Co dalej z NFZ? Kongres PiS nie przyniósł odpowiedzi

W miniony weekend odbył się kongres Prawa i Sprawiedliwości, podczas którego prezes Jarosław Kaczyński mówił między innymi o dalszych planach partii rządzącej, obejmujących również służbę zdrowia, w tym likwidację NFZ.

- Sprawa ostatecznych decyzji co do sposobu finansowania służby zdrowia, czy likwidujemy Narodowy Fundusz, czy go nie likwidujemy, to sprawa na następną kadencję – w taki niejednoznaczny sposób plany pożegnania się z NFZ komentował Jarosław Kaczyński. Do tej deklaracji natychmiast odniósł się minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej stwierdził, że likwidacja NFZ jest przesądzona, a do ewentualnej dyskusji pozostaje kwestia tego kiedy i w jakim trybie zmiany zostaną wprowadzone.

NFZ zniknie w 2018 roku?

W tej samej rozmowie szef resortu zdrowia stwierdził także, że proces likwidacji Funduszu „nieodwołanie” rozpocznie się w styczniu 2018 roku, a przez cały rok trwać będzie okres przejściowy, podczas którego NFZ będzie pełnił rolę płatnika, jednak świadczenia de facto finansowane będą bezpośrednio z budżetu państwa. 

Minister pytany o to, jaki procent PKB zostanie przeznaczony na służbę zdrowia odpowiedział wymijająco, że obecnie nakłady te systematycznie rosną i ten trend się nie zmieni, ale trudno na ten moment stwierdzić, jak kształtować się będą liczby. 

Plan na reformę

Przypomnijmy, likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia miała być priorytetem Prawa i Sprawiedliwości, ogłaszanym od chwili objęcia rządów przez tę formację. Zgodnie z deklarowanym planem, NFZ miałby zostać zastąpiony przez państwowy fundusz płacowy, a jego zadania podzielone między resort zdrowia oraz Wojewódzkie Urzędy Zdrowia, będące odpowiednikami regionalnych oddziałów NFZ. Zniknięcie NFZ ma również oznaczać, że bezpłatna opieka zdrowotna przysługiwać będzie wszystkim Polakom, nie tylko tym, którzy płacą składki. 

POZ darmowe dla wszystkich

Pierwszym krokiem do likwidacji NFZ była zmiana w dostępności podstawowej opieki zdrowotnej od stycznia 2017 roku. Obecnie w praktyce każda, nawet nieubezpieczona osoba, może korzystać z publicznych świadczeń, ponieważ nie poniesie konsekwencji za nieopłacanie składki. 
Modyfikacja przepisów dotyczących POZ zakłada, że nawet w przypadku negatywnej weryfikacji prawa do świadczeń, każda osoba będzie mogła skorzystać z nich nieodpłatnie. Nie oznacza to jednak zniesienia obowiązku potwierdzania wspomnianego prawa, co można zrobić za pośrednictwem systemu eWUŚ lub składając odpowiednie papierowe oświadczenie (np. druk typu RMUA). Jeśli jednak okaże się, że dana osoba nie ma prawa do ubezpieczenia, ponieważ nie odprowadza składek, nie będzie musiała ponosić podstawowych kosztów związanych z wizytą u lekarza. Ta zasada nie dotyczy jednak środków refundowanych wystawionych na receptę, do których zalicza się nie tylko leki, ale też wyroby medyczne oraz preparaty specjalnego przeznaczenia żywieniowego.

Czy budżet się „zepnie”?

Na dzień dzisiejszy nie wiadomo, czy budżet państwa będzie w stanie udźwignąć koszty finansowania opieki zdrowotnej bez wsparcia. Składki miałby zastąpić powszechny podatek zdrowotny, a zgodnie z założeniami jego ściągalność ma zostać zagwarantowana na co najmniej takim poziomie jak obecne wydatki na opiekę zdrowotną. Pewne obawy może budzić fakt, że pieniądze z podatku nie będą trafiać do instytucji poświęconej ochronie zdrowia, którą dziś jest NFZ, ale do budżetu państwa, a więc pod nadzór ministra finansów. W tej sytuacji to on będzie więc decydował o tym, jak duży będzie podatek oraz jaka jego część zostanie przeznaczona na opiekę zdrowotną. Już dziś wiadomo także, że środki na opiekę zdrowotną pochodzić będą nie z jednego, ale  z kilku ministerstw. 

Źródło: Gazeta Prawna, PAP


Podziel się: