Rezydenci zaczynają strajk głodowy

- Polscy lekarze łakną normalności i wspólnie będą o nią walczyć – zapowiadają rezydenci, którzy rozpoczynają strajk głodowy mający zwrócić uwagę między innymi na ich niskie płace, ale także na sytuację wszystkich pracowników ochrony zdrowia.

W proteście będą uczestniczyć rezydenci zrzeszeni w Porozumieniu Rezydentów OZZL oraz przedstawiciele innych zawodów medycznych, wspierani przez Porozumienie Zawodów Medycznych. Główne postulaty głodowego protestu obejmują zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do co najmniej 6,8 proc. PKB w ciągu najbliższych trzech lat, rozwiązanie problemów z brakami personelu medycznego, likwidację biurokracji oraz poprawę warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia. 

Głodować będą wybrani reprezentanci PR OZZL, natomiast reszta wesprze protest oddając krew w regionalnych centrach krwiodawstwa. Organizatorzy zapewniają, że sposób organizacji protestu gwarantuje, że pacjenci nie ucierpią w jego wyniku. Nie określono czasu trwania protestu – w założeniu jest on bezterminowy. 

Bez porozumienia z resortem zdrowia

28 września rezydenci otrzymali od resortu zdrowia wstępne propozycje zmian dotyczące ich sytuacji. Minister zdrowia zgodził się podnieść wynagrodzenia tych z nich, którzy zdecydują się na specjalizację z chirurgii, pediatrii, psychiatrii, medycyny rodzinnej i ratunkowej bądź chorób wewnętrznych. Podwyżka wynieść ma 1200 zł, podczas gdy podstawowa wysokość wynagrodzenia dla rezydenta obecnie wynosi 3170 zł brutto, a po dwóch latach 3458 zł brutto. Więcej mają otrzymywać rezydenci kształcący się w kierunku priorytetowych dziedzin medycyny. 

Paraliż służby zdrowia?

Poprawa sytuacji części rezydentów nie przełoży się jednak na resztę środowiska, dlatego odrzucili oni ustalenia i postanowili przeprowadzić protest. Jak na razie jego głównymi uczestnikami pozostają rezydenci, ale niewykluczone jest, że w dalszej perspektywie dołączą do nich także pracownicy innych zawodów medycznych. W komunikacie wydanym przez Komitet Protestacyjny Porozumienia Zawodów Medycznych, zrzeszający kilkanaście organizacji zawodowych, czytamy także, że protest nie jest skierowany przeciwko Ministrowi Zdrowia. Ma on mu pomóc w wywarciu nacisku na ministra finansów i rząd by zwiększyli nakłady na ochronę zdrowia. 

Z kolei Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy przypomina, że tej sytuacji można by uniknąć, gdyby rząd przyjął obywatelski projekt ustawy o warunkach zatrudnienia w ochronie zdrowia, podpisany przez niemal ćwierć miliona osób. Zawierał on ustalenia wypracowane przez całe środowisko medyczne i uwzględniał ustalanie wysokości minimalnych płac w odniesieniu do średniej krajowej dla poszczególnych grup zawodów medycznych, z uwzględnieniem stażu, wykształcenia i specjalizacji. Projekt nie był jednak dyskutowany w Sejmie, a w rządowej propozycji nie uwzględniono zapisów dotyczących wynagrodzeń. 

Ratownicy wywalczyli podwyżki

Protesty rezydentów są kolejnymi, do których doszło w służbie zdrowia w tym roku. W lipcu swój trwający od wiosny protest zakończyli ratownicy medyczni. Decyzja o przeprowadzeniu strajku zapadła 25 kwietnia, po nieudanych rozmowach przedstawicieli organizacji zrzeszających ratowników, w tym Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego, z wiceministrem zdrowia Markiem Tombarkiewiczem. Po kilku tygodniach protestu ratownicy medyczni wywalczyli swoje podwyżki. Na mocy zawartego porozumienia ministerstwo zdrowia zgodziło się na zwiększenie ich płac o 400 zł od lipca 2017 roku i o kolejne 400 zł od stycznia 2018 roku. W efekcie ratownicy zawiesili swój protest.

Źródło: PAP, Gazeta Wyborcza


Podziel się: