×
DOZ.PL Darmowa
aplikacja
DOZ.pl
Zainstaluj

5 najgorszych i 5 najlepszych prezentów dla Twojego mężczyzny

„Kupiłam mu to trzy lata temu i jeszcze nie otworzył“ – znacie to uczucie, gdy nasz prezent nie został doceniony nawet w takim stopniu, by obdarowany mężczyzna choćby przez chwilę udawał, że mu się podoba? Krępujące i przykre dla obojga. Co zatem kupować, a czego nie, by uniknąć takich sytuacji? Poniżej mój przegląd najlepszych i najgorszych podarunków dla panów. Trochę subiektywny – ale w tak indywidualnej kwestii inny być nie może.

Zacznijmy od tych najgorszych. Będą złe prawie zawsze, nie licząc rzadkich przypadków, gdy mamy do czynienia z osobnikami o nietypowych zainteresowaniach i upodobaniach – lub z facetami, którym jest naprawdę wszystko jedno.

Alkohol

Whisky (a nawet whiskey), zimna wódka, drogie wino (tanie tym bardziej). Dlaczego to kiepski pomysł? Ponieważ – powiedzmy to otwarcie – alkohol jako prezent kupujemy najczęściej wtedy, gdy zabrakło nam czasu lub wyobraźni, by wymyślić coś innego.
Po drugie, wręczając komuś alkohol, dajemy – najczęściej zupełnie nieświadomie – sygnał, że uważamy tę osobę za pozbawioną pasji, zainteresowań czy marzeń, albo przekazujemy jasną informację, że tak naprawdę niewiele o niej nie wiemy. Chyba że głównym hobby naszego partnera jest właśnie alkohol... Jednak w takim przypadku tym bardziej nie powinnyśmy go kupować.

Ale żeby nie było zbyt moralizatorsko – alkohol jako prezent może się sprawdzić, jeśli jest dodatkiem do innego, głównego prezentu. Ostatecznie można go kupić również wtedy, gdy z obdarowywaną osobą nie mamy żadnych szczególnych więzi i wręczamy prezent z czystej kurtuazji. Przykład? Idziemy z wizytą do krewnego, z którym łączy nas dziesiąta woda po kisielu i nie mamy zielonego pojęcia, co może go ucieszyć. Zanim jednak wydamy kilkadziesiąt złotych, upewnijmy się, że obdarowywany nie jest... abstynentem.

Śmieszne rzeczy

Piersiaste kubki, erotyczne bezguścia, „zabawne” majtki, pierdzące poduszki i inne tego typu gadżety, które jako prezenty wyszły z mody równolegle z dresami z kreszu i muzyką Just 5. Zaznaczę, że ten punkt – choć to już nieco inna kategoria – może dotyczyć też wszelkich hipsterskich koszulek z napisami będącymi wyrazem naszego światopoglądu czy osobistej filozofii. Cóż, nie każdy lubi „wyrażać siebie” przez koszulkę czy skarpetki z postaciami z kreskówek. Jeśli więc nasz mężczyzna nie robił tego do tej pory, raczej nie będzie chciał zacząć i można darować sobie próby zreformowania jego poczucia humoru.

Trymer do usuwania włosków z uszu czy nosa

Prezent boleśnie praktyczny, nudny, a w dodatku sugerujący, że uważamy, iż nasz partner nie umie o siebie zadbać i wygląda jak pan spod monopolowego, więc może powinien się trochę ogarnąć. 

Takiego prezentu (prawdopodobnie) nie tylko nie będzie używał, ale nawet nie odpakuje do końca. Możemy też spodziewać się odwetu w postaci kremu na brodawki lub pigułek na odchudzanie.

Wyjątek: można kupić trymer czy inny sprzęt łazienkowy, gdy pan, którego chcemy obdarować, sam poprosił o taki prezent lub jego poprzedni trymer właśnie się popsuł. Najlepiej wtedy jednak dołączyć jeszcze coś, co będzie niespodzianką.

Coś do robienia czegoś, czego jeszcze nie lubi robić, ale jak spróbuje, to zacznie!

To prawie zawsze pachnie porażką. Mężczyźni nie znoszą, gdy się ich do czegoś usilnie namawia – to samo zresztą dotyczy również kobiet. Jeśli więc pasjonujesz się fotografią, malarstwem współczesnym, jazzem czy czymkolwiek innym, co on uważa za śmiertelnie nudne, prezent związany z twoim hobby kup raczej samej sobie.

Ten punkt związany jest też ze wszelkimi pomysłami typu: „wprawdzie wiem, że ma koszmarny lęk wysokości, ale kupię mu talon na skok na bungee, bo to przecież świetna zabawa!”. Zmusić mężczyznę, by przyznał się, że się śmiertelnie boi? Możesz być pewna, że w następną Wigilię powie, że musiał zostać dłużej w pracy.

Szare skarpetki lub pieniądze

Coś tu trzeba dodawać?

Wyjątek: jesteście oboje grubo po dziewięćdziesiątce i przez całe życie zdążyliście sobie już kupić wszystko.

No dobrze. Wiemy już, czego nie kupować lub co będzie co najmniej ryzykowne. W takim razie co wybrać?

Na pewno trafiony będzie każdy prezent związany z hobby obdarowywanego, o ile orientujemy się w temacie. W tej kategorii mieszczą się płyty ulubionego zespołu, bilety na koncerty (lub do kina czy teatru), filmy, książki na temat, którym się nasz mężczyzna interesuje, pokrowce na obiektywy dla zapalonego fotografa, sakwy na rower (jeśli jeździ na rowerze), zegarek do biegania (jeśli biega), stary plakat reklamowy (jeśli lubi klimat vintage).

Tyle jeśli chodzi o oczywistości. Co jednak, jeśli nie wiemy zbyt wiele na temat jego pasji, nie znamy się na niej lub po prostu nie przychodzi nam do głowy nic związanego z nią, a czego nasz partner jeszcze nie ma? Pomocna będzie poniższa lista:

Zapach 

To prawie zawsze jest dobry pomysł. Jeśli nie wiemy, jakich perfum używa nasz mężczyzna, nie mamy pewności, czy nowy zapach mu się spodoba – kupmy mniejszy flakonik i postawmy raczej na wodę po goleniu lub wodę perfumowaną, niż bardziej „zobowiązujące”, droższe i intensywniejsze perfumy. Drogerie i apteki przychodzą nam tu z pomocą, oferując, szczególnie w okresie przedświątecznym, ładnie zapakowane zestawy zawierające m.in. pachnące kosmetyki po goleniu, a więc właśnie wody czy balsamy. Ale nie tylko – zestawy dla mężczyzn zawierają teraz również żele pod prysznic, a nawet kremy nawilżające. Warto, by i panowie podążali za trendami i mieli w swojej łazience kosmetyki możliwie jak najbardziej naturalne, niezawierające PEG, parabenów, sztucznych barwników czy alergenów mogących podrażniać skórę i przyczynić się do jej przesuszenia.

Elektroniczny gadżet

Chyba wszyscy duzi chłopcy je uwielbiają. Ucieszą ich zarówno laserowa klawiatura, mały projektor do smartfona, jak i dobrej jakości słuchawki bezprzewodowe. Jeśli mamy mniejszy budżet, możemy też wybrać USB-podgrzewacz kubka lub powerbank – na przykład w komplecie z futerałem podróżnym.

Natomiast prawdziwym hitem wśród fanów elektroniki jest głosowy asystent. To mały głośnik z wbudowanym mikrofonem, współpracujący z innymi elektronicznymi urządzeniami typu „smart” w naszym domu (np. włącznikami światła). Przede wszystkim jednak spełnia funkcję głosowo obsługiwanej wyszukiwarki internetowej i kalendarza. To proste: wypowiadamy pytanie (np. o aktualną pogodę na zewnątrz czy datę urodzenia znanej osoby – właściwie o wszystko, na co odpowiedź moglibyśmy znaleźć przy pomocy tradycyjnej wyszukiwarki), a następnie odsłuchujemy odpowiedź. Dzięki asystentowi wprowadzimy też informacje i alarmy do kalendarza – wystarczy, że powiemy na przykład: „przypomnij mi jutro o ósmej o urodzinach babci”. Urządzenie współpracuje również z najpopularniejszymi serwisami muzycznymi.

Czy to wszystko nie przypomina opisu życia mieszkańców statku kosmicznego Enterprise? Mnie tak!

Coś dla dziecka. Oczywiście wewnętrznego 

Jak wybrać w tej kategorii coś, z czego bez pudła się ucieszy? Najprościej będzie zapytać go, co kupiłby dwunastolatkowi i dlaczego, a potem wybrać coś z tej samej półki. Prawie na pewno będzie to coś, o czym marzył od zawsze, ale nigdy nie dostał – a nawet jeśli tak, znów może to wzbudzić jego pozytywne emocje. Przepytałam sporą grupę znajomych i okazało się, że najbardziej trafione (w tej kategorii) okazały się zestawy klocków (np. takie składająca się z – bagatela – 7,5 tys. części!), kultowe japońskie komiksy i... strój T-Rexa, w którym obdarowany radośnie paradował potem po mieście. Czy to nie najlepszy dowód na to, że był zachwycony?

Przygoda

To mogłaby być kontynuacja wątku o wewnętrznym dziecku, ale prezenty z kategorii „przygoda” wymykają się definicji prezentu „dla chłopca”. Dlaczego? Bo są przeznaczone raczej dla dorosłych, ewentualnie starszych nastolatków. Mowa tu o kuponach na atrakcje takie jak tunel grawitacyjny, przejazd bolidem czy samochodem rajdowym.

I tu znów uwaga, nawiązująca do tego, co pisałam powyżej: kupony na wyczyny ekstremalne typu skok spadochronowy kupujmy tylko w przypadku, gdy wiemy, że obdarowywany o nich rzeczywiście marzy. Wtedy mają szansę stać się naprawdę niezapomnianym prezentem i nie trafią do pierwszej piątki najgorszych upominków świata.

Planszówka

Ku uciesze wszystkich, którzy uwielbiają spędzać czas na domówkach u przyjaciół, wraca moda na gry planszowe. Trend może wynikać z tego, że część z nas, zwłaszcza pamiętających czasy sprzed internetowej rewolucji, ma już trochę dość spędzania wieczorów z nosami w smartfonach i laptopach. W kawiarniach coraz częściej można więc znaleźć komunikaty takie jak „nie mamy wi-fi – rozmawiajcie ze sobą”. Czyżby zbliżał się przełom w naszym sposobie komunikowania się? Raczej nie wrócimy już do tego, co było przed erą mediów społecznościowych, ale przyda nam się miła odmiana. Ciekawa, wciągająca planszówka będzie więc dobra dla (niemal) każdego. Wybór gier planszowych dla dorosłych jest nie mniejszy niż tych przeznaczonych dla dzieci. Wśród hitów ostatnich lat blogerzy i recenzenci wymieniają na przykład „Agricolę”, „Zamki Burgundii” czy „Terraformację Marsa”.


Podziel się: