MZ chce zrównać dopalacze z narkotykami

Dopalacze stają się coraz poważniejszym problemem – mimo likwidacji kolejnych punktów sprzedaży i dystrybucji, na rynek nieustannie trafiają nowe substancje, coraz częściej sprzedawane pod pozorem legalności. Ich zażywanie szkodzi zwłaszcza młodzieży, a zrównanie ich statusu z narkotykami ma ułatwiać ściganie ich wytwórców i dystrybutorów.

Dopalacze mają uzyskać status narkotyków na podstawie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zdaniem autorów nowelizacji zjawisko wytwarzania i wprowadzania do obrotu dopalaczy jest zbyt szeroko zakrojone, by walczyć z nim w obecnej rzeczywistości prawnej. Gdy zmiany prawa zostaną wprowadzone, odpowiedzialność karna będzie obejmować nie tylko dystrybucję i wytwarzanie substancji tego typu, ale również ich posiadanie. 

Będzie łatwiej ścigać dopalacze

Obecnie to nieznajomość substancji zawartych w dopalaczach stanowi największy problem w ich zwalczaniu, ponieważ dopiero po przebadaniu i identyfikacji mogą zostać uznane za narkotyki.

Tylko to pozwoli karać zarówno za wprowadzanie ich do obrotu, jak i posiadanie i wytwarzanie.

W tym kontekście dużą trudność w ściganiu producentów dopalaczy stanowi częsta modyfikacja ich składów. Gdy tylko jedna substancja została zidentyfikowana i trafiła na listę urzędowo zakazanych substancji psychoaktywnych, natychmiast pojawiały się nowe. Lista składa się obecnie z 38 pozycji, po rozszerzeniu jej o 17 w maju 2018 roku.

Minister Zdrowia Łukasz Szumowski zadeklarował, że po nowelizacji prawa zmieni się sposób definiowania zabronionych substancji. Kluczową rolę będzie pełnił rdzeń narkotyku, bez względu na rodzaj uzupełniających go dodatków. 

Ekspresowe zmiany

Na zmianach skorzystają także osoby uzależnione od dopalaczy, które uzyskają dostęp do opieki i terapii przeznaczonej dla uzależnionych od narkotyków. Minister Szumowski chciałby, żeby nowe przepisy weszły w życie jak najszybciej, najlepiej jeszcze w lipcu 2018 roku, ponieważ wakacje to tradycyjnie okres zwiększonej aktywności dystrybutorów dopalaczy.

Jak walczyć z dopalaczami?

Każdy organizm reaguje na dopalacze inaczej: u jednych ich zażycie może skończyć się kalectwem, u innych nawet zgonem. Szkodliwe skutki dotykają niemal wszystkich. Coraz większa liczba zatruć angażuje więcej ratowników, lekarzy i ambulansów. Pacjenci pod wpływem narkotyków są bardzo często agresywni i trudni do poskromienia, dlatego o pomoc proszeni są policjanci. Wiąże się to z wysokimi kosztami, które ponoszą podatnicy. W efekcie mniej uwagi poświęca się też pacjentom z innymi schorzeniami.

Główny Inspektorat Sanitarny uruchomił specjalną infolinię, gdzie można uzyskać informacje o szkodliwych skutkach zażywania dopalaczy. Dzwoniąc pod numer 800 060 800 także rodzice mogą zasięgnąć porady, jeśli nie są pewni czy ich dzieci mogą mieć kontakt z dopalaczami. Wszelkie informacje o osobach mogących rozprowadzać dopalacze zostaną przyjęte pod tym numerem, choć można je zgłaszać również pod numerem 112.

Alkohol powinien być mniej dostępny

Dopalacze to rosnący problem wśród młodzieży, jednak największym ze społecznego punktu widzenia pozostaje alkohol. Jednym ze sposób na ograniczanie jego dostępności byłaby dalsza redukcja obecności alkoholu w mediach. Po nowelizacji prawa o wychowaniu w trzeźwości, od 2019 roku piwo będzie można reklamować wyłącznie od godziny 23.00. Zapowiedź ograniczenia reklam to jednak tylko jeden z pomysłów posłów na zmniejszenie spożycia alkoholu. W połowie tego roku resort zdrowia przedstawił propozycję wycofania ze sprzedaży – lub podniesienia cen – tzw. małpek, czyli małolitrażowych butelek alkoholu. Obecnie stanowią one niemal jedną trzecią rynku, czemu sprzyja mniejsza zawartość alkoholu oraz warianty smakowe, które zachęcają do sięgania po nie częściej. Eksperci obawiają się jednak, że uderzanie w małpki może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Jeśli ograniczymy dostęp do trunków o mniejszym stężeniu alkoholu, konsumenci prawdopodobnie sięgną po te o większym, co jeszcze pogłębi problem.

W opinii Krzysztofa Brzózki, szefa Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, lepszym pomysłem byłoby ustalenie minimalnej ceny grama alkoholu, co mogłoby skłonić osoby do tej pory pijące alkohole wysokoprocentowe do sięgnięcia po te o jego mniejszej zawartości, a zarazem tańsze. Taką ewentualność rozważała już poprzednia ekipa w resorcie zdrowia, a obecna również uważnie się jej przygląda. Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych proponowałaby cenę 2 zł za 10 g czystego alkoholu, co oznaczałoby drastyczne zwiększenie cen. Obecnie za 70 g czystego alkoholu płaci się około 5 złotych.

Litwa zwiększa alkoholowe restrykcje

Poważne ograniczenia w dostępie do alkoholu wprowadzono między innymi w krajach skandynawskich jako odpowiedź na rosnącą skalę problemów związanych z nadużyciem. Z tą kwestią poradzono sobie dzięki radykalnemu zmniejszeniu liczby punktów z dostępem do alkoholu i ograniczeniu godzin ich otwarcia.

Duże zmiany w tej kwestii od 2018 roku obowiązują też na Litwie. Tamtejsza ustawa antyalkoholowa zakłada całkowity zakaz reklamy alkoholu oraz wzrost ustawowej granicy wieku pozwalającej na zakup alkoholu, z dotychczasowych 18 do 20 lat. Ponadto napoje alkoholowe będzie można nabywać tylko między 10.00 a 20.00, a w niedziele od 10.00 do 15.00. Co więcej, na imprezach masowych będzie można sprzedawać wyłącznie trunki o zawartości alkoholu nie przekraczającej 7,5%, a na plażach jego dystrybucja i spożywanie mają być całkowicie zakazane. Te ograniczenia mają pomóc Litwinom w utraceniu niechlubnego tytułu najwięcej pijącego narodu w Europie. 

Źródło: Rynek Zdrowia, Gazeta Wyborcza, Dziennik Gazeta Prawna


Podziel się: