DHA – alternatywa dla słońca

Opalenizna stała się symbolem wysokiego statusu społecznego i potęgi finansowej na początku XX wieku, kiedy to coraz łatwiejsze stało się podróżowanie, a ludzie bogaci najczęściej spędzali swój wolny czas nad morzem, na oblanych promieniami słonecznymi plażach.

Obecnie opalanie się w promieniach słonecznych również stało się przyjemnością, na którą nie każdy może sobie pozwolić w większości przypadków nie ze względów finansowych a zdrowotnych. A jednak prawie każdy chciałby mieć ciemniejszy odcień skóry.

Piękny oliwkowy brąz w ciągu kilku minut zastępujący bladą skórę – to marzenie kobiet, które nie mogąc doczekać się wiosny decydują się na użycie samoopalacza i tym samym chemiczne przebarwianie swojej skóry. W większości przypadków za chemiczne przebarwienia skóry pod wpływem zastosowanych komeyków odpowiedzialny jest DHA.

Dihydroksyaceton

Dihydroksyaceton (1,3-dihydroksy-2-propanon, DHA) jest jednym z podstawowych produktów pośrednich metabolizmu glicerolu i węglowodanów wśród bakterii kwasu octowego i drożdzy. Związek ten występuje w naturze, w komórkach roślin wyższych i zwierząt pod postacią fosforanu. Jest cukrem redukującym, stabilnym w pH 4-6. Przy pH powyżej 7 dochodzi do jego rozkładu. Podobne zjawisko obserwuje się w podwyższonej temperaturze, dlatego też zaleca się przechowywać DHA w suchym i chłodnym miejscu.

Ze względu na dużą reaktywność i podatność na utlenianie należy unikać kontaktu DHA z niektórymi tlenkami, azotkami, alfa-hydroksykwasami oraz fosforanami. W kosmetykach i farmaceutykach zawierających DHA nie stosuje się kolagenu, mocznika oraz aminokwasów. W przypadku obecności tych związków w formie kosmetycznej dihydroksyaceton ulega reakcji z grupami aminowymi tych związków, co obniża jakość gotowego kosmetyku.

Obecnie DHA pozyskiwany jest na skalę przemysłową drogą mikrobiologiczną z wykorzystaniem bakterii z rodzajów Acetobacter, Gluconobacter i Gluconacetobacter. W 1973 roku dihydroksyaceton został uznany przez Food and Drug Administration (FDA) za substancję bezpieczną i dozwoloną do stosowania w kosmetyce i lecznictwie. Pomimo zapewnień FDA o bezpieczeństwie stosowania dihydroksyacetonu wciąż prowadzone są badania nad toksycznością tego związku.

Zastosowanie w medycynie 

Dihydroksyaceton po raz pierwszy zastosowano w 1920 roku w leczeniu cukrzycy oraz jako środek pobudzający oddychanie. DHA i glukoza metabolizowane są w organizmie człowieka w cyklu glikolitycznym i cyklu Krebsa. Zaobserwowano, że dihydroksyaceton podawany doustnie, szybciej i łatwiej jest metabolizowany w organizmie człowieka niż glukoza i skutecznie przeciwdziała nadmiernemu gromadzeniu się kwasu beta-hydroksymasłowego u chorych na cukrzycę.

DHA wchodzi bardzo często w skład odżywek dla sportowców, ponieważ wykazuje duży synergizm działania z solami pirogronianu ( wapniowymi, sodowymi i potasowymi). Badania kliniczne dowiodły, że suplementacja diety w DHA i pirogronian prowadzi do 37% spadku masy ciała i 48% spadku ilości tkanki tłuszczowej. Ponadto w połączeniu z aktywnością fizyczną preparaty na bazie DHA prowadzą do wzrostu beztłuszczowej masy mięśniowej.

Dihydroksyaceton może być również używany w leczeniu zatruć cyjankami. Dostępne na rynku antidota nie są zdolne przeciwdziałać letalnemu efektowi cyjanków tak szybko jak to jest potrzebne. Dlatego też odkrycie nowego, szybkiego bezpiecznego środka odtruwającego było niezwykle ważne. Badania nad działaniem DHA w zatruciach cyjankami wykazały, że związek ten jest w stanie przywrócić zahamowaną aktywność mitochondriów i odbudować poziom ATP zaniżony przez cyjanki. Wykazano, że DHA jest zdolny do aktywacji oksydazy cytochromowej zahamowanej przez cyjanki, lepiej niż tiosiarczan, azotyn sodu i a-ketoglutaran, które były dawniej stosowane w zatruciach cyjankami. DHA wiąże się odwracalnie z cyjankami, dając cyjanohydrynę, co zapobiega inaktywacji oksydazy cytochromowej, a tym samym przeciwdziała skutkom zatrucia.

Zastosowanie w kosmetyce 

Dihydroksyaceton jest niezbędnym składnikiem kremów nadających kolor opalenizny słonecznej, stąd jego powszechne zastosowanie w kosmetyce. Właściwości samoopalające DHA zostały odkryte około 1920 r w Niemczech. Jednak dopiero w latach 60. rozpoczęto badania nad możliwościami wykorzystania tego związku w kosmetyce.

Za efekt brązowienia skóry odpowiedzialna jest reakcja, która po raz pierwszy została opisana przez Louis Camille Maillarda w 1912 roku. Opiera się ona na nieenzymatycznej reakcji wolnych grup aminowych z grupami karbonylowymi cukrów redukujących.

W skórze reakcja ta dotyczy warstwy rogowej naskórka, której pH wynosi 5,2-5,6. Aminokwasy występujące w warstwie rogowej naskórka takie jak glicyna, arginina, prolina, cysteina i metionina biorą udział w reakcji z dihydroksyacetonem. Arginina jest najbardziej reaktywnym aminokwasem i w kontakcie z DHA powoduje brązowe zabarwienie skóry już po 30 minutach. Szybka reakcja zachodząca na powierzchni skóry zapobiega przenikaniu DHA do głębszych warstw niż naskórek. W wyniku tej reakcji powstają barwne polimeryczne związki – melanoidy. Ostateczne zabarwienie zależy od grubości naskórka, ilości aminokwasów i peptydów w naskórku oraz ilości zaaplikowanego preparatu.

Powstałe w reakcji melanoidy wykazują działanie ochronne w stosunku do promieniowania UVA, lecz niestety nie chronią przed promieniowaniem UVB. Dlatego aby uzyskać pełną ochronę przed promieniowaniem słonecznym należy do kosmetyków zawierających dihydroksyaceton dodawać inne filtry słoneczne. Szczególną zaletą substancji opalającej DHA jest to, że opalenizny nie da się zmyć, znika ona samoistnie w miarę naturalnego złuszczania się naskórka.

Odrobina historii

Jako pierwszy recepturę kremu samoopalającego opatentował w 1960 roku J. Andreadis. Pierwszym produktem zawierającym DHA był „Man Tan”. Preparat ten przeznaczony był dla mężczyzn do stosowania po goleniu i odniósł wielki sukces.

Pierwsze produkty zawierające DHA cechowały się niską stabilnością, brudziły ubrania i nieprzyjemnie pachniały po aplikacji. Wraz z postępem prac badawczych i poznaniem chemicznych cech DHA produkty na bazie tego związku uległy poprawie. Prowadzone obserwacje pozwoliły na sformułowania trzech najważniejszych parametrów, które muszą spełniać produkty na bazie DHA by odniosły sukces. Należy unikać w produkcie amin, wysokiego pH, a w trakcie produkcji należy dodawać DHA w niskiej temperaturze i jako ostatni składnik.

W preparatach samoopalających DHA występuje w stężeniu od 2,5% do 10%. W Polsce najczęściej stosuje się stężenia 4,5-5%. Im wyższe stężenie DHA tym zabarwienie skóry jest ciemniejsze. Dihydroksyaceton obecny w preparatach zachowuje stabilność w pH 4-6, przy pH powyżej 7 traci swoje zdolności. 

Wady DHA

Podczas testów okazało się, że DHA pod wpływem ciepła i czynnika czasu ulega rozkładowi, którego wynikiem jest aldehyd mrówkowy znany fachowcom pod nazwą formaldehyd. 30-50% roztwór tej substancji znany jest również jako formalina. Formaldehyd, używamy jest między innymi do dezynfekcji oraz jako środek bakteriobójczy. Formaldehyd jest zakwalifikowany do grupy substancji alergennych oraz toksycznych a więc niebezpiecznych dla zdrowia.

W przypadku słońca na prawdziwy pełny efekt zdrowego opalania musimy poczekać około 21 dni, a w przypadku „samoopalacza” od 2 godzin do 2 dni. Słońce daje nam poza brązem cały szereg niezbędnych do życia i poprawnego funkcjonowania przemian fotochemicznych, a samoopalacz niestety nic poza brązem. Efekty 21 dni opalania (np. w czasie urlopu) widzimy przez kolejne kilkadziesiąt dni, samoopalacz zanika wraz z naszą wierzchnią warstwą naskórka w przeciągu dwóch do kilku dni.

Stosowanie samoopalaczy zawierających DHA jest, pozornie niezwykle proste, wymaga jednak pewnej wprawy. Wiele kobiet zniechęca się do tych kosmetyków, bo trudno im równomiernie nałożyć je na skórę, wskutek czego powstają smugi i plamy. W celu ich uniknięcia przed zastosowaniem samoopalacza wskazane jest wykonanie dokładnego peelingu całego ciała, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc o najgrubszym, zrogowaciałym naskórku – kolan, łokci, kostek.

Ze stosowaniem samoopalaczy wiąże się niestety nieprzyjemny zapach, jaki wydziela skóra po ich wchłonięciu. Jest to uboczny efekt reakcji zachodzącej między DHA i naskórkiem, a jego intensywność zależy od indywidualnej reakcji skóry. Firmy kosmetyczne usilnie starają się zminimalizować ten zapach, dodając do samoopalaczy przeróżne „maskujące” kompozycje zapachowe.

Wadą sztucznej opalenizny jest również to, że podkreśla ona, przez przyciemnienie, wszystkie przebarwienia, piegi i pieprzyki na skórze. Jeżeli więc na twarzy mamy dużo tego typu defektów, najlepiej zrezygnować z przyciemniania jej samoopalaczem. Najlepiej zastosować pudry brązujące, które nie tylko „opalają” cerę, ale także rozświetlają ją dzięki odbijającym światło drobinkom. Twarz wygląda wtedy na świeżą i wypoczętą

Pomimo swoich wad samoopalacze są obecnie najlepszą alternatywą dla opalania na słońcu lub w solarium, będących przyczyną  fotostarzenia się skóry. Są kosmetykami całkowicie bezpiecznymi dla skóry, które bez obawy możemy stosować przez cały rok.

Erytruloza

Przemysł  kosmetyczny dla wyeliminowania wad DHA, starał się znaleźć środek zastępczy. Jest nią obecnie erytruloza (1,3,4-trihydroksy-2-butanon). Nie jest jednak ona chętnie stosowna, ponieważ nie daje tak natychmiastowych i spektakularnych efektów jak DHA. Dodatkowym wielkim mankamentem erytrulozy jest jej cena wielokrotnie przewyższająca cenę dihydroksyacetonu. Powodem jest jej naturalne, a nie chemiczne pochodzenie.

Erytruloza w składzie chemicznym jest podobna do DHA, a więc i jej właściwości są podobne. Wykazuje się jednak dużo wyższą stabilnością. Ta dobra cecha erytrulozy nie cieszy jednak chemików ani koncernów kosmetycznych, ponieważ wraz z jej stabilnością spada szybkość zjawiska szybkiego przebarwiania się naszej skóry. Dwa dni zamiast dwóch godzin – tyle musi czekać miłośnik sztucznego brązu na efekt przy zastosowaniu samej erytlurozy. Pierwsze efekty stosowania erytrulozy widać po upływie około doby. Takie wolne działanie to z jednej strony wada, ale z drugiej wielka zaleta erytrulozy. Wolniejsze wnikanie w warstwę rogową naskórka pozwala na bardziej równomierne rozprowadzenie preparatu, którego wynikiem jest jednolity i nieco ładniejszy kolor opalenizny. Wytrwali w nagrodę za cierpliwość otrzymują efekt, który będzie również nieco trwalszy od DHA.

Niestety próby jakie przeprowadziły koncerny kosmetyczne z preparatami zawierającymi samą eryrtulozę wypadły nie najlepiej. Osoba chcąca pozyskać brąz w ten sposób musiałaby kilka dni codziennie smarować się preparatem, aby dorównać jednorazowemu efektowi DHA po drugiej godzinie jego działania.   

 Airbrush 

Opalanie natryskowe (airbrush) to najnowszy i najszybszy sposób na osiągnięcie opalenizny, bez promieniowania UV. Ten typ opalania jest obecnie bardzo popularny, szczególnie na Zachodzie, gdzie istnieje duża świadomość destrukcyjnego wpływu promieni słonecznych na struktury skórne i zdrowie oraz bardzo rozwinięta jest profilaktyka przeciwzmarszczkowa.

Także w Polsce coraz częściej docenia się opalanie natryskowe jako świetną alternatywę dla solarium i opalania się w promieniach słonecznych, dla osób które nie chcą bądź nie mogą poddawać się działaniu promieni UV a pragną by ich skóra wyglądała ładnie, np. kobiety w ciąży, osoby z przebarwieniami skóry (w tym znamionami i zmianami dermatologicznymi), piegami, rozstępami czy bielactwem.

Największą zaletą opalania natryskowego jest natychmiastowa opalenizna (co sprawia że metoda ta relatywnie jest tańsza od opalania się w solarium, gdzie konieczne jest przynajmniej kilka seansów by osiągnąć podobny efekt), zdrowa opalenizna - dzięki której unikamy następstw wystawiania skóry na działania promieniowania UV (przesuszenie skóry, przebarwienia, alergie, niszczenie naczyń krwionośnych, włókien kolagenowych i innych struktur w skórze, powstawanie zmian nowotworowych, oparzenia). Nie ma konieczności wykonywania zabiegu na całe ciało - można skorzystać z zabiegu częściowego np. na twarz, dekolt, plecy lub ręce.

Zabieg jest bardzo przyjemny, trwa zaledwie kilka minut. Opalanie polega na precyzyjnym nałożeniu preparatu brązującego specjalnym urządzeniem natryskowym. "Pistolet" rozpyla z kosmetyku delikatną mgiełkę, a dodatkowa płynna regulacja powietrza i strumienia płynu brązującego pozwala rozpylić go wyjątkowo dokładnie. Odcień opalenizny można dostosować do indywidualnych oczekiwań klienta - w zależności od karnacji skóry.

Kosmetyk powodujący brązowienie skóry zawiera DHA oraz zestaw składników roślinnych, m.in., aloes, olejek jojoba, masło kakaowe i wyciąg z orzecha włoskiego, dzięki którym skutecznie nawilża i odżywia skórę oraz witaminy.

Pierwsza faza opalania to ciemnobrązowy odcień widoczny bezpośrednio po aplikacji, który jest efektem działania substancji brązującej najczęściej pochodzenia naturalnego. Natomiast właściwa opalenizna, wywołana działaniem DHA, uaktywnia się po około 8 godzinach i zależnie od rodzaju skóry i przygotowania do seansu utrzymuje się od 5 do 10 dni. Efekty będą trwalsze, jeśli zabieg powtórzymy po kilku dniach. 

Przed zabiegiem: 

  • wskazane jest wykonanie dokładnego peelingu ciała (szczególną uwagę należy zwrócić na łokcie, kolana, stopy)aby zapewnić jak najbardziej równą opaleniznę,
  • przed zabiegiem należy wziąć prysznic, jeśli jest to możliwie
  • przetrzeć skórę tonikiem, który spowoduje obniżenie pH skóry i tym samym zapewni jeszcze ładniejszy odcień opalenizny
  • depilację skóry powinno się wykonać minimum 2-3 dni przed zabiegiem,
  •  oczyszczanie twarzy na tyle wcześnie by wygoiły się wszelkie zmiany

 W trakcie zabiegu:  

  • specjalnymi chusteczkami kosmetyczka peelinguje kolana, łokcie oraz stopy
  • włosy na życzenie klienta zasłaniane są jednorazowym czepkiem, brwi i niektóre miejsca na skórze (np. przebarwienia nad górną wargą) można pokryć lekką warstwą kremu dla ochrony
  • klient można pozostać we własnej bieliźnie (najlepiej w ciemnym kolorze) bądź założyć jednorazową bieliznę dostępną w pracowni lub opalać się nago (co daje najładniejszy efekt -równo opalonego całego ciała).

 Po zabiegu:

  •  zakładamy luźne, ciemne ubranie,
  •  unikamy kąpieli i prysznica przez kilka godzin - tak by preparat mógł wejść w odpowiednie reakcje ze skórą,
  •  nawilżamy codziennie skórę by cieszyć się dłużej opalenizną

Metoda ta jednocześnie nie wyklucza korzystania zarówno ze słońca, jak i solarium, nie stanowi jednak zabezpieczenia przed promieniami UV.

Literatura źródłowa u autora.


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus