Sejm: projekty zakaz aborcji i ograniczenia in vitro trafiły do komisji

W ostatni piątek posłowie głosowali nad trzema projektami ustaw związanymi z prawami reprodukcyjnymi. Dwa z nich, zaostrzający przepisy antyaborcyjne oraz utrudniający dostęp do in vitro, zostały przekazane do dalszych prac. Z kolei projekt liberalizujący przepisy dotyczące aborcji przepadł w pierwszym głosowaniu.

Oba projekty traktujące o aborcji były obywatelskie i zgodnie z zapowiedziami partii rządzącej, w imię poszanowania głosu szeregowych obywateli, miały zostać skierowane do dalszych prac w komisjach. Tak się jednak nie stało – aprobatę posłów zdobył jedynie projekt Fundacji „Pro-prawo do życia”, drastycznie zaostrzający obowiązujące przepisy antyaborcyjne. Przewiduje on całkowity zakaz aborcji we wszystkich przypadkach, a także kary więzienia dla kobiet i lekarzy uczestniczących w takich zabiegach wynoszące od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. W odpowiedzi na odrzucenie projektu liberalizacji, popierający go Sojusz Lewicy Demokratycznej zapowiedział skierowanie do Sejmu wniosku o referendum w sprawie aborcji po zebraniu wystarczającej liczby podpisów.

Co znalazło się w projekcie liberalnym?

Odrzucony projekt komitetu „Ratujmy kobiety” zakładał liberalizację obecnych przepisów. Jego zapisy przewidują możliwość przerwania ciąży do 12 tygodnia bez podania przyczyny, a w późniejszym czasie zabieg byłby możliwy w przypadkach wskazanych w obecnie obowiązującej ustawie. Ta daje możliwość przerwania ciąży w razie zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, w przypadku wysokiego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu bądź choroby zagrażającej jego życiu, jak również w sytuacji, gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego. W pierwszej sytuacji przerwanie ciąży byłoby możliwe do 24 tygodnia, w ostatniej – do 18 tygodnia, a gdy dziecko byłoby zagrożone ciężką lub nieuleczalną chorobą, terminacja ciąży miałaby być dopuszczalna bez ograniczeń.

In vitro tylko dla wybranych

W tym dniu posłowie głosowali również nad projektem dotyczącym in vitro, który przewiduje znaczne ograniczenie stosowania tej metody w Polsce. Zakłada on, że w ramach procedury in vitro możliwe będzie tworzenie tylko jednego zarodka, który musi zostać umieszczony w ciele kobiety w ciągu 72 godzin. Obecne przepisy pozwalają na zapłodnienie sześciu lub, w określonych przypadkach, nawet większej liczby. Autorzy projektu chcą również, żeby w ustawie na ten temat znalazł się zapis gwarantujący prowadzenie leczenia niepłodności „ze szczególnym uwzględnieniem prawnej ochrony życia”. Projekt zawiera też zapisy ingerujące w Kodeks rodzinny i opiekuńczy, które mają uniemożliwić nawiązanie prawnego stosunku rodzicielskiego dziecka poczętego in vitro wobec mężczyzny będącego partnerem matki, ale nie genetycznym ojcem dziecka.

Zdaniem Ewy Kopacz, byłej premier i minister zdrowia, przekazanie projektu w sprawie in vitro do dalszych prac w komisjach zwiastuje zakończenie żywotu tej metody w Polsce i faktyczne jej zlikwidowanie. In vitro obecnie jest najbardziej kosztowną, ale też wysoce skuteczną metodą leczenia niepłodności, a jeśli projekt miałby wejść w życie, stanie się ona jeszcze trudniej dostępna. Przedkładanie naprotechnologii nad in vitro, które zakłada najnowszy program ministerstwa zdrowia, jest nielogiczny z medycznego punktu widzenia. Skuteczność in vitro w Polsce znajduje się na poziomie europejskiej średniej i wynosi 30 do 40 procent, a na całym świecie ta metoda umożliwiła narodziny 6,5 mln dzieci. Z kolei w opinii byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, piątek był czarnym dniem dla polskiej nauki i polskich rodzin, a przyjęcie tych przepisów znajduje się o krok od karania za przeprowadzanie zabiegów in vitro.

Źródła: Newsweek, Rzeczpospolita, Rynek zdrowia


Podziel się: