Leki bez recepty na razie pozostaną w sklepach

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o wstrzymaniu prac nad ustawą regulującą sprzedaż leków w sklepach. Projekt zakłada znaczne ograniczenie dostępności preparatów bez recepty poza aptekami, jednak jego wstępne założenia otrzymały wiele uwag podczas konsultacji publicznych.

Nowe zasady sprzedaży leków OTC zostały ujęte w projekcie rozporządzenia w sprawie kryteriów klasyfikacji produktów leczniczych, które mogą być dopuszczone do obrotu w placówkach obrotu pozaaptecznego oraz w punktach aptecznych. Projekt trafił do konsultacji publicznych i po ich zakończeniu zadecydowano o wstrzymaniu prac nad projektem w obecnym kształcie, który ma zostać zmieniony. 

Pomysł ustawy, która ograniczałaby sprzedaż leków bez recepty poza aptekami, ma ścisły związek z ogromnym spożyciem wspomnianych leków przez Polaków. Znajdujemy się w czołówce nacji, które sięgają po nie najczęściej, a brak konsultacji ze specjalistą może prowadzić do sytuacji zagrażających życiu i zdrowiu. Mowa między innymi o przyjmowaniu zbyt dużych dawek oraz łączeniu preparatów, które nie powinny wchodzić ze sobą w interakcje. W efekcie nawet 13 proc. hospitalizacji jest spowodowanych błędami w zażywaniu leków. 

Jakie leki mają pozostać w sklepach?

Projekt nie przewidywał całkowitego zniknięcia leków OTC z punktów takich jak stacje benzynowe, kioski czy hipermarkety, ale ograniczenie ich do niezbędnego minimum. Poza aptekami wciąż dostępne miałyby być jednoskładnikowe leki przeciwbólowe, jednoskładnikowe niesteroidowe leki przeciwzapalnie, leki z nikotyną oraz środki i akcesoria stosowane w przypadku stłuczeń czy zadrapań. 

Tym pomysłom od początku towarzyszyła krytyka ze strony producentów i właścicieli punktów handlowych, zdaniem których ograniczanie dostępu do leków zwłaszcza w małych miejscowościach może mieć poważne konsekwencje. W ich opinii na liście dopuszczalnych preparatów powinny pozostać również leki stosowane w zaburzeniach wydzielania soków żołądkowych i uśmierzające ból stawów i mięśni, jak również przeciwbólowe o dawce paracetamolu na poziomie 500 mg. Chcieli także pozostawienia większych opakowań. 

Leki OTC sprzedają się świetnie

Rynek reklam przeoratów bez recepty od lat jest największym w Polsce. Ich producenci rocznie wydają na reklamę ponad 4 miliony złotych, a skutki tak ogromnych inwestycji zna każdy, kto choć sporadycznie ogląda telewizję lub słucha radia. Co więcej, wiele reklam podaje nieprecyzyjne lub fałszywe informacje, a by zwiększyć wiarygodność przekazu w reklamach często, mimo zakazu, występują lekarze lub udający ich aktorzy. W efekcie na leki OTC wydajemy coraz więcej. Tylko w 2015 roku kupiliśmy 722 miliony opakowań takich preparatów o wartości niemal 10 mld złotych. 

Co na to konsumenci?

Zdecydowana większość dochodów producentów pochodzi jednak z aptek, a nie ze sklepów. Zgodnie z danymi Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty, wartość sprzedaży leków OTC w tych miejscach obecnie wynosi niecałe 400 mln złotych, co stanowi zaledwie 3 proc. z ogólnej kwoty, którą Polacy pozostawiają w aptekach każdego roku. Mowa przede wszystkim o lekach doraźnych, na przykład na różnego rodzaju bóle, a marże sklepów w związku z ich sprzedażą są niewielkie. Gdyby zmiany proponowane przez rząd miały wejść w życie, ze sklepów i stacji benzynowych zniknęłoby aż 90 proc. leków, które obecnie są w nich dostępne, w tym wszystkie leki na przeziębienie i 90 proc. preparatów przeciwbólowych, jak również większość tych stosowanych na zgagę i nadkwaśność

Co na to konsumenci? Większość z nich opowiada się za pozostawieniem leków bez recepty w sklepach i na stacjach benzynowych. Swoją opinie argumentują bliskością punktów i ich dostępnością czasową poza godzinami otwarcia aptek. Wiele osób nie ma dostępu do całodobowych punktów aptecznych, a np. na stacjach benzynowych mogą kupić lek o działaniu doraźnym o każdej porze dnia i nocy. Ograniczenie dostępności leków OTC uderzy przede wszystkim w mieszkańców wsi i małych miejscowości, gdzie już teraz nie są rozpowszechnione, a zmiana przepisów dodatkowo pogorszy tę sytuację. 

Źródło: Rzeczpospolita, Rynek zdrowia


Podziel się: