Choroba brudnych rąk znów jest groźna

Gwałtowny wzrost zachorowań na WZW typu A, czyli żółtaczkę pokarmową, odnotował Państwowy Zakład Higieny. Wirus zazwyczaj kojarzony z brakiem higieny, przeciw któremu szczepią się przede wszystkim osoby podróżujące do egzotycznych krajów, uaktywnił się także w innych zakątkach świata.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna” do połowy sierpnia 2017 roku w Polsce odnotowano 912 przypadków WZW A, czyli kilkadziesiąt razy więcej niż w całym 2016 roku. Skalę problemu pokazują dane statystyczne dotyczące Europy. Między połową 2016 i 2017 roku na terenie całego kontynentu odnotowano 1500 przypadków zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu A. 

Czym jest wirusowe zapalenie wątroby typu A?

WZW A, nazywana chorobą brudnych rąk, jest ostrą infekcją zakaźną, która w skrajnych przypadkach prowadzi do poważnych uszkodzeń wątroby, a nawet śmierci. Jest ono przyczyną około 60 proc. wszystkich przypadków WZW na świecie (i 40 proc. w Europie), ale mimo potencjalnie drastycznych skutków odsetek zgonów w jej wyniku nie przekracza 2 procent. Do zakażenia w zdecydowanej większości przypadków dochodzi drogą pokarmową po spożyciu skażonej wody i żywności (np. niemytego mięsa czy warzyw bądź owoców), a stosunkowo najrzadziej na drodze kontaktów seksualnych. U dzieci zakażenie często przechodzi bezobjawowo, natomiast w starszym wieku rozwój zapalenia mogą poprzedzić biegunka i wymioty. Później pojawia się żółtaczka, która znika po około miesiącu, natomiast sama choroba cofa się samoistnie po około pół roku. U średnio 20 proc. pacjentów do wyleczenia z dolegliwości konieczna jest hospitalizacja. Najlepszą metodą zapobiegania WZW typu A jest szczepionka zalecana właśnie przed wyjazdem do państwa, gdzie ryzyko zakażenia jest duże (mowa przede wszystkim o krajach rozwijające się, kraje Europy Wschodniej, Rosja). 

Gwałtowny wzrost zachorowań

W grupie ryzyka, poza odwiedzającymi egzotyczne kraje, znajdują się także osoby pracujące przy dystrybucji produktów spożywczych oraz przy obsłudze urządzeń kanalizacyjnych. Jednak obecnie najbardziej narażeni na wystąpienie zakażenia są mężczyźni utrzymujący kontakty homoseksualne. Zgodnie z informacjami WHO i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób to właśnie w tej grupie wirus rozprzestrzenia się najszybciej. W ciągu tegorocznych wakacji w Ameryce Południowej stwierdzono 14 zgonów wywołanych wirusowym zapaleniem wątroby typu A, a w Stanach Zjednoczonych także zaobserwowano gwałtowny wzrost zakażeń. 

Z czego wynika tak gwałtowny wzrost zachorowań w Polsce? Zdaniem ekspertów wynika to z faktu, że przez ostatnie 20 lat WZW A było praktycznie nieobecne w naszym kraju, przez co nie mieliśmy możliwości wypracowania odporności wobec wirusa nie stwierdzano. Ten problem dotyczy osób do około 40 , roku życia, które nie miały styczności z wirusem na żadnym etapie życia. 

Trudności z leczeniem WZW C

Wszystko to sprawia, że już niedługo kolejki do leczenia WZW A mogą się wydłużyć. Ta sytuacja już teraz dotyczy chorych na wirusowe zapalenie wątroby typu C, którzy w Gdańsku muszą czekać nawet pięć lat na rozpoczęcie terapii. W teorii, zgodnie z założeniami finansowanego przez NFZ programu „Leczenie WZW C terapią bezinterferonową”, chorzy powinni otrzymać pomoc szybko, by moc uczestniczyć w trwającej 12 tygodni terapii. Jednak w praktyce brak pieniędzy powoduje, że zwłaszcza pacjenci stabilni, których stan zdrowia się nie pogarsza, czekają na leczenie latami. W pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy obecnie na leczenie czeka 1300 pacjentów, w tym 200 z marskością wątroby. Natomiast NFZ gwarantuje pieniądze na leczenie jedynie 300 rocznie. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, Gazeta Wyborcza


Podziel się: