Kleszcze – jak się przed nimi chronić

Jadę wypocząć w okolice, gdzie mogą występować kleszcze. Z pewnością nie przyjmę taktyki: „Kleszcze! Nie wchodzę do lasu!”. Jak się zatem przed nimi ustrzec? Czy istnieją jakieś profilaktyczne środki? W co się zaopatrzyć przed wyjazdem? I najważniejsze – jak postępować, gdy mimo wszystko ugryzie mnie kleszcz?

To bardzo ważne pytania. Zbliża się przecież wakacyjny okres, kiedy szukamy bliskiego kontaktu z naturą, z dala od miejskiego szumu. Niestety pośród zieleni może na nas czyhać krwiopijny pasożyt. Wbrew powszechnym opiniom kleszcze (bo o nich mowa) bytują nie tylko na obszarach lasów, ale również np. w miejskich parkach. W szczególności upodobały sobie takie miejsca jak obszary przejściowe między dwoma różnymi typami roślinności np. brzegi lasów z graniczącymi łąkami. Zanim kleszcze ugryzą znieczulają naszą skórę swoją śliną – dlatego często nawet nie wiemy, że staliśmy się ich żywicielem. Ilość krwi, jaką jest w stanie wyssać kleszcz, jest znikoma. Samo ukąszenie nie stanowi więc niebezpieczeństwa, choć przywodzi nam na myśl najmroczniejsze skojarzenia. Liczy się natomiast fakt, że pajęczaki te są często nosicielami groźnych drobnoustrojów (wirusów powodujących kleszczowe zapalenie mózgu, a także bakterii wywołujących boreliozę). Jak się zatem chronić i co zrobić, gdy mimo starań staniemy się już wyśmienitym „bufetem” dla kleszcza?


Odpowiedni ubiór to najprostsze możliwe działanie. Wybierając się do lasu należy pamiętać o odpowiednim nakryciu głowy (czapka z daszkiem), koszuli z długim rękawem (najlepiej zakończonym ściągaczem), pełnych butach (klapki i sandały nie są wskazane) i opadających na nie długich spodniach (dobrym sposobem jest wpuszczenie nogawek w skarpetki). Spadający na człowieka kleszcz  natrafia wówczas na barierę – jaką stanowi takie ubranie i… bywa, że musi cierpliwie czekać na następną okazję. Któż z nas jednak w upalny dzień zniesie taki szczelny „kombinezon”? Warto więc jeszcze zauważyć, że kleszcze po przedostaniu się na ciało żywiciela najpierw szukają dogodnego miejsca, a dopiero potem przyczepiają się i rozpoczynają żerowanie. W związku z tym mamy jeszcze pewną rezerwę czasu, która pozwala nam bezproblemowo usunąć „niezakotwiczonego” jeszcze kleszcza. Przede wszystkim należy starannie obejrzeć całe ciało po powrocie do domu. Szczególną uwagę zwracamy na miejsca dobrze ukrwione (głowę, szyję, pachy, pachwiny, zgięcia podkolanowe). Warto też wziąć prysznic pod silnym strumieniem wody, a także wytrzepać i wyprać odzież. W ten sposób pozbędziemy się ewentualnych pasażerów na gapę.
A czy są jakieś specjalne środki odstraszające kleszcze? Tak. Szczególną uwagę należy zwrócić na te zawierające syntetyczny związek o skomplikowanej nieco nazwie - N,N-dietylo-m-toluamid, czyli tzw. DEET. Substancja ta zakłóca procesy odpowiedzialne za znajdowanie przez insekty swojej ofiary (żywiciela). Zdezorientowane kleszcze nie są wówczas w stanie "dostrzec" obecności atrakcyjnego celu, czyli zbliżającego się potencjalnego żywiciela. Czas ochrony, jaki uzyskamy po zastosowaniu preparatu z DEET zależy od stężenia tej substancji (i nie zawsze    należy tu wierzyć deklaracjom na opakowaniach). Jednak uwaga – te środki o wyższej koncentracji mogą nie nadawać się dla małych dzieci. U osób dorosłych zaleca się środki o stężeniu DEET nawet 20% i więcej. Dla zapewnienia skutecznej ochrony preparat należy rozprowadzić (zgodnie z instrukcją) po odsłoniętych częściach ciała. Szczególną uwagę należy zwrócić na miejsca u wylotu nogawek i rękawów. Nie wolno też stosować preparatu na skaleczoną, podrażnioną i świeżo opaloną skórę. Po powrocie do domu substancję należy dokładnie zmyć z ciała.


A co zrobić, gdy mimo wszystko nie unikniemy ugryzienia? Jak pozbyć się kleszcza? Znalezione kleszcze trzeba czym prędzej usunąć. Im krótszy czas przyssania tym lepiej. Jest to tak bardzo ważne, bowiem dzięki temu możemy ubiec kleszcza przed wprowadzeniem chorobotwórczych drobnoustrojów do naszej krwi. Zabronione jest jednak pospieszne wykręcanie kleszcza palcami. Może to tylko sprowokować jego wymioty. „Rozdrażniony” kleszcz zwraca wówczas do naszego krwiobiegu całą treść swojego żołądka razem z jego nieszczęsną, chorobotwórczą zawartością. Należy wystrzegać się także babcinych metod polegających na smarowaniu żerującego kleszcza tłuszczem, kremem, wazeliną, alkoholem, przypalania, zgniatania itp. (ryzyko jak wyżej). Przy usuwaniu kleszcza posługujemy się zwykłą pęsetą kosmetyczną o wąskich końcach. Staramy się usunąć kleszcza w całości. Należy jednak uważać, aby nie chwytać i nie ściskać pęsetą miękkiej części ciała kleszcza (w przypadku kleszczy dłużej żerujących jest ona wyraźnie nabrzmiała od pobranej krwi). Kleszcza chwytamy więc za twardą nasadę narządów gębowych, która tkwi bezpośrednio przy skórze. Jeszcze jedna uwaga - kleszcze, mimo wszystko, najlepiej usuwać w rękawiczkach.


Czy są jakieś specjalne urządzenia, czy pozostaje tylko pęseta? Owszem, można posłużyć się dostępnymi w aptekach i sklepach medycznych specjalnymi akcesoriami opracowanymi przez praktyków - lekarzy weterynarii. Niektóre działają na zasadzie lassa, miniaturowej pompki ssącej wytwarzającej w miejscu zastosowania odpowiednie podciśnienie lub tzw. kleszczołapek (zbudowanych z uchwytu i dwóch ząbków, które wsuwa się między skórę a kleszcza, jak najbliżej skóry). Mogą one być używane wielokrotnie. Warto dodać, że usunięcie kleszcza za pomocą pompki ssącej może okazać się utrudnione w przypadku wczepienia się go w miejscach uniemożliwiających wytworzenie próżni - np. we włosach. Tymczasem przyrząd działający np. na zasadzie lassa jest również skuteczny nawet jeśli do pętelki dostaną się włosy. Po wyjęciu pasożyta ranę należy przemyć środkiem dezynfekującym, a ręce (zwłaszcza jeśli nie mieliśmy rękawiczek) dokładnie umyć.


Jakie mogą być konsekwencje takiego ugryzienia? Między innymi borelioza. Do zakażenia dochodzi podczas ssania naszej krwi przez wkłutego, zarażonego kleszcza. Najwcześniejszym, charakterystycznym objawem boreliozy jest tzw. rumień wędrujący, czyli pojawiające się w okresie od kilku dni do nawet miesiąca po ataku kleszcza, rozprzestrzeniające się promieniście od miejsca ukłucia, koliste zaczerwienienie. Badania wykazały jednak, iż rumień wędrujący to objaw pojawiający się nawet u mniej niż około połowy zarażonych. U części pacjentów pierwsze objawy są po prostu podobne do grypy. Nieleczona borelioza powoduje powstawanie dolegliwości reumatologicznych oraz zaburzeń neurologicznych. Rozpoznana borelioza jest leczona antybiotykiem i to im szybciej, tym lepiej. Jest to długie i ograniczające swobodę leczenie (w trakcie kuracji jednym z antybiotyków należy bowiem unikać słońca). Antybiotyków nie podaje się profilaktycznie! Nadal nie ma też szczepionki przeciwko tej chorobie. Istnieje za to szczepionka uodparniająca na drugą chorobę przenoszoną przez kleszcze, czyli kleszczowe zapalenie mózgu (często możemy spotkać się ze skrótem - KZM).


 Niestety - kleszcze poza możliwością przeniesienia bakterii powodujących boreliozę, mogą stać się również przyczyną kleszczowego zapalenia mózgu. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie kleszcze są zakażone i że nie każde ugryzienie przez kleszcza niesie za sobą ryzyko zakażenia wirusem KZM. Kleszczowe zapalenie mózgu jest to choroba zakaźna wywoływana przez wirusy, które rozwijają się w organizmie zakażonego kleszcza. Choroba przebiega w dwóch etapach. Pierwszy - to czas namnażania się wirusów w organizmie. Objawy temu towarzyszące są nieswoiste i również mogą przypominać przebieg grypy. Niestety drugi etap choroby jest o wiele bardziej niebezpieczny. Wirusy przedostają się do mózgu powodując wysoką gorączkę, bóle głowy, sztywność karku, zaburzenia świadomości. Konsekwencją mogą być powikłania, które mimo długiego leczenia i rehabilitacji nie zawsze pozwalają na pełny powrót do zdrowia. Współczesna medycyna nie zna skutecznego leczenia przyczynowego tej choroby.  Istnieje jednak szczepionka. Jeśli musimy przez dłuższy czas - czy to jako turyści, pracownicy sezonowi czy mieszkańcy - przebywać na terenach, gdzie występuje wysokie ryzyko kleszczowego zapalenia mózgu, warto pomyśleć o takim zabezpieczeniu. Optymalnym okresem na rozpoczęcie szczepienia podstawowego jest zimna pora roku, by zapewnić odporność jeszcze przed początkiem sezonu żerowania kleszczy na wiosnę.  Osobom, które późno zdecydowały się na szczepienie można zalecić przyspieszony schemat szczepienia. Oczywiście wszystkie kwestie z tym związane trzeba uzgodnić ze swoim lekarzem (który musi wykluczyć przeciwwskazania). Potem konieczne są szczepienia przypominające. Warto dodać (choć jest to niewielkim pocieszeniem), że przechorowanie kleszczowego zapalenia mózgu daje trwałą odporność organizmu na ponowne zakażenie wirusami kzm.


Czy wobec tego po każdym ugryzieniu kleszcza konieczna jest wizyta u lekarza? Otóż powinna to zrobić osoba nieszczepiona, która została pokąsana przez kleszcze w rejonach o wysokim stopniu zagrożenia kzm. Na wizytę u lekarza warto się zdecydować zwłaszcza wtedy, jeśli kleszcz długo tkwił w skórze (dopiero po pewnym czasie zauważyliśmy na sobie tego żerującego intruza). Na terenach, gdzie takiego zagrożenia nie ma, należy starannie obserwować miejsce ukąszenia nawet przez okres kilku tygodni - gdy pojawi się zaczerwienie, powiększający się rumień lub objawy przypominające grypę (gorączka, bóle głowy i mięśni) trzeba niezwłocznie zgłosić się do lekarza! Należy również zasięgnąć porady lekarskiej, jeśli po paru miesiącach od ukąszenia kleszcza wystąpią bóle stawów, osłabienie, stany podgorączkowe - nawet, gdy wcześniej nie było żadnych zmian na skórze.


Repelenty, odzież szczelnie zakrywająca ciało i unikanie zarośli mogą zmniejszyć ryzyko ataku kleszcza, jednak nie stanowią przed nim stuprocentowej ochrony. Podsumowując: jeśli mimo wszystko ugryzie nas kleszcz nie wpadajmy w panikę, tylko jak najszybciej go usuńmy, starając się krwiopijcy nie „zdenerwować”. Następnie uważnie obserwujmy miejsce wkłucia. Nie wszystkie kleszcze są zakażone, a ukąszenie nie zawsze oznacza od razu te najgroźniejsze, wyżej opisane konsekwencje. Rozważając zasadność wizyty u lekarza po ugryzieniu przez kleszcza należy wziąć pod uwagę teren, na którym doszło do pokąsania przez kleszcze, liczbę pokąsań, szybkość usunięcia kleszczy oraz fakt czy osoba pokąsana była szczepiona przeciwko KZM.  Nie należy też lekceważyć niepokojących nas objawów. W Powiatowych Stacjach Sanitarno-Epidemiologicznych prowadzone są rejestry zachorowań, stąd można uzyskać wszelkie informacje dotyczące zagadnienia kleszczy i chorób z nimi związanych przed planowanym, dłuższym pobytem w interesującym nas miejscu Polski. Warto również dodać, że nie tylko ugryzienie kleszcza jest groźne. Do zakażenia może także dojść podczas spożycia niepasteryzowanych produktów mlecznych pochodzących od zakażonych przez kleszcze zwierząt. Przed spożyciem należy więc koniecznie gotować mleko pochodzące prosto od krów, kóz i owiec (a przecież jest to bardzo popularna atrakcja turystyczna)…Na zakończenie dodam, że ten artykuł oczywiście w żadnym wypadku nie ma na celu odstraszać od kontaktu z naturą. Zgadzam się w zupełności z autorem cytowanego we wstępie zapytania. Cieszmy się przyrodą! Sobie i Państwu życzę jednak „bezkleszczowego urlopu”!


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus