Strach naprawdę mrozi krew w żyłach – naukowcy to potwierdzili

Premiera siódmej części sagi „Gwiezdne Wojny” może co najwyżej podnieść poziom adrenaliny u fanów, ale miłośnicy horrorów powinni poważnie rozważyć ograniczenie ulubionej rozrywki z myślą o własnym zdrowiu. Duńscy naukowcy dowiedli, że oglądanie filmów budzących strach zwiększa ryzyko zakrzepicy żylnej.

Określenie „krew mrozi się w żyłach” powstało jeszcze w średniowieczu i oddawało przekonanie, że straszne wydarzenia wpływają na konsystencję krwi, która miała zastawać w żyłach lub gęstnieć i zbijać się w grudki pod wpływem silnych emocji. Duńscy naukowcy są pierwszymi, którzy postanowili sprawdzić, ile prawdy kryje się za starodawnym przekonaniem.

Badacze z Leiden University Medical Center sprawdzili, w jaki sposób emocje związane z oglądaniem „strasznych” filmów wpływają na zdrowie widzów. Jak się okazało, mówienie, że dany horror „mrozi krew w żyłach” można przyjmować całkiem dosłownie, ze względu na podwyższone ryzyko wystąpienia zakrzepicy. Podczas oglądania horroru nasze ciało intensyfikuje wytwarzanie globuliny antyhemofilowej nazywanej czynnikiem VIII, który powoduje krzepnięcie krwi.

Horror kontra dokument

W badaniu uczestniczyło 24 zdrowych ochotników w wieku maksymalnie 30 lat. Wszyscy mieli zobaczyć horror „Insidious” oraz film dokumentalny „A Year in Champagne”. 14 osób zaczynało oglądanie horroru, a pozostałym w pierwszej kolejności wyświetlono dokument, przy czym oba seanse odbywały się z ponad tygodniową przerwą. Po zakończeniu każdego z nich uczestnikom pobierano krew i oznaczano poziom substancji odpowiedzialnych za proces krzepnięcia krwi.

Każdy z widzów miał również ocenić swoje doświadczenie w skali od 0 do 10, gdzie zero oznaczało brak strachu, a 10 najgorszy strach w życiu.

Jak się okazało, podczas oglądania horroru poziom czynnika VIII u widzów wzrastał średnio o ponad 11 IU/dl, co oznacza zwiększone ryzyko zakrzepicy żylnej. 12 z nich doświadczyło tego zjawiska podczas oglądania horroru, a trzech w trakcie dokumentu. U 18 osób zaobserwowano spadek poziomu czynnika po obejrzeniu filmu o szampanie, natomiast horror podziałał „kojąco” tylko na 9 uczestników.

Wyniki oznaczają, że oglądanie filmów wywołujących w nas strach może zwiększyć ryzyko zakrzepicy nawet o 17 proc. Właśnie takie niebezpieczeństwo wiąże się ze wzrostem czynnika VIII we krwi o około 11 IU/dl. Warto jednak zaznaczyć, że u żadnego z uczestników badania krew nie „zmroziła się” fizycznie, a więc nie wykryto zakrzepów.

Mechanizm ewolucyjny

Zdaniem naukowców, efekt mrożenia krwi w żyłach jest fizjologiczną reakcją organizmu na potencjalnie groźną sytuację. Silne emocje występują niezależnie od tego, czy wyłącznie oglądamy straszne wydarzenia na ekranie, czy też sami w nich uczestniczymy. Gęstnienie czy też krzepnięcie krwi w żyłach to ewolucyjny mechanizm mający nas uchronić przed ewentualną utratą krwi w sytuacjach zagrażających życiu.

Choć związek między horrorami a krzepnięciem krwi można uznać za wysoce prawdopodobny, duńskim naukowcom nie udało się ustalić jego przyczyn. Nie mniej jednak na tej podstawie można stwierdzić, że termin „mrożący krew w żyłach” znajduje potwierdzenie nie tylko w ludowych podaniach, ale również w rzeczywistości medycznej. Wzrost poziomu czynników związanych z krzepliwością zauważono u młodych i zdrowych osób, co sugeruje, że widzowie ze stwierdzoną zakrzepicą lub wysokim prawdopodobieństwem zachorowania powinny przerzucić się na inne gatunki filmowe.

Źródło: The Telegraph


Podziel się:


Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus