Przypadki dżumy w Mongolii – czy powinniśmy się obawiać?
Katarzyna Szulik

Przypadki dżumy w Mongolii – czy powinniśmy się obawiać?

Dżuma, nazywana także czarną śmiercią, w średniowieczu wywołała największą epidemię w historii. Według różnych szacunków w jej wyniku zmarło między 100 a 200 milionów osób na całym świecie. W czasach współczesnych udało się ją wyplenić niemal całkowicie, ale każde pojawienie się choroby na nowym terenie wywołuje niepokój. Czy przypadek z Mongolii także powinien go wzbudzać?

Dżuma – jak dochodzi do zakażenia?

Dżumę zdiagnozowano u pasterza z Bayun Nur, należącego do chińskiego Autonomicznego Regionu Mongolii. W tym samym rejonie o zakażenie dżumą podejrzewany jest także 15-letni chłopiec, który prawdopodobnie zaraził się nią po kontakcie ze świstakiem. W praktyce mowa więc o zakażeniu w granicach państwa chińskiego i to tamtejsze władze wszczęły alarm przestrzegający przed prowadzeniem polowań i spożywaniem mięsa zwierząt wolno żyjących na terenach zielonych, który ma obowiązywać aż do końca 2020 roku. Dotyczy on szczególnie gryzoni, ponieważ, jak uczy historia, zwierzęta z tej rodziny (szczury) były odpowiedzialne za takie szerokie rozprzestrzenianie się epidemii właśnie ze względu na fakt, że w średniowieczu często lądowały na stołach jako pokarm dla najuboższych.

Współczesne leki zażegnały śmiertelne zagrożenie

Choć warto zachować czujność, obecnie dżuma nie stanowi zagrożenia na wielką skalę, a współczesna medycyna dobrze radzi sobie z jej zwalczaniem. Dżuma jest wywoływana przez bakterie szczepu yersinia pestis, a zakażenie nimi daje objawy podobne do grypy czy przeziębienia, takie jak gorączka, bóle głowy czy wymioty. Tak ogromna skala śmierci na dżumę w średniowieczu wynikała z faktu, że nieleczona choroba ma ogromnie wysoką śmiertelność, sięgającą aż 90 proc. Współcześnie jednak choroba jest stosunkowo prosta do wyleczenia powszechnie dostępnymi antybiotykami, takimi jak streptomycyna czy gentamycyna. 

W związku z tym w dzisiejszych czasach odsetek śmierci w wyniku dżumy waha się od 1 do 15 proc., a każdego roku odnotowuje się nie więcej niż 2000 przypadków choroby na całym świecie, głównie w Afryce i Ameryce Południowej. W Europie i ogółem na północnej półkuli rocznie liczba zachorowań zazwyczaj nie przekracza kilkunastu, co nie grozi wybuchem nawet lokalnej epidemii. 

Warto zachować czujność

Czy w takim razie nowe zachorowania w Chinach powinny nas niepokoić? Zdaniem ekspertów nie należy całkowicie ich lekceważyć, ponieważ zakażenie może rozprzestrzeniać się zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie szybki dostęp do leków nie jest tak powszechny, jak w obszarach zurbanizowanych i w krajach wysokorozwiniętych. Lokalne władze zalecają mieszkańcom ostrożność i niezwłoczne informowanie lokalnych placówek ochrony zdrowia o nietypowych objawach lub podejrzeniu zachorowania. 

Mężczyzna, u którego wykryto dżumę, obecnie przebywa na kwarantannie. To działanie typowo prewencyjne, prawdopodobnie spowodowane upowszechnieniem izolacji przez koronawirusa, ponieważ zgodnie z danymi WHO, dżuma bardzo rzadko przenosi się między ludźmi. Standardowa droga zakażenia biegnie od zwierzęcia-nosiciela do człowieka. 

Eksperci uspokajają: kolejna epidemia jest nierealna

Powodów do niepokoju nie widzą równie eksperci. Specjalista z zakresu medycyny tropikalnej z London School of Hygiene & Tropical Medicine prof. Jimmy Whitworth, w wypowiedzi dla serwisu Medical News Today, przypomina, że w Mongolii przypadki dżumy są odnotowywane regularnie, ponieważ roznoszą je pchły, które żerują na nosicielach bakterii, czyli dzikich gryzoniach. W związku z tym dochodzi do okazjonalnych zakażeń wśród ludzi, jednak w związku z postępami medycyny takie przypadli udaje się stosunkowo szybko zidentyfikować i zwalczyć. Co więcej, w roku 2019 w Chinach także odnotowano dwa przypadki dżumy u osób podróżujących z Mongolii, a infekcję udało się zwalczyć stosunkowo szybko, minimalizując ryzyko kolejnych zakażeń. 

Dr Matthew Dryden, konsultant ds. mikrobiologii w Hampshire Hospital NHS Trust, dodaje, że ryzyko transmisji i wybuchu epidemii wśród ludzi jest obecnie bardzo mało prawdopodobne, ponieważ dysponujemy antybiotykami zdolnymi skutecznie zwalczyć bakterie wywołujące dżumę. Warto jednak pamiętać, by nie nadużywać stosowania tych środków, ponieważ wówczas wspomniane szczepy bakterii mogą uodpornić się na ich działanie, co siłą rzeczy zmniejszy skuteczność leczenia dziś uznawaną za bardzo wysoką.

Twoje sugestie

Dokładamy wszelkich starań, aby podane zdjęcie i opis oferowanych produktów były aktualne, w pełni prawidłowe oraz kompletne. Jeśli widzisz błąd, poinformuj nas o tym.

Zgłoś uwagi Ikona

Polecane artykuły

Porozmawiaj z farmaceutą
Infolinia: 800 110 110

Zadzwoń do nas jeśli potrzebujesz porady farmaceuty.
Jesteśmy dla Ciebie czynni całą dobę, 7 dni w tygodniu, bezpłatnie.

Pobierz aplikację mobilną Pobierz aplikację mobilną Doz.pl

Ikona przypomnienie o zażyciu leku.
Zdarza Ci się ominąć dawkę leku?

Zainstaluj aplikację. Stwórz apteczkę. Przypomnimy Ci kiedy wziąć lek.

Dostępna w Aplikacja google play Aplikacja appstore
Dlaczego DOZ.pl
Niższe koszta leczenia

Darmowa dostawa do Apteki
Bezpłatna Infolinia dla Pacjentów.

ikona niższe koszty leczenia
Bezpieczeństwo

Weryfikacja interakcji leków.
Encyklopedia leków i ziół

Ikona encklopedia leków i ziół
Wsparcie w leczeniu

Porady na czacie z Farmaceutą.
E-wizyta z lekarzem specjalistą.

Ikona porady na czacie z farmaceutą
Newsletter

Bądź na bieżąco z DOZ.pl

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Regulaminie.

Zamnij