Ustawa o leczniczej marihuanie ponownie trafi do Sejmu?

Koalicja Medycznej Marihuany rozpoczęła zbiórkę 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy dopuszczającej medyczne użycie narkotycznych konopi. To już drugi tego typu projekt mający trafić do sejmu Pierwszy, złożony przez posła Kukiz'15 Piotra Liroya-Marca został złożony w lutym i do tej pory pozostaje w sejmowej zamrażarce.

Propozycja Koalicji zakłada ściśle ewidencjonowany obrót lekami na bazie marihuany, a także dopuszcza uprawę na własny użytek. Zgodnie z jej zapisami, miałby powstać centralny rejestr lekarzy wykorzystujących marihuanę w procesie leczenia, by ich metody znajdowały się pod ścisłą kontrolą. Sprzedaż i dystrybucja leków również ma być pod czujnym nadzorem, by zapobiec nadużyciom. Jeśli chory zechce uprawiać marihuanę na własny użytek, będzie mógł to zrobić po uzyskaniu zezwolenia inspektora farmaceutycznego.

Marihuana z ogródka pod lupą

Największe kontrowersje we wspomnianym projekcie budzi zapis dotyczący właśnie samodzielnej uprawy konopi. Gdy takie zapowiedzi pojawiły się w poprzednim projekcie, resort zdrowia przekonywał, że medyczna marihuana powinna znajdować się pod nadzorem prawa farmaceutycznego. Nie można nim obejmować konkretnych roślin, ponieważ w świetle prawa nie są lekami.

Refundacja z haczykiem

Argumentem za odrzuceniem projektu może również być fakt, że leki na bazie marihuany są dostępne dla polskich pacjentów na drodze importu docelowego, a jeden z nich jest u nas zarejestrowany. W marcu tego roku rząd PiS zrobił ukłon w stronę pacjentów oferując refundację leków na bazie marihuany pochodzących z importu docelowego, które zgodnie z nowymi przepisami miałyby kosztować około 3 zł za opakowanie. Obniżenie cen tylko w teorii zwiększa dostępność preparatów, ponieważ teraz chorzy muszą starać się o refundację, co przedłuża i tak czasochłonną procedurę. Andrzej Dolecki z Komitetu podaje przykład czteroletniej dziewczynki chorej na padaczkę lekooporną, która otrzymała zgodę na refundację leków już po swojej śmierci.

Dziecięca padaczka lekooporna to jedno ze schorzeń, w przypadku których leki na bazie marihuany są w zasadzie niezbędne w leczeniu. Terapię z ich użyciem prowadził dr. Marek Bachański z Centrum Zdrowia Dziecka, w związku z czym stracił pracę w CZD. Komisja etyki zakwestionowała wspomniane metody leczenia i nakazała jego zakończenie mimo pozytywnych efektów. Rodzice chorych dzieci bezskutecznie apelowali o przywrócenie Bachańskiego do pracy.

Poprzedni projekt utknął w zamrażarce

Projekt mający unormować tę sytuację i ułatwić chorym dostęp do leków na bazie marihuany złożył Piotr Liroy-Marzec, jednak jego propozycja utknęła w sejmowej zamrażarce, gdzie nie nadano jej nawet numeru druku. Przyczyną odrzucenia miała być negatywna opinia Biura Analiz Sejmowych, który sugerował, że zmiana prawa byłaby niezgodna europejskimi przepisami. W odpowiedzi poseł przedstawił ekspertyzy prawników specjalizujących się w prawie europejskim, które temu przeczą, jednak Biuro utrzymało swoje stanowisko.

Treść projektu Komitetu jest niemal identyczna z tym przedstawionym przez Kukiz'15, jednak ponieważ jest on nie poselski, ale obywatelski, nie może zostać powstrzymany przez Biuro. Zgodnie z prawem, projekty obywatelskie muszą trafić do pierwszego czytania w ciągu trzech miesięcy od ich złożenia.

Projekt trafi do Sejmu, jeśli jego pomysłodawcy zbiorą pod nim co najmniej 100 tys. podpisów.

Źródło: Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus