Naturalny poród ze znieczuleniem to fikcja?

Dofinansowanie do znieczulenia zewnątrzoponowego miało, przynajmniej w teorii, zwiększyć jego dostępność i zmniejszyć liczbę cięć cesarskich. W praktyce liczba znieczuleń wciąż jest bardzo niska, a porody cesarskie wciąż cieszą się ogromną popularnością.

NFZ wycenił znieczulenie zewnątrzoponowe na 416 złotych, które trafia do szpitalnej kasy po każdym porodzie z jego użyciem. Wcześniej wszystkie porody, ze znieczuleniem lub bez, były wyceniane tak samo (na około 1800 zł), więc placówki nie miały motywacji żeby wychodzić poza standard. NFZ twierdzi, że od lipca 2016 roku, gdy nowe przepisy weszły w życie, liczba porodów ze znieczuleniem zewnątrzoponowym wzrosła trzykrotnie, jednak statystyki pokazują, że ich ilość pozostała na bardzo podobnym poziomie. Zgodnie z informacjami „Dziennika Gazety Prawnej”, w pierwszym roku obowiązywania nowej wyceny takich zabiegów wykonywano 1600 rocznie, a obecnie około 1700. Oznacza to, że szansę na poród bez bólu ma zaledwie jedna na 12 rodzących. 

Są chęci, lecz brakuje specjalistów

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka, ale najpoważniejszą z nich jest brak specjalistów. Wykonanie znieczulenia zewnątrzoponowego wymaga udziału anestezjologa, który musi nie tylko zaaplikować środek przeciwbólowy, ale także przebywać z rodzącą przez pewien czas, żeby monitorować przebieg znieczulenia. Niestety, w większości zwłaszcza małych placówek anestezjologów jest zbyt mało, by mogli pozwolić sobie na wykonywanie dodatkowych zabiegów. W efekcie dodatkowe pieniądze nie stanowią wystarczającej zachęty do tego, żeby proponować rodzącym takie rozwiązanie. Z drugiej strony znieczulenie zewnątrzoponowe jest traktowane jako „ostatnia deska ratunku” w łagodzeniu bólu porodowego, dlatego wielu lekarzy nawet go nie proponuje, z góry zakładając, że np. gaz rozweselający będzie wystarczający.

Metody łagodzenia bólu porodowego

Podczas porodu kobiety mają do dyspozycji (przynajmniej w teorii) takie środki zaradcze, jak ćwiczenia oddechowe i relaksacyjne, masaż, akupunktura i akupresura. Wśród metod znieczulenia farmakologicznego wskazuje się na stosowanie gazu, np., rozweselającego, dożylne lub domięśniowe podawanie opioidów oraz, w ostateczności, znieczulenie zewnątrzoponowe. W przypadku znieczuleń farmakologicznych konieczna jest zgoda lekarza oparta na obserwacji stanu pacjentki. 

Poród cesarski wciąż na topie

Zwiększenie dostępności znieczulenia zewnątrzoponowego miało również wpłynąć na spadek liczby porodów przez cięcie cesarskie. Ze statystyk wynika, że na tle Europy przodujemy w liczbie zabiegów tego typu, które obecnie stanowią niecałe 40 proc. wszystkich porodów. W 2016 roku ich odsetek wyniósł dokładnie 37.4 proc., podczas gdy przed wprowadzeniem zmian w lipcu 2016 roku 44 proc. porodów odbywało się tą metodą. 

W chwili podejmowania decyzji o dofinansowaniu porodów ze znieczuleniem zewnątrzoponowym przewidywano, że z tej możliwości skorzysta około 16 proc. pacjentek, jednak w rzeczywistości odsetek ten wynosi 7 procent. Największe szanse na poród bez bólu mają mieszkanki dużych miast, zwłaszcza z województw mazowieckiego, małopolskiego, śląskiego i łódzkiego. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, Rzeczpospolita


Podziel się: