Moczenie nocne u dzieci

Prosisz dziecko, żeby wysikało się przed snem. Czytasz mu bajkę, otulasz kołderką i przypominasz, że jeśli tylko poczuje, iż chce mu się siusiu... Na koniec sprawdzasz czy droga do łazienki jest oświetlona niczym pas startowy na lotnisku. Kiedy zaglądasz do niego cztery godziny później, w powietrzu unosi się charakterystyczny zapach, a Twoja pociecha śpi twardo w mokrej pościeli.

W Polsce moczenie nocne (enuresis nocturna) stanowi problem dla ok. 240 tysięcy dzieci powyżej piątego roku życia, ale nadal jest tematem tabu. Wstydzą się dzieci, wstydzą się ich rodzice, niejednokrotnie skrzętnie ukrywają tę dolegliwość nie tylko przed rówieśnikami czy znajomymi, ale również przed pediatrą. Wszystkim zainteresowanym towarzyszy poczucie niekompetencji, bezradności i poczucia winy („coś robię nie tak”).

Kolejne metody zawodzą, nadzieja, że wkrótce z tego wyrośnie mija, a samoocena dziecka leci w dół na łeb na szyję.

Moczenie nocne częściej dotyczy chłopców niż dziewczynek (3:2). Niektórzy badacze proponują nawet, aby w przypadku chłopców przesunąć granicę wieku, kiedy dziecko powinno już całkowicie sprawować kontrolę nad pęcherzem moczowym, z piątego na szósty rok życia.

PIMN

Jeżeli dziecko od urodzenia obficie zrasza nocami łóżko, po prostu „tak ma” np. po tatusiu lub bracie, a jednocześnie w ciągu dnia sika tyle, ile trzeba, w przeznaczonym do tego miejscu, prawdopodobnie jest to tzw. PIMN, czyli pierwotne izolowane moczenie nocne. Aby się upewnić co do diagnozy, konieczne jest wykonanie badania klinicznego i badań laboratoryjnych. Może się bowiem okazać, że moczenie nocne to tylko objaw jakiejś innej choroby (np. zakażenia układu moczowego, chorób nerek czy zaburzeń neurogennych).

Jeżeli oprócz moczenia nocnego podobne epizody występują również w dzień, lub jeśli przerwa w moczeniu łóżka wynosiła ponad sześć miesięcy, to wówczas nie mamy do czynienia z PIMN.

Przyczyny PIMN

Mogą być rozmaite. Generalnie sprowadzają się do trzech możliwości:

  • zbyt duża produkcja nocnego moczu (tzw. poliuria nocna spowodowana nocnym niedoborem hormonu antydiuretycznego),
  • zbyt mała objętość pęcherza moczowego,
  • nocna nadreaktywność wypieracza pęcherza.

Leczenie

Rozpoczynamy od zaprowadzenia dzienniczka mikcji (med.- oddawanie moczu), w którym będziemy zapisywać ile i kiedy dziecko pije, a także jak często i w jakiej ilości oddaje mocz. Dokładność informacji pomoże ocenić, czy gospodarka wodno-elektrolitowa w organizmie dziecka przebiega bez zakłóceń, czyli czy ma dostarczaną, wystarczającą ilość płynów i czy w odpowiednio dużej ilości je wydala.

Lekarz po zebraniu wywiadu i badaniu fizykalnym zleca (w przypadku podejrzenia PIMN) badanie ogólne moczu i jego posiew, a także USG jamy brzusznej (przed i po mikcji). Jeżeli wyniki będą mieściły się w granicach normy, najprawdopodobniej wdroży leczenie farmakologiczne (desmopresyną) na ok. trzy miesiące.

Alarmy wybudzeniowe

Oprócz farmaceutyków, możliwe są również inne metody oddziaływań, np. alarmy wybudzeniowe. Zasada działania jest stosunkowo prosta. Dziecko zakłada majteczki z przyszytą kieszonką, do której wkłada się sondę czułą na wilgoć. Sonda jest połączona za pomocą kabelka z alarmem dźwiękowym. Celem jest nauczenie dziecka właściwego reagowania na sygnały wysyłane w nocy przez pęcherz moczowy. W praktyce wygląda to tak, że jeśli dziecko zacznie sikać, alarm dźwiękowy zostaje uaktywniony i budzi – początkowo tylko rodziców, z czasem jednak również dziecko. Po kilku tygodniach powinno dojść do wytworzenia skojarzenia typu „kiedy chce mi się siku, to się budzę i idę do ubikacji”. Badania oceniają poziom skuteczności alarmów wybudzających na ok. 60-80%.

W Polsce ta metoda jest stosunkowo rzadko wykorzystywana ze względu na wysoką cenę (kilkaset złotych) urządzeń.

Samo wyrośnie?

Spora część rodziców i niektórzy lekarze uważają, że wystarczy poczekać, a problem sam się rozwiąże. Niestety, badania dowodzą, iż rocznie tzw. samoistna remisja dotyczy zaledwie od 10 do 15% przypadków. Tymczasem w miarę ignorowania problemu pojawia się wiele zaburzeń emocjonalnych, oddziałujących na funkcjonowanie społeczne dziecka. Zdaniem ekspertów najlepszy okres na leczenie moczenia nocnego to 5-6 rok życia, zanim pojawią się niekorzystne zmiany w psychice dziecka i trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami.

Właściwa kolejność

W powszechnej opinii moczenie nocne może wskazywać na jakąś ukrytą patologię. Molestowanie, bicie, zastraszanie dziecka – oczywiście takie wypadki się zdarzają, tym niemniej w przypadku PIMN zwykle przyczyny są zupełnie inne.

Zdarza się, że nawet jeśli rodzic zgłaszą przypadki moczenia nocnego, lekarz zamiast na badania kieruje dziecko do psychologa z diagnozą „moczenie na tle psychogennym”.

Tymczasem kolejność powinna być odwrotna. Najpierw wykluczenie przyczyn organicznych, dopiero później psychoterapia.

Nie irytuj się

Stres może nasilać problem. Nawet jeśli rodzice są aniołami, bez najmniejszej skłonności do irytacji, z powodu trzeciej zmiany pościeli tej samej nocy, dziecko odczuwa cały wiele negatywnych emocji związanych z tym, że przytrafiają mu się „wypadki”. Dlaczego akurat jemu? Coś musi być z nim nie w porządku, przecież koledzy nie mają takich problemów... Stosunkowo łatwo o wypieranie problemu, kiedy dziecko chodzi do przedszkola, z czasem jednak jest coraz trudniej. Dziecko boi się nocować u kolegi, nie chce jechać na wycieczkę czy kolonie, żyje w ciągłym strachu, że „wszyscy się dowiedzą”.

Co może psycholog?

Rolą psychologa jest pomoc w odbudowaniu samooceny dziecka, upewnienie się, że nie ma innych blokad, które powstrzymują dziecko przed wysikaniem się do ubikacji (zdarza się, że dziecko boi się potworów czyhających na niego po drodze) ewentualnie zaplanowanie i pomoc we wdrożeniu treningu behawioralnego działającego na zasadzie warunkowania. Ma też służyć wsparciem rodzicom, pomóc im skuteczniej oddziaływać na dziecko i uchronić ich od popełniania błędów wychowawczych. Na przykład pozwolenie dziecku na to, aby po wypadku spało z rodzicami w ich łóżku jest z pewnością wygodne i miłe dla dziecka, ale wzmacnia zachowania niepożądane, zmniejszając motywację do przeciwdziałania problemowi. Podobnie karanie, wyszydzanie, ośmieszanie, a nawet porównywanie do kolegów czy rodzeństwa zwyczajnie pogłębia problem.

Czyja to wina?

Wprawdzie konsekwencje ponosi cała rodzina, wszyscy są rozdrażnieni, niewyspani i maksymalnie już zmęczeni sytuacją – jednak to dziecko znajduje się w epicentrum i to ono cierpi najbardziej. A przecież to nie jego wina. Moczenia nocnego nie można w ogóle rozpatrywać w kategoriach winy. Bardzo ważne jest zatem, aby rodzice uświadomili dziecku tę kwestię, wytłumaczyli mu, na czym polega trudność, że jest to powszechny problem dotykający wielu dzieci i że jest możliwy do rozwiązania pod warunkiem współpracy wszystkich zainteresowanych. Dobrze jest też powiedzieć dziecku, jaki mamy plan i jak widzimy jego rolę.

Rady dla rodziców

Schemat powinien wyglądać następująco: w ciągu dnia dziecko pije, ile tylko chce, sami mu o tym przypominamy. Dwie godziny przed snem ograniczamy picie. Tuż przed pójściem do łóżka prosimy dziecko, aby spróbowało się jeszcze wysikać. Nie zakładamy dziecku żadnych pieluszek, najwyżej zabezpieczamy materac ceratą lub podgumowanym prześcieradłem, aby zminimalizować straty. Tak zwane „wysadzanie” śpiącego, półprzytomnego dziecka na nocnik, w rezultacie przynosi raczej szkody niż korzyści. A z pewnością nie rozwiązuje problemu. Znacznie skuteczniejszy jest wspomniany wcześniej alarm wybudzeniowy.

Inne pomoce:

Obecnie na rynku dostępnych jest sporo pozycji z bajkami terapeutycznymi dla dzieci borykających się z moczeniem nocnym. Warto po nie sięgnąć, szczególnie gdy nasza pociecha nie chce lub nie jest w stanie rozmawiać bezpośrednio o swoich emocjach.

W utrwalaniu sukcesów pomagają nagrody, naturalnie odpowiednio dobrane, tak aby ich osiągnięcie nie wiązało się ze zbyt dużym (ani zbyt małym) wysiłkiem w porównaniu z możliwościami dziecka. Doskonale sprawdza się również specjalny (np. wspólnie zrobiony) kalendarz, w którym naklejkami lub rysunkami będziemy zaznaczać każdą „suchą” noc. Warto zachęcać dziecko do prób zwiększenia kontroli nad pęcherzem moczowym – wystarczy, aby odrobinę dłużej przetrzymywało siusiu w ciągu dnia. Według niektórych doniesień poprawę przynosi odpoczywanie po obiedzie (leżenie przez godzinę), ponieważ zmniejsza zmęczenie dziecka, wtórnie wpływając na głębokość snu.

Jednak najważniejsze w rozwiązywaniu problemu jest wsparcie dziecka tak, aby wiedziało, że nie złościmy się na niego, że może na nas liczyć i że razem na pewno nam się uda.


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus