Szpitala Brompton w Londynie na temat astmy ma dość kontrowersyjne zdanie. Uważa, że jej powszechność sprawiła, że rozpoznanie było bagatelizowane, a inhalatory stosowane bez w pełni uzasadnionego powodu, traktowane czasem jako modny dodatek. Skutkowało to tym, że niebezpieczna choroba nie jest leczona w odpowiedni sposób, a sam ten fakt pomijany. Kanadyjscy naukowcy na łamach czasopisma medycznego JAMA dowodzą, że diagnozowanie astmy odbywa się na niepotwierdzonych przesłankach z pominięciem badań koniecznych do jej uzasadnienia. Niepokojący jest także problem złego kontrolowania astmy u chorych. Przeprowadzone testy wskazują na konieczność regularnych przeglądów i obserwacji pacjentów, wraz z regularnym powtarzaniem obiektywnych badań, jak na przykład spirometria. Dr Andy Whittamore dodaje, że astma jako choroba przewlekła ma wiele złożonych przyczyn, stąd też poprawne jej zdiagnozowanie może być trudne. Przekonuje też, że schorzenie jest bardzo zmienne i ewoluuje w czasie życia, a czasem nawet w ciągu kilku tygodni, stąd zmianom powinno ulegać również samo leczenie. 

Źródła: Medonet, Medexpress, Abczdrowie


Podziel się: