GIS ostrzega: rośnie liczba przypadków odry

123 przypadki zachorowań na odrę odnotowano w Polsce od początku stycznia do 30 września 2018 roku. To niemal trzy razy więcej niż w tym samym okresie w roku ubiegłym, gdy postawiono 46 takich diagnoz – alarmuje Główny Inspektorat Sanitarny, powołując się na dane Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Liczba zachorowań na odrę nie grozi wybuchem epidemii, ale jej wzrost powinien niepokoić. Rzecznik GIS podkreśla, że większość przypadków, o których mowa, dotyczy obcokrajowców przyjeżdżających do naszego kraju. Sytuacja zaostrza się również w Europie, gdzie w pierwszym półroczu tego roku odnotowano 41 tys. zachorowań na odrę, które doprowadziły do 37 zgonów. Zgodne z informacjami Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wynika, że w 2017 roku 87 procent przypadków odry stwierdzonych u obywateli 30 krajów kontynentu stwierdzono u osób, które nie zostały zaszczepione przeciwko tej chorobie.

Czym grozi odra?

Zależność między malejącą aprobatą wobec szczepień i wzrostem zachorowań jest naturalna i wyraźna.

Szczepienie daje niemal stuprocentową gwarancję uzyskania odporności na chorobę – już po pierwszej dawce nabiera jej od 95 do 98 procent osób.

Odra należy do grupy najbardziej zaraźliwych chorób i przenosi się drogą kropelkową oraz przez bezpośredni kontakt z wydzieliną z jamy ustnej lub nosowej chorego. Infekcja skutkuje gorączką, kaszlem, wysypką, zapaleniem spojówek i światłowstrętem, a wśród najczęstszych powikłań znajdują się zakażenia żołądka czy jelit, a nawet zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. W skrajnych, lecz wciąż odnotowywanych przypadkach, odra może prowadzić nawet do śmierci. Zgodnie z szacunkami Światowej Organizacji Zdrowia, każdego roku z jej tytułu umiera około 2,5 mln niezaszczepionych osób, wśród których większość stanowią dzieci przed piątym rokiem życia.

Wyszczepialność pod znakiem zapytania

Poziom wszczepialności chroniący przed wystąpieniem epidemii chorób zakaźnych został ustalony przez Światową Organizację Zdrowia na poziomie 95 procent społeczeństwa. W 2017 roku w Polsce spadł on do 93 procent w związku ze znaczącym wzrostem liczby rodziców odmawiających szczepienia swoich dzieci. Mowa o aż dziesięciokrotnym zwiększeniu się grupy dzieci, które nie zostały zaszczepione. Wzrosła ona z 3 do ponad 30 tysięcy rocznie między 2007 i 2017 rokiem. Wiele wskazuje na to, że sytuacja będzie się pogarszać, ponieważ – jak wskazywały szacunki epidemiologiczne – we wrześniu 2018 roku naukę w pierwszych trzech klasach szkół podstawowych rozpoczęło 100 tysięcy dzieci, które nie zostały zaszczepione przeciw odrze. Szczepionkę podaje się w dwóch turach: pierwszą po ukończeniu dwunastego miesiąca życia oraz drugą po ukończeniu 10. roku życia przez dziecko.

Szczepienia będą dobrowolne? Zadecyduje Sejm

Informacja GIS-u pojawiła się w dniu, w którym Sejm ma zająć się obywatelskim projektem przewidującym likwidację szczepień obowiązkowych. Autorzy projektu chcą, by wykonywanie szczepień przestało być obowiązkiem i stało się decyzją rodzica po uprzedniej konsultacji z lekarzem. Jedynym wyjątkiem od tej reguły mają być sytuacje, w których wojewoda bądź minister ogłoszą stan zagrożenia epidemiologicznego lub epidemii. Projekt zakłada także obowiązek przeprowadzania badania kwalifikującego do szczepienia w celu wykluczenia potencjalnych przeciwwskazań dotyczących jego wykonania. W myśl projektu, badanie powinno obejmować nie tylko ogólny stan zdrowia dziecka, ale także pytania o alergie, choroby autoimmunologiczne, neurologiczne i wcześniejsze powikłania poszczepienne nie tylko u samego dziecka, ale także u jego najbliższych krewnych. Wspomniane badanie powinno zostać przeprowadzone nie później niż na 24 godziny przed zaplanowanym szczepieniem. Wyniki wywiadu mają znaleźć się w pisemnej informacji o ryzyku wynikającym ze szczepienia przed nim i po jego wykonaniu.

Zgodnie z projektem rodzice i opiekunowie dzieci mieliby szansę na zgłaszanie uwag do kalendarza szczepień oraz modyfikacji jego założeń. Ta sama zasada ma dotyczyć zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Obecnie mogą to robić jedynie lekarze, jednak stowarzyszenie chciałoby, by takim prawem dysponowali także rodzice, którzy zaobserwowali wspomniane objawy po zaszczepieniu dziecka. Ma to – w opinii członków stowarzyszenia STOP NOP – urealnić skalę zjawiska, ponieważ ich zdaniem fakt, że powikłania zgłaszać mogą tylko lekarze sprawia, że jest ich tak niewiele.

Uczniowski obowiązek szczepień

Pomysł krytykuje Naczelna Rada Lekarska, która optuje za zaostrzeniem obowiązujących obecnie zasad w kierunku ograniczenia dostępu do szkół i przedszkoli dzieciom niezaszczepionym. O wprowadzenie takiej zasady zabiegają autorzy inicjatywy „Szczepimy, bo myślimy”, którzy również zbierają podpisy pod obywatelskim projektem wprowadzenia obowiązku przedstawienia zaświadczenia potwierdzającego wykonanie obligatoryjnych szczepień ochronnych przy przyjmowaniu dziecka do placówki edukacyjnej.

W związku z rosnąca liczbą antyszczepionkowców wzrasta także liczba kar nakładanych na rodziców, którzy uchylają się od szczepienia swoich dzieci. Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) wynika, że tylko między 2015 a 2016 rokiem ich liczba wzrosła z 16 do 23 tysięcy, podczas gdy w latach 2006-2010 odnotowywano średnio 4 tysiące takich przypadków rocznie.

Rodzicom, którzy odmawiają szczepienia dzieci, grożą kary finansowe – nakładane w ostateczności, po wielokrotnym ignorowaniu wezwań. Jednorazowa grzywna z tego tytułu może wynieść nawet 10 tysięcy złotych, a łącznie do 50 tysięcy złotych.

Zazwyczaj jednak kary są znacznie niższe. Inspektorom NIZP-PZH zależy przede wszystkim na tym, by rodzice zrozumieli, że szczepionki w żadnym wypadku nie zagrażają ich dzieciom.

Źródło: Onet.pl, Dziennik Gazeta Prawna, Radio Zet


Podziel się: