Miód szkodzi tak samo jak cukier

Zwykliśmy sądzić, że miód to zdrowsza i bardziej wartościowa wersja słodkości, wspomagająca naszą odporność w sezonie przeziębień. Jednak prof. Jarosław Dróżdż z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi przekonuje na łamach „Gazety Wyborczej”, że różnice między miodem a cukrem są jedynie pozorne.

Przekonanie o prozdrowotnych właściwościach miodu jest powszechne, ale nie ma badań, które by je potwierdzały – twierdzi profesor w tekście opublikowanym na łamach internetowego wydania łódzkiej „Gazety Wyborczej”. W rzeczywistości zdecydowaną większość miodu stanowi cukier, którego i tak nadużywamy, a postrzeganie miodu jako zdrowszej alternatywy wobec niego sprawia, że stosujemy go chętniej i w większych ilościach. 

Cukier kryje się wszędzie

Cukrzyca staje się coraz większym problemem, więc powinniśmy ograniczać słodzenie w każdej formie, także pozornie zdrowszej, ponieważ cukier znajduje się w niemal każdym produkcie. Poza oczywistymi, takimi jak słodycze, owoce czy napoje, cukier zawiera między innymi pieczywo, sosy, jogurty czy produkty gotowe. Dzienna norma spożycia wynosi do 9 łyżeczek, czyli około 45 g cukru dla mężczyzn i 25 g, czyli 5 łyżeczek dla kobiet, choć do niedawna normy WHO mówiły o 10 łyżeczkach cukru dla każdego z nas. Polacy regularnie przekraczają tę normę nawet o 15 łyżeczek dziennie (!), co przekłada się nie tylko na zwiększone ryzyko zachorowania na cukrzycę, ale także sprzyja epidemii otyłości wśród dorosłych i dzieci. 

Trudne zadanie dla trzustki

Zamiana cukru na miód nie jest więc żadnym rozwiązaniem, a skłonność do nadużywania go w dłuższej perspektywie bardzo nam szkodzi, wpływając zwłaszcza na trzustkę. Narząd odpowiedzialny za produkcję insuliny po przyjęciu dużej ilości cukrów, na przykład z bogatego we fruktozę miodu, musi wyprodukować bardzo dużo insuliny, żeby zbilansować jego dopływ. Jeśli jest zmuszona robić to regularnie, na dłuższą metę trzustka się wyniszcza, prowadząc do powstania cukrzycy. 

Cukrzyca powszechnieje

Na cukrzycę choruje w Polsce 3 mln osób, ale tylko 1 mln się leczy, ponieważ jest świadoma jej istnienia i konieczności podjęcia jakichkolwiek działań. Wiele przypadków cukrzycy zostaje wykrytych dopiero, gdy dochodzi do sytuacji skrajnych, jak zawał czy udar, przy okazji których wysoki poziom cukru we krwi wychodzi na jaw. Nieleczona cukrzyca może prowadzić również do zaburzeń pracy nerek, ślepoty czy amputacji kończyn, zwłaszcza gdy towarzyszy jej brak ruchu i ogólne zaniedbywanie swojego zdrowia. 

Kolejne 5 mln Polaków zmaga się ze stanem przedcukrzycowym, co plasuje nas na czwartym miejscu w Europie. Jeśli sytuacja się nie zmieni, już za 15 lat możemy trafić na szczyt tej listy. Stan przedcukrzycowy poprzedza zachorowanie na cukrzycę i umożliwia podjęcie działań zapobiegawczych. Te obejmują przede wszystkim zmianę trybu życia, a więc przejście na dietę i wprowadzenie jakiejkolwiek aktywności fizycznej – warto zacząć nawet od regularnych spacerów. W radzeniu sobie z sytuacją pacjenci rzadko mogą liczyć na pomoc lekarzy pierwszego kontaktu, ponieważ ich katalog świadczeń nie obejmuje porad z zakresu żywienia. Rzadkością jest także regularne ważenie lub mierzenie obwodu brzucha, który może sugerować problemy na tle cukrzycowym. 

Dla cukrzyka najważniejszą kwestią jest jedzenie produktów niskim indeksie glikemicznym, przy czym wiedzę o jego poziomie trzeba zachować w pamięci, ponieważ rzadko bywa przedstawiana na opakowaniach produktu. Prostszym wskaźnikiem jest sprawdzanie zawartości cukru w poszczególnych produktach spożywczych, którą zawsze znajdziemy na etykiecie. 5 gramów cukru odpowiada jednej łyżeczce, więc dzięki temu łatwo policzymy, ile cukru przyjmujemy każdego dnia i jak dalece odbiegamy od przyjętych norm. 

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź, Rzeczpospolita, Medycyna Praktyczna


Podziel się: