Wakacyjny seks – 7 niechcianych pamiątek z wakacji

Kilka drinków w barze przy plaży, przygodna znajomość, ciepły wieczór – często tysiące kilometrów od domu. Wobec takich okoliczności przyrody rozsądek bywa bezradny. Za chwile słabości czasem przychodzi nam płacić wysoką cenę. Choroby weneryczne nie są, niestety, pikantnym szczegółem opowieści o rozpustnym dworskim życiu przed wiekami. Są realnym i powszechnym zagrożeniem współczesnego świata. Co nam grozi i jak się przed tym ustrzec?

Statystyki nie napawają optymizmem. Według Światowej Organizacji Zdrowia liczba zachorowań na choroby weneryczne stale rośnie1. Każdego roku jedną z czterech najbardziej powszechnych chorób bakteryjnych i pasożytniczych (kiła, rzeżączka, rzęsistkowica i chlamydia) zaraża się już około 357 milionów osób. W zestawieniu z innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową daje to ponad milion zakażeń dziennie! Setki milionów osiąga też liczba zachorowań na choroby wirusowe przenoszone drogą płciową. Przykładowo – już ponad 290 milionów kobiet jest nosicielkami wirusa HPV. Wzrosła też liczba nosicieli wirusa HIV2; w 2014 roku szacunkowo wynosiła ona 35,5 mln, w 2016 roku już 36,7 mln (przede wszystkim w krajach afrykańskich).

Jeśli chodzi o Polskę3, wzrost liczby zachorowań na choroby weneryczne pokazują dane z okresu od stycznia do połowy kwietnia, porównawczo z 2016 i 2017 roku. Na rzeżączkę w tym okresie zachorowało 105 osób w roku 2016, rok później już 111. Kiła – odpowiednio – 428 i aż 464 w kolejnym roku. Choroby wywoływane przez chlamydię – 57 zachorowań w 2016 roku, o jedno więcej w tym samym okresie rok później.

Możesz nie wiedzieć, że chorujesz

Mimo powszechnej wiedzy na temat konieczności stosowania prezerwatyw, wciąż dajemy się – szczególnie na wakacjach – ponosić emocjom, zapominając o naszym zdrowiu i bezpieczeństwie. A przecież to zwłaszcza wtedy, gdy dochodzi do przygodnego, często nieplanowanego seksu, powinniśmy się zabezpieczyć – bez względu na to, czy jest to seks analny, oralny czy waginalny. Mitem jest bowiem, że tylko stosunki waginalne kończą się zarażeniem. Co więcej, wirusy, bakterie czy pasożyty mogą być przenoszone na różne sposoby – często przez kontakt z wydzielinami czy śluzówką nosiciela. Żaden przygodny seks nie jest więc w stu procentach bezpieczny, nawet w przypadku użycia prezerwatyw.

Jedną z przyczyn stałego wzrostu liczby zachorowań jest niewątpliwie bezobjawowy przebieg większości chorób wenerycznych. Innymi słowy, większość zarażonych nie jest świadoma choroby czy nosicielstwa, dlatego tym bardziej nie dba o bezpieczeństwo partnerów seksualnych.

Choćby więc ktoś namiętnie przysięgał, że jest zdrowy – i tak nie mamy żadnej gwarancji, że seks z tą osobą będzie tylko miłym wspomnieniem, a nie przyczyną dramatu.

Seksturystyka sprzyja zakażeniom

Ze zdrowotnego punktu widzenia nie jest też korzystny rozwój turystyki, a więc rosnące możliwości odwiedzenia najdalszych zakątków świata i zawierania egzotycznych znajomości. Choć to wszystko w połączeniu z rosnącą swobodą seksualnych zachowań niewątpliwie zwiększa przyjemność płynącą z życia, bywa dla nas bardzo groźne. Co więcej, wciąż rośnie skala tak zwanej seksturystyki. Kraje rozwijające się, do których przyciąga ludzi z Zachodu wizja taniej i niezobowiązującej rozrywki pod palmami, to rzeczywiście raj… dla drobnoustrojów. Bezpłatna opieka medyczna stoi w tych regionach świata na niskim poziomie lub w ogóle nie jest dostępna. Wszelkie formy prostytucji często stają się dla młodych ludzi jedynym sposobem na przetrwanie, dlatego tak wielu z nich jest zmuszonych do jej uprawiania. A to powoduje masowość zjawiska. Tymczasem bilety do Azji czy Ameryki Łacińskiej stają się coraz tańsze, więc seksturystami nie są już tylko osoby wyjątkowo zamożne.

Przykładem jest tu oczywiście Tajlandia – najpopularniejszy cel dla spragnionych seksualnych rozrywek. Według raportu „Prostytucja w Tajlandii“, przygotowanego w ramach programu Rahab International4, spośród 10 mln turystów corocznie odwiedzających ten kraj aż 4,2 mln to mężczyźni, którzy przyjechali tam właśnie dla taniego seksu. Stanowią 70% seksturystów, co oznacza, że pozostałe 30% to kobiety. Ciemna strona emancypacji kobiet? Niekoniecznie. Gdyby panie nie szukały seksualnych przygód na wakacjach i tak prędzej czy później mogłyby zostać zarażone przez swoich partnerów, którzy wcześniej mieli okazję wyrwać się na wycieczkę np. do Bangkoku. Nie oszukujmy się więc. Ludzie uprawiają przygodny seks i będą to robić zawsze. Dlatego tak ważna jest świadomość zagrożeń, sposobów ich unikania, a także wiedza o chorobach i znajomość ich objawów, niezwykle ważna dla unikania kolejnych zakażeń.

Co więc zagraża nam najczęściej? Poznaj siedem najbardziej powszechnych niechcianych pamiątek po przygodnym (i nie tylko) seksie.

1. Chlamydia

Najczęściej diagnozowana choroba przenoszona drogą płciową. Jest szczególnie zdradliwa, bo bakterie chlamydii mogą pozostawać w organizmie przez wiele lat, nie dając żadnych objawów. Co gorsza, jeśli już się pojawią, nie są charakterystyczne tylko dla chlamydii, więc bywają przypisywane innym schorzeniom. Najczęstszymi objawami u kobiet są ból i pieczenie podczas oddawania moczu, częstomocz, ból w obrębie miednicy małej, upławy, krwawienia międzymiesiączkowe, krwawienia po stosunku. U mężczyzn także jest to pieczenie podczas oddawania moczu, spowodowane zapaleniem cewki moczowej.

Jak można się zarazić chlamydią? W grupie ryzyka są osoby często zmieniające partnerów, uprawiające seks niezabezpieczony prezerwatywą. Nieleczona chlamydia może być wręcz tragiczna w skutkach – często prowadzi do nawracających stanów zapalnych narządów rodnych (np. śluzowo-ropnego zapalenia szyjki macicy), nadżerki szyjki macicy, a nawet raka. Chlamydia może być też przyczyną niepłodności (i obniżenia płodności u mężczyzn) lub problemów z donoszeniem ciąży, ponieważ stany zapalne mogą przenieść się też na górne narządy rodne, czyli jajniki i jajowody. W przypadku zachorowania podczas ciąży ryzyko zakażenia noworodka sięga aż 80%, często powodując u niego zapalenie gałki ocznej, spojówek lub płuc.

Ponieważ wiele osób żyje z chlamydią nie wiedząc o tym, warto profilaktycznie wykonać testy na obecność tych bakterii, szczególnie jeśli uprawialiśmy przygodny seks bez zabezpieczenia. Chlamydią można się zarazić przez seks waginalny, analny lub oralny, a jej bakterie mogą powodować też stany zapalne śluzówki gardła czy oka.

Na szczęście chlamydię można z powodzeniem leczyć za pomocą antybiotyków. Ważne jest więc, by po pojawieniu się jakichkolwiek niepokojących objawów – lub jeśli uprawialiśmy przygodny seks, szczególnie bez użycia prezerwatywy – zgłosić się do lekarza, albo przynajmniej wykonać odpowiednie testy oferowane przez laboratoria.

2. Kiła (syfilis)

Choroba chyba najczęściej przewijająca się przez karty historii. O syfilis biografowie posądzali wiele znanych postaci, włącznie z Hitlerem, Leninem, Napoleonem Bonaparte, a nawet Alem Capone. Wiadomo, że cierpieli i umierali z jej powodu cesarzowie, królowie – w tym Jan Olbracht, Henryk Walezy i Jan III Sobieski – a nawet papieże. Już w XVI wieku dostrzeżono, że kiła to przypadłość mająca ścisły związek z seksem.

Kiłę, zwaną syfilisem, dawniej chorobą francuską (a także dworską) czy – potocznie – francą, wywołuje bakteria o nieco zabawnej nazwie – krętek blady. Objawy syfilisu nie są jednak zabawne ani trochę. Po około trzech tygodniach od zarażenia, które może nastąpić w wyniku stosunku waginalnego, analnego, oralnego, a nawet pocałunku z chorym, na błonach śluzowych (np. gardła, odbytu czy narządów płciowych) pojawia się owrzodzenie, któremu towarzyszy surowiczna wydzielina i obrzęk węzłów chłonnych. Drugim charakterystycznym objawem są grudki (często towarzyszy im wydzielina) na dłoniach i stopach.

Po okresie pierwszych objawów choroba, o ile nie została wyleczona w tej fazie, może przejść w stan utajony, który trwa czasem wiele lat. Niestety nie oznacza to, że możemy już spać spokojnie. Niewyleczona kiła prędzej czy później zaatakuje nasze narządy wewnętrzne – przede wszystkim układ nerwowy. To właśnie dlatego podejrzewano o syfilis wiele znanych postaci zdradzających objawy szaleństwa. Syfilis może też zaatakować wątrobę, nerki czy oczy.

Kiła jest też bardzo groźna dla płodu. Może spowodować jego poważne uszkodzenia, a nawet śmierć w przypadku zarażenia się przez ciężarną. Dlatego u kobiet w ciąży rutynowo przeprowadza się testy pod kątem zarażenia tą chorobą.

Dawniej chorych na syfilis próbowano kurować rtęcią, co prowadziło do uszkodzenia nerek, a w konsekwencji często do śmierci pacjentów.

Obecnie kiłę można skutecznie leczyć za pomocą antybiotyków (penicylina, tetracykliny, cefalosporyny), ale najlepiej, gdy leczenie nastąpi w pierwszej fazie, zanim dojdzie do uszkodzeń narządów wewnętrznych.

3. Rzeżączka

Za tę chorobę weneryczną odpowiedzialna jest bakteria zwana dwoinką rzeżączki. Przenosi się głównie drogą płciową (podczas stosunku waginalnego, oralnego bądź analnego), ale bywa i tak, że do zakażenia dochodzi przez kontakt z urządzeniami sanitarnymi czy ręcznikami, z których korzystał chory. To dlatego, że poza organizmem bakteria jest w stanie przetrwać nawet kilkanaście godzin w ropnej wydzielinie. Dlatego tak ważne jest unikanie kontaktu skóry z sedesem przy korzystaniu z publicznych toalet czy nieużywanie wielorazowych ręczników. 

Do objawów rzeżączki (zwanej niegdyś tryprem) należy u mężczyzn, już po kilku dniach po zakażeniu – ropna wydzielina z cewki moczowej i pieczenie przy oddawaniu moczu, zaś u kobiet (u których rozwój choroby trwa nieco dłużej, nawet do ok. dwóch tygodni) ropne upławy czy obfite miesiączki oraz ból podczas oddawania moczu. W przypadku zarażenia się drogą oralną rzeżączka atakuje błonę śluzową gardła, mogąc dać objawy przypominające anginę.

Nieleczona choroba prowadzi do rozległych i różnorodnych powikłań, włącznie ze stanami zapalnymi np. jajowodów czy stawów, a nawet zapaleniem opon mózgowych czy mięśnia sercowego. Może też powodować niepłodność.

4. Rzęsistkowica

Chorobę wywołuje zakażenie pasożytem zwanym rzęsistkiem pochwowym. Znacznie częściej dotyka kobiety, których narządy płciowe są optymalnym miejscem do rozwoju tego pierwotniaka. Może jednak przetrwać także pod napletkiem, więc mężczyźni również mogą zarazić się rzęsistkowicą i na nią chorować. Podobnie jak w przypadku rzeżączki do zakażenia może dojść nie tylko podczas stosunków seksualnych, ale również przez korzystanie ze wspólnych toalet, basenów, ręczników itd. Nosiciel rzęsistka nie musi chorować, co niestety sprzyja nieświadomemu zarażaniu innych osób, np. partnera czy dzieci, z którymi mieszkamy. 

Objawy rzęsistkowicy u kobiet to zielonkawe lub żółte wydzieliny z pochwy, często mające przykry zapach. Inne objawy przypominają nieco zapalenie pęcherza - są to częstomocz, ból przy oddawaniu moczu, bóle podbrzusza. U mężczyzn również może pojawić się ropna wydzielina z cewki moczowej, a także gorączka, dreszcze, ból cewki moczowej, bóle krocza czy częstomocz.

W leczeniu stosuje się preparaty pierwotniakobójcze i bakteriobójcze. Ze względu na łatwość zarażenia – nie tylko drogą płciową – należy podjąć leczenie lub wykonać testy na rzęsistka u innych członków rodziny mieszkających z chorym.

5. Wirus HPV

To wirus brodawczaka ludzkiego – jedna z głównych przyczyn raka szyjki macicy. Może powodować też rozwój nowotworu gardła czy odbytu. Według amerykańskich naukowców5 wirus HPV odpowiada za blisko 70% nowotworów szyjki macicy oraz aż 90% brodawek narządów płciowych – głównego objawu związanego z tym wirusem. Poraża skala zjawiska - ocenia się, że aż 80% amerykańskich kobiet przynajmniej raz przeszła infekcję związaną z HPV. Mimo że większość infekcji zostaje wyleczona, silne powiązanie wirusa z rakiem szyjki macicy oraz częste nawroty choroby skłaniają lekarzy do zalecania szczepień przeciwko HPV. W niektórych krajach zachodnich szczepienia te stały się powszechną praktyką. W Europie program szczepień przeciwko HPV jest realizowany już w 19 krajach (Austria, Belgia, Dania, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Islandia, Irlandia, Luksemburg, Łotwa, Niemcy, Norwegia, Portugalia, Rumunia, Słowenia, Szwecja, Wielka Brytania, Włochy).

Wirus HPV jest przenoszony głównie drogą płciową (stosunki waginalne, analne, oralne). Głównym objawem są tzw. kłykciny kończyste, czyli brodawki i grudki na skórze, występujące najczęściej w okolicy narządów płciowych i odbytu.

Leczenie polega na stosowaniu maści, które hamują podziały komórkowe wirusa, bądź na podawaniu leków wywołujących reakcję immunologiczną. Czasem niezbędne okazuje się także leczenie chirurgiczne.

6. Wirus HIV

Do niedawna AIDS – śmiertelna choroba układu immunologicznego – budziła chyba największą grozę pośród wszystkich współczesnych chorób. Początkowa kojarzona głównie ze środowiskami gejowskimi, szybko okazała się zagrożeniem dla osób o każdej orientacji seksualnej.

Dziś, gdy naukowcy od lat dysponują już lekiem hamującym rozwój wirusa i są znane przypadki całkowitego lub niemal całkowitego wyeliminowania go z ludzkiego ustroju, wirus HIV przestał być kojarzony z szybką i nieuchronną śmiercią.

Wszystko dzięki skojarzonej antyretrowirusowej terapii znanej jako HAART, zastosowanej po raz pierwszy w 1996 roku, pozwalającej na zatrzymanie procesu rozwoju choroby. Z kolei w 2016 roku brytyjskim naukowcom udało się całkowicie zwalczyć wirus HIV w organizmie 44-letniego pacjenta. To ogromny sukces medycyny, że potrafimy już w znacznym stopniu radzić sobie z tą chorobą. Z drugiej strony świadomość możliwości przeżycia z wirusem wielu długich lat w zdrowiu może przyczynić się do uśpienia naszej czujności. HIV, choć wciąż groźny, nie straszy już tak bardzo. Tymczasem nie w każdym stadium choroby wyleczenie jest możliwe, zaś sama terapia może mieć wiele skutków ubocznych. Należą do nich bóle brzucha, wymioty, biegunki, wypadanie włosów, zaś po dłuższym czasie stosowania leczenia – zaburzenia gospodarki tłuszczowej organizmu, a nawet cukrzyca. Mimo wszystko leczenie antyretrowirusowe musi być kontynuowane do końca życia, w przeciwnym wypadku wirus znów zaczyna się namnażać. Nie ryzykujmy więc utraty zdrowia i pamiętajmy wciąż o zagrożeniu HIV, przed którym w ogromnym stopniu zabezpiecza stosowanie prezerwatyw.

7. Wirusowe zapalenie wątroby

Seks bez prezerwatywy może prowadzić również do zarażenia inną, potencjalnie śmiertelną chorobą. Jest nią wirusowe zapalenie wątroby, dzielone na kilka typów, w zależności od tego, jaki wirus je wywołuje.

Zarażenie wirusowym zapaleniem wątroby typu A może nastąpić w wyniku kontaktu z wydzielinami chorego. Choroba kojarzona jest głównie z objawami ze strony układu pokarmowego (np. nudności, wzdęcia, uczucie pełności żołądka) – i najczęściej właśnie drogą pokarmową dochodzi do zarażenia. Ale nie tylko. Wirusem można także zarazić się poprzez stosunki analne czy oralne.

Przeciw wirusowi zapalenia wątroby typu A można się zaszczepić – koniecznie trzeba to zrobić przed podróżą do krajów o niskim poziomie higieny.

Wirusowe zapalenie wątroby typu B przenosi się głównie poprzez przerwanie ciągłości tkanek, ale również przez kontakty seksualne. Zarazić możemy się więc przez wielorazowe igły, podczas pobytu w szpitalu, gdzie nie zostały zachowane zasady bezpieczeństwa, ale też u fryzjera czy kosmetyczki, gdzie doszło do kontaktu z krwią, np. przy skaleczeniu nożyczkami czy żyletką.

Niestety ten typ zapalenia jest trudny do wyleczenia, przez co – po latach nosicielstwa – grozi nam marskość, a nawet rak wątroby. Dlatego na WZW B szczepi się już niemowlęta – szczepionka zapewnia 95-procentową skuteczność w przeciwdziałaniu zakażeniu i rozwojowi choroby. 

WZW B to jedna z najczęściej występujących chorób zakaźnych na świecie. Według danych WHO żyje z nią ok. 257 mln ludzi. W 2015 roku zmarło na nią 887 tys. osób, głównie na skutek raka i marskości wątroby. Ze względu na powszechność występowania (ok. 3,3% populacji) ryzyko zarażenia chorobą jest bardzo wysokie. Już choćby z tego względu warto pamiętać o prezerwatywach w przypadku przygodnego seksu z osobą, co do której zdrowia nie mamy pewności.

Trwałe nosicielstwo wirusowego zapalenia wątroby typu C może wywołać podobne skutki, jak w przypadku WZW B. W tej chwili wiadomo, że choroba przenosi się głównie przez używanie wielorazowych igieł. WZW C kojarzone jest więc przede wszystkim z narkomanami, często używającymi wspólnych strzykawek. Nie ma pewności, czy choroba może przenosić się poprzez kontakty seksualne – jeśli tak, dzieje się to raczej w przypadku niezabezpieczonego seksu analnego, podczas którego może dojść do mechanicznych uszkodzeń odbytu. Ze względu na brak dowodów na to, że seks waginalny jest bezpieczny pod kątem przenoszenia wirusów WZW C, nie warto rezygnować z prezerwatywy w przypadku seksu z osobami potencjalnie zarażonymi tym typem zapalenia wątroby.

WZW typu D występuje w ścisłym związku z WZW B, bez którego nie rozwinie się w organizmie. Jeśli chory na wirusowe zapalenie wątroby typu B zarazi się także wirusem WZW D, z dużym prawdopodobieństwem dojdzie do nasilenia objawów choroby. Wirusem WZW typu D można zarazić się również poprzez kontakt z krwią nosiciela (np. poprzez narzędzia medyczne), ale także przez kontakty seksualne – wirusy WZW D są obecne w spermie czy śluzie szyjkowym.

Bezpieczne wakacje

Zanim wyjedziemy na wakacje, pamiętajmy więc o kilku podstawowych zasadach bezpieczeństwa Przede wszystkim unikajmy przypadkowego seksu. Jeśli już do niego dojdzie – koniecznie stosujmy mechaniczne zabezpieczenie. To powinno stać się żelazną zasadą każdego z nas. Nawet jeśli nie planujemy seksualnych przygód, zawsze nośmy prezerwatywy przy sobie – na wszelki wypadek. 

Co więcej – unikajmy kontaktu z genitaliami czy wydzielinami obcych osób, do którego może dojść nawet w przypadku pieszczot czy pocałunków. Pamiętajmy też, że wieloma groźnymi chorobami można zarazić się także podczas korzystania z publicznych toalet, sanitariatów, ręczników itd. Zawsze myjmy ręce przed jedzeniem, starajmy się nie dotykać brudnymi palcami oczu czy okolic intymnych.

Świat jest piękny i można zwiedzać go bezpiecznie, jeśli zachowamy zdrowy rozsądek. Seksualne przygody nie muszą być warunkiem udanego wypoczynku. A jeśli już decydujemy się na nie, pamiętajmy o możliwych konsekwencjach i po powrocie z wakacji udajmy się do najbliższego laboratorium w celu wykonania testów na wyżej wymienione choroby. Wykrycie choroby we wczesnej fazie najczęściej oznacza skuteczne leczenie.

Źródła:

1 http://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/sexually-transmitted-infections-(stis)
2 http://aidsinfo.unaids.org/
3 http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2017/INF_17_04A.pdf
4 http://www.wouk.org/rahab_international/pdf_files/Prostitution%20in%20Thailand.pdf
5 https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2492590/


Podziel się: