E… 100% natury?

Coraz częściej zwracamy uwagę na to, co jemy. Czytamy etykiety, analizujemy skład produktów, które wkładamy do koszyka w czasie zakupów. To bardzo rozsądne i słuszne podejście. Czy jednak strach przed wszechobecnym „E” jest zawsze uzasadniony?

Benzoesan sodu, sorbinian potasu, glutaminian sodu, skrobia modyfikowana i niezliczone ilości „E” – to wszystko bardzo często znajdujemy w składzie produktów spożywczych. Pierwsze z tych składników rzeczywiście powinny znaleźć się na cenzurowanym, kolejne nie są już tak jednoznaczne. Warto wiedzieć, że wiele nazw, które na pierwszy rzut oka wydają się odpowiadać za komponenty w stu procentach syntetyczne, są jak najbardziej naturalne. 

Skrobia modyfikowana, czyli E 1422 - acetylowany adipidian diskrobiowy - używana chociażby do produkcji pasztetów sojowych czy paprykarza Sante, jest naturalną pochodną skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej. Człon "modyfikowana" odnosi się do sposobu obróbki i nie świadczy o modyfikacji genetycznej! Skrobia modyfikowana jest pochodzenia roślinnego i może być spożywana przez wegan i wegetarian, a także osoby, dla których ważne jest, by ich posiłki składały się z naturalnych i zdrowych składników.

Na podejrzanie wyglądającej liście dodatków do żywności zobaczymy więcej „E”, których nie należy się bać. E 100 to kurkumina, naturalny barwnik pozyskiwany z kurkumy, E 160 to nic innego, jak karotenoidy z marchewki. Jeśli na opakowaniu przeczytamy, że do produkcji użyto zagęstnika E 400 – również jesteśmy bezpieczni. To kwas alginowy, który pozyskano z naturalnych alg. 

Sporo niepewności wiąże się z glutaminianem sodu (E 621). Jest to substancja wzmacniająca smak i zapach, ale też upodabniająca smak wielu produktów, tłamsząca naturalne aromaty. Powstaje z kwasu glutaminowego, otrzymywanego na skalę przemysłową z hodowli bakterii. Potem z niego produkuje się „przyprawę” – glutaminian sodu. – Aby podkreślić szkodliwość glutaminianu sodu wszystkich straszy się syndromem chińskich restauracji, które może wywoływać zbyt duże jego spożycie, ale w produktach spożywczych stosuje się go w dozwolonych, ściśle określonych ilościach. Jak każda substancja dodatkowa, ma ustalone swoje dopuszczalne dziennie pobranie (tzw. ADI – Acceptably Daily Intake), to znaczy taką ilość, która pobierana przez człowieka codziennie przez całe życie nie powinna spowodować skutków ubocznych. Tak więc nie dajmy się zwariować. Chociaż nie ma się co oszukiwać, glutaminian sodu nie jest zdrowy – wyjaśnia dr n. med. Aneta Czerwonogrodzka - Senczyna, specjalista w zakresie żywienia człowieka i dietetyki, dietetyk Sante.

Na szczęście wielu producentów żywności zaczęło podążać za coraz powszechniejszym trendem szukania tego, co naturalne. Zwróćmy uwagę, że np. pasztety sojowe Sante nie zawierają glutaminianu sodu. Możemy zatem cieszyć się naturalnym aromatem przypraw i smakiem warzyw. I to w wielu kombinacjach: z pomidorami, papryką, koperkiem, pieczarkami czy po prostu bez dodatków. Warto na sklepowych półkach szukać właśnie takich przekąsek czy dodatków do kanapek. Chemii w jedzeniu powinny szczególnie wystrzegać się dzieci i przyszłe mamy. Benzoesan sodu (E 211) może powodować różne reakcje alergiczne, a także je nasilać. Sorbinian potasu (E 202) to z kolei środek konserwujący silnie drażniący i również wywołujący reakcje alergiczne. 

Chociaż w większości przypadków substancje, których użyto do produkcji wędlin, serów, jogurtów są dozwolone (substancje dodatkowe, które można wykorzystywać  w produktach żywnościowych, szczegółowo określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 18 września 2008 r - Dz.U. 2008 nr 177 poz. 1094), to jeśli możemy uniknąć zaaplikowania sobie kolejnej porcji syntetycznych, chemicznych mikstur – nie wahajmy się .


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus