Na maliny, na jeżyny...

Maliny i jeżyny to jedne z cenniejszych owoców zarówno pod względem walorów smakowych, jak i leczniczych. O istnieniu malin na aptecznych półkach przypominamy sobie w sezonie przeziębień, kiedy polecamy dla najmłodszych pacjentów syropy na zbicie gorączki.

Czasy, kiedy syrop malinowySirupus Rubi idaei – był niezbędnym składnikiem recepturowym, dawno już odeszły. Dziś trudno sobie nawet wyobrazić apteczną izbę recepturową, w której aptekarz, kierując się zaleceniami farmakopealnymi, „ze świeżych dojrzałych owoców maliny pospolitej” przygotowuje tak zwany ulepek malinowy. „Ulepek”, wykonany według wskazań „Komentarza do siódmego wydania farmakopei austryjackiej” z 1895 roku powinien mieć „barwę piękną, ciemno-czerwoną”.

Syrop („ulepek”) wykorzystywany był często jako składnik polepszający smak recepturowych medykamentów, a także pełnił swoje lecznicze właściwości. Monografię świeżego owocu maliny (Fructus rubi idaei recens) odnajdujemy jeszcze w przedwojennej „Farmakopei Polskiej II”. Malina, jako roślina lecznicza, wykorzystywana była także w ziołolecznictwie ludowym.

Owoce i przetwory z nich sporządzone stosowano jako środek przeciwgorączkowy i napotny. Zalecano ją również w osłabieniu serca i omdleniach. Powszechne było także używanie herbaty z liści maliny w biegunkach, stanach zapalnych przewodu pokarmowego, a zewnętrznie – w chorobach skórnych do przemywań.

W dziele Jacka Dziarkowskiego z roku 1803, noszącym tytuł „Wybór roślin kraiowych dla okazania skutków lekarskich ku używaniu domowemu” czytamy: „Jagody te równie dla miłego zapachu iako i dla skutku lekarskiego, warte są aby ie wszędzie rozmnażać i utrzymywać: co bez żadnej czynić można trudności. Czyli to sok z nich wyciśnięty, i z miodem na syrop obrócony, czyli też powidła z nich robione, lub woda pędzona dziwnie służy w gorączkach tamując pragnienie. Ocet nalany na te iagody, z miodem na syrop gotowany, i wodą rozrzedzony, iest mocny na bóle głowy, gorączki i krwi plucia”.

Badania naukowe potwierdzają lecznicze właściwości zarówno owoców, jak i liści maliny. Owoce bogate są w witaminy z grupy B, witaminę C i prowitaminę A oraz sole mineralne: żelazo, potas, miedź, magnez. Są także źródłem pektyn, pomocnych w prawidłowym funkcjonowaniu przewodu pokarmowego. Kwasy organiczne: jabłkowy i cytrynowy, obecne w owocach, zmniejszają pragnienie podczas upałów i u chorych gorączkujących. Kwas salicylowy i jego pochodne odpowiadają za właściwości napotne i przeciwgorączkowe. Suszone liście malin zawierają: garbniki, flawonoidy i fenolokwasy. Stosowane w postaci naparów lub odwarów wykazują właściwości przeciwbakteryjne, moczopędne, przeciwbiegunkowe, a jako płukanki pomocne są w aftach i bólach gardła. Mogą być również używane jako dodatek do kąpieli oczyszczających i wzmacniających.

Podobnymi właściwościami leczniczymi wykazuje się należąca do tej samej rodziny różowatych (Rosaceae) jeżyna. Warto zapoznać się z tą rośliną, tym bardziej, że monografię liści jeżyny (Folium Rubi fruticosi) odnajdujemy w obowiązującej jeszcze kilka lat temu „Farmakopei Polskiej VI”.

Jeżynę często możemy spotkać w okolicach lasów, w zagajnikach i różnych nieużytkach. Jej owoce spożywane były już w neolicie, o czym świadczą znaleziska pestek w wykopaliskach. Starożytni lekarze greccy i rzymscy zalecali żucie liści jeżyny dla wzmocnienia zębów, a okłady – w chorobach skórnych. Napary z liści stosowano w krwawiących i ropiejących wrzodach. Pliniusz Starszy opisuje także wykorzystanie młodych pędów jeżyn w biegunce i krwawieniach. Owocom przypisywano właściwości wzmacniające zęby, dziąsła i migdałki. W puchlinie wodnej wykorzystywano korzeń jeżyny. W lecznictwie ludowym owoce i liście jeżyny, podobnie jak i maliny, stosowano jako środek czyszczący krew oraz w przeziębieniach. Według dawnych wierzeń, obfitość owoców na jeżynowym krzewie wróżyła ostrą zimę i duże śniegi!

Znany i ceniony fitoterapeuta, magister Jan Biegański, w opracowaniu „Ziołolecznictwo: nasze zioła i leczenie się nimi” z 1931 roku, tak pisał o owocach jeżyny: „działanie ich jest przeciwgorączkowe, co szczególniej uwydatnia się przy szkarlatynie u dzieci. Przy zadawaniu soku jeżynowego gorączka spada, choroba przybiera łagodny przebieg i szybciej przemija. Sok jeżynowy przygotowany tak jak się to zwykło czynić z malinami lub wiśniami, tj. przesypując cukrem, powinien być ogólnie wyrabiany, lub też znajdować się w aptekach do nabywania w razie potrzeby”.

W biednych i kryzysowych latach 30. i 40. XX wieku, popularne były tak zwane „herbaty-liściówki”. Były to napary zastępujące chińską czarną herbatę, sporządzane z liści m.in. malin, jeżyn i poziomek. Zbierane najlepiej na początku wiosny, przed kwitnięciem rośliny, miały właściwości oczyszczające i regulujące metabolizm. W celu nadania lepszego smaku, zbliżonego do tradycyjnej herbaty, liście poddawane były fermentacji.

Doktor Irena Turowska, publikująca na łamach okupacyjnych „Wiadomości Aptekarskich”, zalecała przeprowadzenie tego procesu w następujący sposób: „liście bez ogonków pozostawić przez 24-36 godzin na stosie do obwiędnięcia; następnie zwijać ręką i w chustce lub w worku lnianym trzymać nad parą 30 minut, po czym zostawić przez 12 godzin w ciepłym miejscu sprasowane między deskami pod ciężarem. Proceder ten powtórzyć dwukrotnie, w razie potrzeby powtórzyć zwijanie liści. Wysuszyć szybko i dokładnie na słońcu”. Do „liściówek” dodawano także suszone owoce malin, jeżyn i poziomek w celu poprawy smaku i właściwości leczniczych.

Korzystajmy z tych darów natury. Warto także pewną część owoców przeznaczyć na zimowe zapasy, które będą nie tylko smakołykiem, ale i lekarstwem. Możemy również samodzielnie przygotować herbatki. Wystarczy wybrać się do ogródka lub lasu. Własnoręcznie zrobiona „liściówka”, oprócz korzyści zdrowotnych, będzie także miłą pamiątką lata!

Piśmiennictwo u autorki
 


Podziel się: