Zdrowiej jest nie mieć pracy niż pracować w kiepskiej

Praca pełna stresów i nie spełniająca naszych oczekiwań szkodzi zdrowiu mocniej, niż brak jakiegokolwiek zajęcia – dowodzą naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze. Ich badania wykazały między innymi większe ryzyko wystąpienia przewlekłych schorzeń u osób niezadowolonych z warunków swojego zatrudnienia.

Brytyjscy naukowcy postanowili sprawdzić, w jaki sposób sytuacja zawodowa wpływa na samopoczucie. Obiektem ich badań byli mężczyźni w wieku 35-37 lat, którzy stracili pracę między 2009 a 2010 rokiem w wyniku recesji na rynku. Ponad 1100 osób miało wypełnić kwestionariusze, a także poddać się badaniom krwi. W jej analizie zwracano uwagę na poziomy biomarkerów: HbA1c, czyli hemoglobiny glikowanej, powiązanej z ryzykiem wystąpienia cukrzycy, białka reaktywnego C, fibrynogenu sugerującego stan zapalny w organizmie oraz triglicerydów i cholesterolu. Na podstawie tych wskaźników byli w stanie ocenić poziom przewlekłego stresu u badanych, jak również ryzyko zachorowania na poważne choroby . 

Badanie zadało kłam powszechnemu przekonaniu, że brak pracy jest największym przyczynkiem do stanów depresyjnych i pogorszenia samopoczucia. W opinii naukowców znacznie ważniejsza od samego faktu posiadania pracy jest jej jakość. Jeśli nie daje nam satysfakcji i poczucia stabilizacji, a dodatkowo dokłada stresów, bywa gorsza dla zdrowia niż bezrobocie.

Bezrobocie wpływa na śmiertelność

Obserwacje Brytyjczyków do pewnego stopnia łączą się z wnioskami Światowej Organizacji Zdrowia upublicznionymi już w 2013 roku. Raport sporządzony przy okazji krachu na hiszpańskim rynku pracy pokazał, że młode, bezrobotne osoby są wysoce narażone na wystąpienie chorób psychicznych, a śmiertelność w tej grupie jest wyraźnie wyższa w porównaniu z rówieśnikami, którzy znaleźli zatrudnienie. Badanie przeprowadzono wśród Hiszpanów do 25. roku życia, którzy w 2013 roku borykali się z ponad 50-procentowym bezrobociem w swojej grupie wiekowej. 

Raport sporządzony przez Michaela Marmota, dyrektora Instytutu Ochrony Zdrowia University College London mówił między innymi o wspomnianej śmiertelności wśród młodych bezrobotnych. Jest ona o 20 proc. wyższa niż u ich pracujących rówieśników, co wiąże się także ze wzrostem liczby samobójstw w tej grupie. 

Każdy ma prawo do opieki zdrowotnej

W obliczu tak ogromnych problemów zdrowotnych, które grożą osobom bezrobotnym, konieczne jest zapewnienie im dostępu do lekarzy. Polski resort zdrowia wyszedł naprzeciw tym oczekiwaniom wprowadzając darmową opiekę lekarza POZ dla każdego, niezależnie od tego, czy posiada ubezpieczenie. 

Modyfikacja przepisów dotyczących POZ zakłada, że nawet w przypadku negatywnej weryfikacji prawa do świadczeń, każda osoba będzie mogła skorzystać z nich nieodpłatnie. Nie oznacza to jednak zniesienia obowiązku potwierdzania wspomnianego prawa, co można zrobić za pośrednictwem systemu eWUŚ lub składając odpowiednie papierowe oświadczenie (np. druk typu RMUA). Jeśli jednak okaże się, że dana osoba nie ma prawa do ubezpieczenia, ponieważ nie odprowadza składek, nie będzie musiała ponosić podstawowych kosztów związanych z wizytą u lekarza. Ta zasada nie dotyczy jednak środków refundowanych wystawionych na receptę, do których zalicza się nie tylko leki, ale też wyroby medyczne oraz preparaty specjalnego przeznaczenia żywieniowego.

Źródło: PAP, Gazeta Wyborcza


Podziel się: