Ziołowy przełom w leczeniu malarii

Niepozorne zioło może okazać się kluczowe dla leczenia choroby, która nadal stanowi ogromne zagrożenie. Naukowcom z Chin udało się genetycznie zmodyfikować bylinę roczną (znaną także jako słodki piołun), by mogła wytwarzać większe ilości artemizyniny, głównego składnika wielu leków przeciwko malarii.

Artemizynina jest składnikiem wielu szeroko stosowanych leków na malarię, takich jak Artemether, Artesunate, Artemotil oraz Dihydroartemizynina. Pozyskanie jej jest jednak trudne, ponieważ bylina roczna zawiera bardzo małe ilości wspomnianej substancji. Zgodnie z doniesieniami magazynu Molecular Plant, naukowcom z Chin udało się zidentyfikować zawarte w roślinie geny odpowiedzialne za produkcje artemizyniny. Na drodze genetycznej manipulacji udało się uzyskać byliny produkujące trzykrotnie więcej substancji niż ich forma pierwotna. Standardowo artemizynina stanowi od jednej dziesiątej procenta do 1 procenta wagi rośliny po wysuszeniu, natomiast w wersji modyfikowanej stanowi nawet 3,2 procenta. 

Masowa produkcja artemizyniny

W przeszłości naukowcy wielokrotnie próbowali zwiększyć produkcje artemizyniny w roślinie, jednak dopiero teraz udało się odtworzyć pełen genom byliny rocznej, co umożliwiło zidentyfikowanie genów odpowiedzianych za wytwarzanie substancji leczniczej. W tym celu badacze musieli stworzyć mapę składającą się z ponad 63 tysięcy białek kodujących geny. Odkrywcy tego rozwiązania zapowiadają, że są gotowi na rozpoczęcie produkcji genetycznie modyfikowanej byliny rocznej na szeroką skalę w celu pozyskania artemizyniny niezbędnej do wytworzenia leków na malarię. Proces nie jest kosztowny, a zgodnie z założeniami, masowe uprawy transgenicznej odmiany rośliny powinny powstać już w przyszłym roku. 

Poszukiwania leku na malarię nie ustają, ponieważ choroba wciąż stanowi zagrożenie dla prawie połowy ludzkiej populacji. Każdego roku zapada na nią ponad 200 mln osób. Antymalaryczne działanie artemizyniny również zostało odkryte w Chinach przez naukowca Youyou Tu, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny za swoje osiągnięcie w tej sferze. 

Śmiertelnie groźne pierwotniaki

Malaria jest chorobą wywoływaną przez pierwotniaki, zarodźce malarii, przenoszone przez komary pochodzące z tropikalnych i subtropikalnych stref klimatycznych. Głównym źródłem malarii są kraje środkowej Afryki, Ameryki Południowej oraz Indii i Azji Południowej. Potencjalnie najgroźniejszym z zarodźców malarii jest zarodziec sierpowaty, który wywołuje malarię tropikalną i powoduje najwięcej zgonów z nią związanych. Na śmierć z jej tytułu narażeni są w równym stopniu mieszkańcy państw tropikalnych jak i osoby je odwiedzające np. przy okazji wakacji. Roczną liczbę zgonów związanych z malarią szacuje się na 1 do nawet 3 mln osób. Podróżujący do zagrożonych nią krajów stanowią stosunkowo niewielką grupę zagrożonych, oscylującą wokół 10 tys. osób rocznie, a w Polsce rocznie stwierdza się kilkadziesiąt przypadków malarii. Polacy umierają na nią stosunkowo częściej od reszty Europejczyków ze względu na ignorowanie profilaktyki malarycznej oraz zbyt późne rozpoznanie i podjęcie leczenia choroby po powrocie do kraju.

Minimalny okres wylęgania malarii wynosi 7 dni, więc pierwsze symptomy często dostrzegamy dopiero po powrocie z podróży, nawet w kilka miesięcy po jej zakończeniu. Można ją rozpoznać zauważając u siebie bóle mięśni i głowy, który towarzyszy gorączka z dreszczami i potami, który później towarzyszyć mogą nudności, wymioty, biegunka czy żółtaczka.

Ze względu na nieswoistość objawów malarii, często mylonych z przejawami mniej groźnych infekcji, zdiagnozowanie i leczenie malarii bywa trudne. Siejąca spustoszenie w organizmie choroba może wywołać śpiączkę, skrajną niewydolność nerek, a nawet śmierć. 

Ostrożność przede wszystkim

Podróżujący w tropiki i rejony subtropikalne nie mogą skutecznie chronić się przed malarią, ponieważ jak dotąd nie wynaleziono szczepionki przeciwko tej chorobie. Planując taką podroż należy zachować szczególne środki ostrożności, obejmujące stosowanie środków ochrony przed przenoszącymi malarię komarami i profilaktyczne przyjmowanie leków przeciwmalarycznych. Ochrona obejmuje także przebywanie w pomieszczeniach chronionych moskitierami i unikanie bywania w miejscach, gdzie owady występują w wyjątkowo dużej liczbie. 

Malaria atakuje w Europie

Przebywanie w krajach, w których malaria jest realnym problemem, nie jest jedynym czynnikiem ryzyka w przypadku zakażenia. Dowodem na to jest sytuacja, do której doszło we Włoszech w 2017 roku. W jednym z trydenckich szpitali stwierdzono śmierć czteroletniej dziewczynki zakażonej malarią. Dziecko nigdy nie wyjeżdżało z Włoch, a do szpitala trafiło w związku z cukrzycą. Lekarze początkowo rozpoznali u dziewczynki zapalenie gardła, jednak prawdziwą przyczynę choroby odkryli zbyt późno i nie zdołali jej uratować.

W tym samym czasie, w którym dziecko przebywało w placówce, na jej terenie leczona była również rodzina, której członkowie zarazili się malarią podczas wycieczki do Burkina Faso, co mogłoby wskazywać na źródło zakażenia. Sprawą zainteresowała się włoska prokuratura, która badała, czy do śmierci dziewczynki nie doszło w wyniku zaniedbań personelu, który mógł dopuścić do rozprzestrzenienia się wirusa na przykład przez dwukrotne zastosowanie tej samej igły. 

Wspomniany przypadek nie jest jedynym, który odnotowano w ostatnich latach. W 2014 roku na terenie Unii Europejskiej wykryto pięć zakażeń malarią u osób, które nie podróżowały do Afryki, dwa we Francji oraz trzy w Hiszpanii. We wspomnianych przypadkach ustalenie drogi zakażenia było jednak stosunkowo proste. Jeden wiązał się z transplantacją narządu od chorego dawcy, doszło także do zarażenia malarią dziecka znajdującego się w łonie matki po tym, gdy wróciła ona z Gwinei Równikowej. Chorobą można zarazić się także przez kontakt z osobą, która mieszka w pobliżu, co wydarzyło się w Hiszpanii. Informacje o takich przypadkach na bieżąco gromadzi Europejskie Centrum ds. zapobiegania i Kontroli Chorób. 

Źródło: iflscience.com, zdrowiewpodrozy.mp.pl, PAP, Onet.pl


Podziel się: