Resort Zdrowia pomoże ofiarom powikłań poszczepiennych?

Ministerstwo zdrowia stoi murem za szczepieniami i zapewnia o ich bezpieczeństwie, jednak w resorcie pojawił się pomysł stworzenia systemu rekompensowania szkód wywołanych powikłaniami poszczepiennymi.

O tym ewentualnym zamiarze minister zdrowia Konstanty Radziwiłł poinformował podczas konferencji w Gdańsku, która odbyła się 8 maja. Został wówczas zapytany o możliwość wypłaty odszkodowań dla dzieci doświadczających powikłań, poszczepiennych, na co odparł, że widzi problem i zastanawia się nad stworzeniem systemu rekompensaty ewentualnych szkód. 

Podkreślił również, że w razie wprowadzenia wspomnianego systemu, konieczne będzie stworzenie rzetelnego, obiektywnego sposobu weryfikacji przypadków powikłań, które kwalifikują się do wypłaty odszkodowania. Nie może być tak, mówił Konstanty Radziwiłł, że „będziemy skłonni finansować sytuacje, które są deklaratywnie zgłoszone przez osoby, którym zdaje się, że tak się stało w przypadku ich dzieci”. 

Powikłania to margines

O jak dużej skali powikłań mowa? Zdaniem Konstantego Radziwiłła, jest ona marginalna i nie przekracza 30 w skali roku w przypadku ciężkich działań niepożądanych. W wypowiedzi dla PAP mówił, że przeciwnicy szczepień zdecydowanie przesadzają w podawaniu liczby powikłań, a zamieszanie wokół tej kwestii wywołuje niewielka, ale głośna grupa rodziców, która sprzeciwia się szczepieniom i zaprzecza bezpieczeństwo tych procedur. 

Minister zdrowia podkreślił także,  że szczepionki należą do grupy najlepiej przebadanych preparatów w medycynie, dzięki czemu prawdopodobieństwo powikłań jest minimalne. Z drugiej strony, w obiegu medycznym znajduje się wiele preparatów nie budzących kontrowersji, które znacznie częściej wywołują skutki niepożądane. 

Równocześnie szef resortu zaapelował do mediów o „wsparcie zdrowego rozsądku” i opisywanie szczepionek jako w pełni bezpiecznych, a także podkreślanie, że rezygnacja ze szczepień może grozić poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. 

Liczba nieszczepionych dzieci rośnie

Z danych NIP-PZH wynika, że liczba rodziców odmawiających szczepienia dzieci systematycznie wzrasta, choć mowa o bardzo niewielkich liczbach. Między 2006 i 2010 rokiem średnia, roczna ilość takich przypadków wynosiła 4 tysiące, podczas gdy w 2012 roku odnotowano ponad 5 tysięcy. Rok później było ich już ponad 7 tys., w 2014 ponad 12 tys., a w 2015 r. 16 tysięcy. W roku 2016 liczba odmów szczepienia dzieci sięgnęła aż 23 tysięcy. Takie decyzje mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie najmłodszych, jednak nie wpływają znacząco na ogólny współczynnik wyszczepień, wynoszący 95 procent w przypadku dzieci do drugiego roku życia. 

Rodzice odmawiający szczepienia dzieci muszą liczyć się z karami finansowymi, które są ostatecznym środkiem nacisku dopuszczanym przez polskie prawo. Zanim kara zostanie nałożona (robi to Główny Inspektorat Sanitarny), do rodziców wysyłane są powiadomienia, zaproszenia i wezwania. Częstym powodem odmowy szczepień, poza obawami dotyczącymi powikłań, jest niedostateczna wiedza na temat korzyści z nich płynących, co również powinno być jasno podkreślane. To właśnie dzięki nim udało się niemal całkowicie wyeliminować epidemie takich chorób jak odra czy różyczka, które teraz, za sprawą przeciwników szczepień, odradzają się ponownie. 

Zgodnie ze statystykami, rodzice najczęściej odmawiają szczepienia dzieci tuż po porodzie, gdy ich układ odpornościowy jest najsłabszy. Wówczas podaje się szczepionki przeciwko gruźlicy i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B

Źródła: PAP, Rzeczpospolita, Rynek Zdrowia


Podziel się: