Brytyjski podatek cukrowy ma pomóc w walce z otyłością

W zeszłym tygodniu brytyjski parlament uchwalił podatek cukrowy skierowany głównie przeciwko producentom i dystrybutorom napojów gazowanych. 520 milionów funtów rocznie uzyskanych z tego tytułu ma trafić do szkół, które dzięki nim będą mogły wzbogacić ofertę sportową i aktywnie przeciwdziałać otyłości wśród dzieci i młodzieży.

Napoje zawierające więcej niż 8 gramów cukru w 100 mililitrach zostaną objęte wyższym podatkiem niż te mające mniej niż 5 gramów cukru w tej samej ilości napoju. Ze zwiększeniem kosztów muszą liczyć się nie tylko producenci napojów, ale również ich sprzedawcy i dystrybutorzy.

Oranżada w górę, szejk bez zmian

Podatek uderza przede wszystkim w tzw. soft drinks, czyli napoje gazowane i niegazowane o sporej zawartości cukru. Od dodatkowych opłat zwolnione będą naturalne soki, a także napoje (również słodkie) zawierające mleko, w tym popularne szejki i gorąca czekolada, a także słodzona herbata czy kawa. Wyłączenie ich spod podatku dziwi, ponieważ zwłaszcza koktajle mleczne często zawierają nawet więcej cukru niż napoje gazowane. Dyskusyjne są również walory zdrowotne częstego picia naturalnych soków, które potrafią zawierać nawet 20 gramów cukru w porcji. Te argumenty z pewnością podniosą producenci napojów objętych podatkiem, którzy już protestują przeciwko nakładaniu na nich dodatkowych opłat.

Dwa lata na zmiany

Przepisy mają stosunkowo długi okres karencji. Ich wejście w życie przewidziano za dwa lata, co ma dać producentom czas na zmianę receptur, dzięki czemu unikną podatku. Część pewnie zdecyduje się na taki krok, jednak inni zapewne przerzucą koszty na klientów. Zgodnie z szacunkami, po wprowadzeniu podatku cena puszki coli, wzrośnie o około 8 pensów.

Wielka Brytania nie jest pierwszym państwem, które postanowiło opodatkować słodkie napoje. Podobne przepisy funkcjonują w krajach skandynawskich, na Węgrzech, we Francji, Chile, w Meksyku i na Dominikanie. W przeszłości podobny podatek wprowadziła Dania, jednak wycofała go argumentując, że nie zadziałał zgodnie z oczekiwaniami.

Polska rewolucja w sklepikach szkolnych

W Polsce pierwszym krokiem na drodze ograniczenia cukru spożywanego przez dzieci była „ustawa sklepikowa”, która od września tego roku drastycznie ograniczyła asortyment szkolnych sklepików. Z ich półek zniknęły napoje gazowane, chipsy, słodkie przekąski i fast foody, zastąpione owocami, kanapkami z pieczywa pełnoziarnistego, wodą czy orzechami. Restrykcje dotknęły także szkolne stołówki, nakładając na kuchnię zakaz słodzenia cukrem czy solenia dań. Po kilku miesiącach postanowiono jednak nieco złagodzić stanowisko, czego wyrazem ma być dostępna w sklepikach drożdżówka według zdrowszej receptury, nad którą właśnie pracują producenci i dietetycy.

Cukier nie tylko tuczy

Cukier spożywany w nadmiarze szkodzi nam na wiele sposobów. Najbardziej oczywistym jest zwiększanie wagi, choć wysokie stężenie glukozy we krwi nie musi odbijać się na sylwetce. Jej nadmiar prowadzi do nadprodukcji insuliny, co grozi nie tylko rozwojem cukrzycy typu 2, ale również wolnych rodników, które niszczą naczynia krwionośne, zwiększając ryzyko wystąpienia zawału serca. Jedząc 3 do 5 posiłków dziennie, dajemy antyoksydantom czas na to, by naprawiły szkody wyrządzone przez rodniki, jednak gdy między posiłkami przegryzamy słodycze lub pijemy słodkie napoje, ich możliwości naprawcze są ograniczone.

Stan, w którym, wysokiemu poziomowi cukru we krwi towarzyszy wysokie stężenie insuliny nazywa się przedcukrzycowym. Zgodnie z badaniami, dotyczy on aż 1 na 3 dorosłych Brytyjczyków, a u 5 proc. z nich rozwinie się w cukrzycę typu drugiego.

Nie sok, a owoce

Ograniczenie spożycia słodkich napojów może pomóc ograniczyć podaż cukru do organizmu, ale co pić w zamian? Naturalny sok owocowy nie jest dobrą alternatywą, ponieważ zawiera sporo cukrów prostych. Zamiast pić sok po prostu jedzmy owoce, dzięki czemu wraz z sokiem dostarczamy organizmowi bogaty w błonnik miąższ, który reguluje wydzielanie insuliny spowalniając trawienie, dzięki czemu dłużej czujemy się syci. Równie ważnym plusem są witaminy i minerały, które dostarczamy wraz z nim.

Deser to dobry nawyk

Jeśli nie chcemy całkowicie rezygnować ze słodyczy, jedzmy je tuż po wartościowym posiłku, najlepiej bogatym w błonnik. Gdy przekąska trafi do żołądka razem z błonnikiem, zostanie spalona łatwiej i nie spowoduje nagłego wzrostu poziomu cukru. Warto również pamiętać, że niemal każde warzywo do pewnego stopnia ogranicza wzrost insuliny we krwi, więc warto zamienić przekąski z paczki na te z grządki czy drzewa.


Podziel się:


Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus