Dobrowolność szczepień coraz bliżej

Obywatelski projekt ustawy o dobrowolności szczepień przedstawiony przez Stowarzyszenie STOP NOP uzyskał wystarczająca liczbę podpisów, by skierować go do pierwszego czytania w Sejmie. Projekt wsparło 120 tysięcy osób.

Antyszczepionkowy projekt trafił do Sejmu 28 marca, natomiast 11 kwietnia został oficjalnie zarejestrowany przez marszałka. By mógł być procedowany, członkowie STOP NOP musieli zebrać co najmniej 100 tys. podpisów do 11 lipca.

Autorzy projektu chcą, by wykonywanie szczepień przestało być obowiązkiem i stało się decyzją rodzica, po uprzedniej konsultacji z lekarzem. Jedynym wyjątkiem od tej reguły mają być sytuacje, w których wojewoda bądź minister ogłoszą stan zagrożenia epidemiologicznego lub epidemii. Projekt zakłada także obowiązek przeprowadzania badania kwalifikującego do szczepienia w celu wykluczenia potencjalnych przeciwwskazań dotyczących jego wykonania. W myśl projektu, badanie powinno obejmować nie tylko ogólny stan zdrowia dziecka, ale także pytania o alergie, choroby autoimmunologiczne, neurologiczne i wcześniejsze powikłania poszczepienne nie tylko u samego dziecka, ale także u jego najbliższych krewnych. Wspomniane badanie powinno zostać przeprowadzone nie później niż na 24 godziny przed zaplanowanym szczepieniem. Wyniki wywiadu mają znaleźć się w pisemnej informacji o ryzyku wynikającym ze szczepienia przed nim i po jego wykonaniu. 

NOP zgłoszą też rodzice

W myśl projektu, rodzice i opiekunowie dzieci mieliby szansę na zgłaszanie uwag do kalendarza szczepień oraz modyfikacji jego założeń. Ta sama zasada ma dotyczyć zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Obecnie mogą to robić jedynie lekarze, jednak stowarzyszenie chciałoby, by takim prawem dysponowali także rodzice, którzy zaobserwowali wspomniane objawy po zaszczepieniu dziecka. Ma to – w opinii członków stowarzyszenia STOP NOP – urealnić skalę zjawiska, ponieważ ich zdaniem fakt, że powikłania zgłaszać mogą tylko lekarze sprawia, że jest ich tak niewiele. 

Pierwszy taki pozew w Polsce

W kwestii powikłań poszczepiennych rodzice coraz częściej biorą sprawy w swoje ręce. W ostatnich miesiącach głośna stała się sprawa pary, która pozwała Skarb Państwa i domaga się 1 mln zł odszkodowania oraz dożywotniej renty w wysokości 2 tysięcy złotych miesięcznie dla swojego dziecka, które po szczepieniu zachorowało na gruźlicę

Jak informuje „Rzeczpospolita”, do polskich sądów wpłynęło do tej pory kilkadziesiąt pozwów w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych, jednak ten z Warszawy jest pierwszym, w którym stroną pozwaną jest Skarb Państwa. Do tej pory rodzice pozywali przede wszystkim lekarzy i szpitale, jak również firmy farmaceutyczne. W opinii pozywających, w tym wypadku państwo jest reprezentowane Główny Inspektor Sanitarny, ponieważ to on układa kalendarz szczepień nakładający obowiązek podawania szczepionek już w pierwszej dobie życia dziecka.

Głównym argumentem rodziców za tak wysokim odszkodowaniem jest fakt, że mimo przymusu szczepień nasz kraj nie posiada systemu odszkodowawczego na wypadek wystąpienia powikłań. W 2009 roku, na przykładzie sprawy z Włoch, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że państwo stosujące takie praktyki narusza konwencję o ochronie praw człowieka. Pozytywnie w tej sprawie wypowiadał się również obecny minister zdrowia Łukasz Szumowski, który także stwierdził, że rodzice powinni mieć prawo domagania się odszkodowania, jednak nie sprecyzował od kogo.

Fundusz Kompensacyjny pomoże ofiarom szczepień

Sejm już wcześniej podjął temat powikłań poszczepiennych, proponując projekt ustawy wprowadzającej tzw. Fundusz Kompensacyjny Narodowego Programu Szczepień Ochronnych. Z jego zasobów wypłacane mają być odszkodowania za zdarzenia niepożądane związane ze szczepieniami.

Fundusz ma być finansowany z wpłat dokonywanych przez firmy farmaceutyczne odpowiedzialne za dostarczenie szczepionek do wykonywania obowiązkowych szczepień ochronnych. Wpłata ma stanowić maksymalnie 2 procent brutto danej umowy, a pieniądze złożone w funduszu będą przysługiwać opiekunowi dziecka, u którego odnotowano poważne powikłania poszczepienne. Poważne, a więc skutkujące objawami chorobowymi wymagającymi leczenia szpitalnego na okres nie krótszy niż 14 dni. O wypłacie świadczenia decydować będzie minister zdrowia na podstawie opinii lekarza wchodzącego w skład 5-osobowego zespołu opiniodawczego Funduszu Kompensacyjnego Narodowego Programu Szczepień Ochronnych. 

Eksperci szacują, że liczba takich przypadków nie przekroczy kilkudziesięciu w ciągu roku, natomiast środki mają być wypłacane w ciągu 30 dni od złożenia wniosku.

Maksymalna kwota świadczenia przyznawana jako zadośćuczynienie za powikłania poszczepienne wynosić ma 70 tys. złotych, przy czym za każdy dzień hospitalizacji w ciągu 14 dni przysługiwać będzie świadczenie wynoszące około 500 złotych.

Rodzice, którzy uznają przyznane im środki za niewystarczające, będą mogli ubiegać się o dodatkowe pieniądze przed sądem w postępowaniu cywilnym. 

Z uruchomienia Funduszu Kompensacyjnego zadowoleni są lekarze. W ich opinii pozwoli on pokazać faktyczną skalę poważnych powikłań poszczepiennych i na tej podstawie dowiedzie, czy szczepienia rzeczywiście są niebezpieczne.

Niegroźne powikłania

Zdecydowana większość powikłań poszczepiennych ogranicza się do wystąpienia zaczerwienienia w miejscu wkłucia, podwyższonej temperatury bądź drgawek, przy czym taka sytuacja wymaga zazwyczaj wyłącznie konsultacji lekarza pediatry, ewentualnie hospitalizacji nieprzekraczającej dwóch dni.

W opinii ekspertów wystąpienie niepożądanego odczynu poszczepiennego nie jest równoznaczne z powikłaniami wymagającymi hospitalizacji, a to właśnie te poważne powikłania mają być podstawą do wypłaty odszkodowań.

Źródło: Rzeczpospolita, Rynek zdrowia


Podziel się: