×
DOZ.PL Darmowa
aplikacja
DOZ.pl
Zainstaluj

Naukowcy z Cambridge radzą: nośmy maski nawet mimo braku obowiązku

Poszukiwania szczepionki i leków zwalczających COVID-19 trwają nieustanie, ale jedynym sposobem na zakończenie pandemii jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa. Służą temu zalecenia dotyczące zachowywania dystansu społecznego oraz, w sytuacjach, gdy jest on niemożliwy, noszenie masek ochronnych. W naszym kraju jest ono już konieczne jedynie w przestrzeniach zamkniętych, jednak zdaniem naukowców z Cambridge, nie powinniśmy rezygnować z tego środka ochronnego, bo ma on kluczowe znaczenie dla wstrzymania kolejnej fali zakażeń.

Czy warto nosić maseczki pomimo braku nakazu?

Czy pozwolenie na zdejmowanie masek na wolnej przestrzeni oznacza, że pandemia słabnie i niebezpieczeństwo minęło? Absolutnie nie, o czym przekonują zarówno eksperci, jak i fakty, w tym liczba zakażeń, nadal znajdująca się na istotnym poziomie również w Polsce. Wirus wciąż jest aktywny i groźny, a lekkomyślność sprzyja wzrostowi zakażeń, dlatego wobec braku skutecznej ochrony pod postacią szczepionki nasza strategia obronna musi opierać się na rozsądku, izolacji i środkach ochrony osobistej. 

Z najnowszych badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Cambridge w porozumieniu z badaczami Greenwich University wynika, że powszechne stosowanie masek ochronnych pozwala zachować współczynnik reprodukcyjności wirusa poniżej wartości 1, co oznacza, że epidemia zaczyna hamować. W praktyce oznacza to, że jedna osoba z SARS-CoV-2 zaraża mniej niż jedną kolejną osobę. Gdy natomiast jest równy lub wyższy 1, każdy zarażony SARS-CoV-2 przenosi wirusa na co najmniej jedną dodatkową osobę, co pozwala na dalsze rozprzestrzenianie się patogenu. 

Maski są niezbędne, by epidemia wyhamowała

W swoim badaniu naukowcy z Cambridge postanowili prześledzić dynamikę rozprzestrzeniania się wirusa między osobami i zestawić ją z modelami populacyjnymi, by w ten sposób ocenić skuteczność noszenia masek w różnych okolicznościach. Mowa między innymi o sytuacjach, gdy transmisja wirusa następuje zarówno przez otaczające nas powierzchnie, jak i z powietrza, z uwzględnieniem negatywnych aspektów noszenia masek, takich jak dotykanie twarzy. Badanie pokazało, że noszenie masek w miejscach publicznych niezależnie od okoliczności jest dwa razy bardziej skuteczne w redukcji współczynnika reprodukcyjności wirusa od noszenia ich dopiero w chwili wystąpienia symptomów COVID-19.

We wszystkich modelach noszenie masek przez co najmniej połowę populacji było w stanie sprowadzić współczynnik reprodukcyjności wirusa poniżej 1, co w dłuższej perspektywie oznacza spłaszczenie krzywej i złagodzenie obostrzeń dotyczących swobodnego poruszania się. W modelu, w którym maski były noszone przez wszystkich, a zasady izolacji społecznej pozostawały w mocy, udało się całkowicie zahamować wzrost zakażeń na okres 18 miesięcy, niezbędny do opracowania szczepionki przeciw SARS-CoV-2. 

Co więcej, analiza pokazuje, że upowszechnianie masek nawet w tym momencie, a więc kilka miesięcy po oficjalnym ogłoszeniu pandemii, może zapobiec drugiej fali zakażeń przewidywanej na jesień (po chwilowym osłabieniu epidemii w miesiącach letnich). Wynika to z faktu, że nawet domowe, płócienne maski są w stanie ograniczyć transmisję wirusa aż o 90 procent, ale nawet przy mniejszej efektywności na tym polu ich upowszechnienie mogłoby znacząco zredukować zakres epidemii nawet bez obostrzeń w dziedzinie aktywności społecznej. Warunkiem skuteczności tego podejścia jest, by maski nosiło jak najwięcej osób. 

Państwa powinny zachęcać do noszenia masek

Wnioski z badań sugerują, że ograniczanie przebywania w przestrzeni publicznej nie wystarczy, by zahamować epidemię, ale nawet domowe maski pozbawione filtrów w sposób istotny ograniczają rozprzestrzenianie się wirusa pod warunkiem, że ich noszenie jest powszechne, a przynajmniej stosuje je większość osób. Ich zdaniem poszczególne państwa powinny kłaść znacznie większy nacisk na rolę masek i przypominać, że ich noszenie jest czynnością altruistyczną. Maska w stopniu większym chroni inne osoby niż nas samych, dlatego nosząc ją, dbamy o innych, natomiast inni – o nas. 

To szczególnie ważne że względu na fakt, ze wiele osób przechodzi zakażenie bezobjawowo, a więc nie wie, że zaraża. Zdaniem autorów badania strategią optymalną dla zmniejszania zasięgu wirusa jest upowszechnienie masek połączone z zachowaniem zasad dystansu społecznego i częściowym ograniczaniem mobilności społeczeństw. To pozwoli także na powrót do normalnej aktywności ekonomicznej na zmienionych zasadach, ale bez konieczności zamykania zakładów pracy. 

Bibliografia  zwiń/rozwiń

  1. R. Stutt, R. Retkute, M. Bradley i in., A modelling framework to assess the likely effectiveness of facemasks in combination with ‘lock-down’ in managing the COVID-19 pandemic, “Proceedings of the Royal Society A”, https://doi.org/10.1098/rspa.2020.0376, [dostęp:] 10.06.2020 r.
  2. University of Cambridge, Widespread facemask use could shrink the 'R' number and prevent a second COVID-19 wave, "eurekalert.org" [online], https://www.eurekalert.org/pub_releases/2020-06/uoc-wfu060920.php, [dostęp:] 10.06.2020 r.

Podziel się: