Regularny sen jest dobry dla serca

Brak snu szkodzi pod wieloma względami, ale najnowsze badania wskazują, że znaczenie w kontekście zdrowia ma nie tylko właściwa ilość snu, ale też jego regularność. Konkretnie – rozpoczynanie wieczornego wypoczynku o stałej porze.

Do takich wniosków doszli badacze z Duke University Medical Center w Durham, którzy zbadali senne nawyki 2 tysięcy ochotników w wieku od 54. do 93. roku życia. Uczestnicy badania przez siedem dni nosili trackery, które śledziły ich przyzwyczajenia dotyczące snu, a dodatkowo prowadzili własne „senniki”. Celem badaczy było sprawdzenie, czy zachodzi związek między nawykami dotyczącymi snu i markerami ryzyka kardiometabolicznego, a więc zapadnięcia na choroby serca, otyłość, nadciśnienie czy cukrzycę typu 2. Do wspomnianych markerów należą między innymi wysokie stężenie cukru i hemoglobiny A1C we krwi.

Dobry sen to lepsze zdrowie

Jak się okazało – uczestnicy, którzy nie wypracowali rutyny snu, a więc kładli się i wstawali o zmiennych porach, ważyli więcej, mieli wyższe stężenie cukru i hemoglobiny A1C we krwi oraz wyższe ciśnienie. Na tej podstawie stwierdzono, że są oni bardziej narażeni na wystąpienie ataku serca lub udaru w porównaniu do osób, które sypiały o regularnych porach. Naukowcy stwierdzili również wyższe ryzyko wystąpienia depresji i większą podatność na stres u osób, które nie sypiały regularnie.

Badanie ma wymiar przede wszystkim obserwacyjny – naukowcy nie są w stanie stwierdzić, z jakich przyczyn wypływa relacja między wspomnianymi chorobami a jakością snu. Nie można więc wyciągać daleko idących wniosków, jednak z myślą o własnym zdrowiu warto szanować czas nocnego wypoczynku i starać się chodzić spać o podobnej porze każdego dnia.

8 godzin to optymalna długość snu?

Kolejną kwestią ważną w kontekście snu jest jego długość. Utarło się, że absolutnym minimum regeneracyjnym jest 8 godzin, ale – jak się okazuje – to liczba jedynie orientacyjna. Wpływ długości snu na nasze zdrowie tym razem zbadali naukowcy z Centrum Chirurgii Serca im. Onassisa w Atenach.

Zgodnie z profilem kliniki naukowców interesowało przede wszystkim to, w jaki sposób długość snu przekłada się na kondycję układu krążenia, a tym samym na zdrowie serca. By to zrobić, przeanalizowali wyniki 11 badań opublikowanych na przestrzeni 5 lat, które dotyczyły tego zagadnienia. Obiektem ich zainteresowania były osoby, które spały mniej niż 6, od 6 do 8 oraz ponad 8 godzin każdej nocy.

Jak się okazało, na pracę układu krążenia najlepiej wpływała umiarkowana ilość snu, mieszcząca się w przedziale 6-8 godzin. Ze zdrowotnego punktu widzenia lepiej jednak nie dosypiać niż spędzać na śnie zbyt długo.

Osoby śpiące poniżej 6 godzin na dobę były o 11 procent bardziej zagrożone wystąpieniem chorób układu krążenia w porównaniu z tymi, których długość snu mieściła się we wspomnianej normie. Z kolei regularne przesypianie więcej niż 8 godzin na dobę zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia wspomnianych schorzeń o nawet 33 procent.

Sen wpływa na psychikę

Szereg badań brał pod lupę również inne aspekty wpływu snu na funkcjonowanie organizmu. Naukowcy z Georgia Southern University analizowali wpływ długości snu na ryzyko wystąpienia ewentualnych problemów psychicznych. Jak się okazało, osoby śpiące krócej niż 7 godzin na dobę są o nawet 70 procent bardziej narażone na ich wystąpienie od tych, którzy przekraczają tę liczbę. Jakość snu może wpływać także na naszą sylwetkę. Naukowcy z Uniwersytetu w Uppsali postawili tezę, że nieodpowiednia ilość snu wpływa na pogorszenie metabolizmu, przez co organizm jest bardziej skłonny do magazynowania tłuszczu. W tym wypadku na ten efekt wpływa niewystarczająca ilość snu – skrócenie go, zgodnie z badaniami naukowców, powodowało, że organizm „faworyzował” tłuszcz na rzecz tkanki mięśniowej.

Rodzicielstwo a nocny odpoczynek

Długość snu może wpływać także na to, jak sprawdzamy się w roli rodziców. Badanie na ten temat zostało przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Illinois na próbie 234 matek dzieci w wieku nastoletnim – między 11. a 18. rokiem życia. Uczestniczki przez siedem nocy z rzędu miały nosić aktygrafy, czyli urządzenia wykrywające ruch w czasie snu, na podstawie czego określa się jego jakość. Przy wyciąganiu wniosków brano uwagę również rasę oraz uwarunkowania socjoekonomiczne.

Następnie ich dzieci, których średnia wieku wynosiła 15 lat, wypełniały kwestionariusze mające wykazać, w jaki sposób postrzegają metody wychowawcze stosowane przez ich matki. Oceniały je na skali od „bardzo skłonne” do „w ogóle nieskłonne” do określonego typu zachowań. Jak się okazało, dzieci matek, które lepiej sypiały i łatwiej zasypiały, rzadziej określały styl ich wychowywania jako permisywny, czyli bezstresowy. Z kolei doświadczające niewystarczającej ilości snu były określane jako szybciej popadające w irytację, mniej skupione lub zbyt zmęczone, by zachować konsekwencję w przestrzeganiu wcześniej ustalonych zasad.

Naukowcy podkreślają, że sen jest czynnikiem, na którego jakość mamy stosunkowo duży wpływ. By to zrobić, można ograniczyć spożycie kofeiny, uprawiać sport w godzinach wieczornych, przyjąć stałe godziny zasypiania i poprawić warunki snu, na przykład przewietrzając pokój przed położeniem się do łóżka lub wymieniając niewygodny materac. Warto zadbać o komfort snu, bo jego brak może przekładać się również na relacje rodzinne.

Źródło: Medical News Today, Polska Agencja Prasowa, Science Daily


Podziel się: