Karmienie piersią może uchronić mamę przed zawałem

Korzyści płynące z karmienia piersią dla dziecka są znane i szeroko omawiane, ale wiele wskazuje na to, że wpływa ono pozytywnie również na zdrowie matek. Z najnowszych angielsko-chińskich analiz wynika, że karmienie piersią może znacząco zmniejszać ryzyko wystąpienia poważnych schorzeń układu sercowo-naczyniowego.

By dojść do takiego wniosku, naukowcy z Oksfordu i Chińskiej Akademii Nauk Medycznych w Pekinie przeanalizowali dane o zdrowiu ponad 300 tys. chińskich kobiet o średniej wieku wynoszącej 51 lat, skupiając się przede wszystkim na wskaźnikach dotyczących zdrowia reprodukcyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem karmienia piersią. 

Karmienie służy sercu

Jak się okazało, kobiety, które karmiły piersią, miały o 9 proc. niższe ryzyko zapadnięcia na chorobę wieńcową i o 8 proc. mniejsze prawdopodobieństwo udaru mózgu. Niebezpieczeństwo było ściśle związane z okresem karmienia – im był on dłuższy, tym mniejsze ryzyko zawału lub udaru odnotowano u karmiących matek w porównaniu z ich nie karmiącymi rówieśniczkami. Zgodnie z badaniem, każdy dodatkowy miesiąc karmienia obniżał ryzyko zapadnięcia na chorobę serca o 4 proc., a na udar mózgu o 3 procent. 

Naukowcy są wiec niemal pewni, że karmienie piersią służy zdrowym sercom mam, jednak nie są w stanie jasno określić przyczyny takiego stanu rzeczy. Wśród potencjalnych tłumaczeń wskazuje się na zmiany w metabolizmie matki karmiącej występujące po ciąży. Niezależnie od wyników badania, karmienie jest zalecane przez wszystkie organizacje zajmujące się zdrowiem, a preferowana długość okresu karmienia powinna wynosić 12 miesięcy. 

Kanguruj na zdrowie

Matczyną aktywnością, która służy dziecku i mamie, jest kangurowanie. Jego pozytywne efekty niedawno potwierdziło badanie przeprowadzone przez naukowców z Kanady i Kolumbii. Wnioski na temat skutków kangurowania pochodzą z trwających aż 20 lat obserwacji na grupie wcześniaków urodzonych w latach 1993-1996. 

Jak okazało się po latach, kangurowane noworodki miały o połowę niższy wskaźnik umieralności od inkubowanych, wynoszący 3,5 procent. Ich mózgi rozwijały się lepiej między innymi dzięki większej objętości istoty szarej i kory mózgowej, co z kolei wpływa na wyższe IQ. Kangurowanie poprawiło także rozwój psychospołeczny badanych. Dzieci, które go doświadczyły, w dorosłym życiu były mniej agresywne, nadaktywne i impulsywne, a ich życie rodzinne okazało się stabilniejsze. Rodzice „kangurków”  rzadziej się rozwodzili i byli bardziej opiekuńczy od tych, których dzieci przebywały w inkubatorach.

Obecnie kangurowanie zaleca zdecydowana większość organizacji, w tym WHO, która w 2003 roku opublikowała oficjalne wytyczne dotyczące kangurowania, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci o wadze urodzeniowej niższej niż 2 tys. gramów. Matki, które kangurują, są mniej narażone na depresję poporodową, a ich dzieci lepiej się rozwijają i są mniej wrażliwe na ból. Choć o metodzie ciało do ciała mówi się przede wszystkim w kontekście kobiet, ojcowie dzieci także mogą kangurować z równie pozytywnym skutkiem.

Źródło: Gazeta Wyborcza, PAP


Podziel się: