Rodzice coraz częściej nie szczepią swoich dzieci

- Na przestrzeni ostatnich czterech lat liczba rodziców, którzy odmawiają szczepienia dzieci, wzrosła prawie pięciokrotnie. W 2012 roku odnotowano 5 tys. takich przypadków, a w 2016 r. już 23 tysiące – przestrzega w rozmowie z PAP dr hab. Ewa Augustynowicz z Zakładu Badania Surowic i Szczepionek NIZP-PZH.

Ekspertka udzieliła wywiadu Polskiej Agencji Prasowej, w którym obala teorię o wpływie szczepionek na rozwój autyzmu. Jak tłumaczy, to brzemienne w skutki przekonanie opiera się na pracy jednego badacza, Andrew Wakefielda, który niedługo po ujawnieniu wyników badań został wykluczony z wykonywania zawodu za nieuczciwe i wprowadzające w błąd prowadzenie swoich badań. Wakefield jest autorem tezy, że szczepionka MMR przeciwko odrze, różyczce i ospie ma wpływ na rozwój autyzmu. Choć jego teza została bardzo szybko zdyskredytowana przez środowisko naukowe, a sam artykuł zniknął z archiwów prestiżowego periodyku „The Lancet”, w którym się ukazał, badania Wakefielda zdołały zdobyć wielu zwolenników wśród rodziców, którzy do dziś powołują się na nie przy odmowie szczepienia.

Odra i różyczka znów groźne

Ekspertka przypomina, że takie przekonanie może być bardzo szkodliwe, o czym świadczą wybuchy kolejnych epidemii odry między innymi we Francji, Wielkiej Brytanii i Holandii, a ostatnio także w Rumunii i we Włoszech.  

Groźny jest także wzrost zachorowań na różyczkę, szczególnie widoczny w Polsce. Na 2198 przypadków różyczki zgłoszonych w Europie w 2015 roku aż 2129 odnotowano w naszym kraju – wynika z danych zebranych przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób działającej przy UE. Wspomniane przypadki to jednak wyłącznie podejrzenia, ponieważ laboratoryjnie potwierdzono jedynie 22 z nich. Choć liczba wydaje się niewielka, jest nadal najwyższa w całej Europie. Drudzy pod tym względem są Niemcy z dwudziestoma zachorowaniami, a w kolejnych kilku krajach stwierdzono pięć takich przypadków.

Przeciwników szczepień przybywa

O coraz większej aktywności antyszczepionkowców świadczy rosnąca liczba kar nakładanych na rodziców odmawiających szczepienia dzieci. Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) wynika, że tylko między 2015 a 2016 rokiem ich liczba wzrosła z 16 do 23 tysięcy, podczas gdy w latach 2006-10 odnotowywano średnio 4 tys. takich przypadków rocznie. Rodzicom, którzy odmawiają szczepienia dzieci, grożą kary finansowe, nakładane w ostateczności, po wielokrotnym ignorowaniu wezwań. Jednorazowa grzywna z tego tytułu może wynieść nawet 10 tys. złotych, a łącznie do 50 tys. złotych, przy czym zazwyczaj kary są znacznie niższe. Inspektorom NIZP-PZH zależy przede wszystkim na tym, by rodzice zrozumieli, że szczepionki w żadnym wypadku nie zagrażają ich dzieciom. 

NOP to mit

Ich główna obawa dotyczy NOP, czyli niepożądanych reakcji poszczepiennych. W rzeczywistości występują one niezwykle rzadko, a z pewnością w zdecydowanie mniejszej częstotliwości niż powikłania w chorobach, którym szczepienia mają zapobiec. Prawo nakazuje lekarzom zgłaszanie każdego przypadku wystąpienia wspomnianych powikłań, w jakiejkolwiek formie. W 2014 roku odnotowano 2469 takich przypadków przy kilku milionach szczepień, a jedynie 6 z nich zakwalifikowano jako ciężkie, a więc bezpośrednio zagrażające zdrowiu lub życiu. Zgodnie z kryteriami przyjętymi przez WHO, za ciężkie powikłanie uznaje się każde wymagające hospitalizacji, niekoniecznie wywołane wyłącznie przez szczepienie. Przy tym założeniu za ciężkie można uznać 516 przypadków, z  czego 58 uznano za naprawdę poważne.

Źródło: PAP, Medonet.pl, Rynek Zdrowia


Podziel się: