Niekoniecznie 8 godzin: naukowcy wskazali optymalną długość snu

Jak długo spać, by być zdrowym? To pytanie towarzyszy nam od dziesiątek lat. Utarło się, że absolutnym minimum regeneracyjnym jest 8 godzin; jak się jednak okazuje – jest to liczba jedynie orientacyjna. Wpływ długości snu na nasze zdrowie tym razem zbadał zespół naukowców z Centrum Chirurgii Serca im. Onassisa w Atenach.

Zgodnie z profilem kliniki, naukowców interesowało przede wszystkim to, w jaki sposób długość snu przekłada się na kondycję układu krążenia, a tym samym na zdrowie serca. By to zrobić, przeanalizowali wyniki 11 badań opublikowanych na przestrzeni 5 lat, które dotyczyły tego zagadnienia. Obiektem ich zainteresowania były osoby, które spały mniej niż 6, od 6 do 8 i ponad 8 godzin każdej nocy. Jak się okazało, na pracę układu krążenia najlepiej wpływała umiarkowana ilość snu, mieszcząca się w przedziale między 6 a 8 godzin. Ze zdrowotnego punktu widzenia lepiej jednak nie dosypiać niż spędzać na śnie zbyt dużo czasu. Osoby śpiące poniżej 6 godzin na dobę były o 11 procent bardziej zagrożone wystąpieniem chorób układu krążenia w porównaniu z tymi, których długość snu mieściła się we wspomnianej normie. Z kolei regularne przesypianie ponad 8 godzin na dobę zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia wspomnianych schorzeń o nawet 33 procent.

Sen kontra serce

Naukowcy nie są w stanie w sposób jednoznaczny stwierdzić, z czego wynika związek długości snu z kondycją serca. Hipotezy mówią o jego wpływie na rozmaite procesy biologiczne, takie jak metabolizm glukozy, ciśnienie krwi czy stany zapalne w organizmie. Oczywiście by odczuć negatywne skutki niedoboru lub nadmiaru snu taki stan musiałby utrzymywać się przed dłuższy czas. Okazyjne zarwanie nocy lub odsypianie trudnego tygodnia w weekend nie powinno odbić się na naszym zdrowiu.

Niedosypianie i podjadanie

Szereg badań brał pod lupę również inne aspekty wpływu snu na funkcjonowanie organizmu. Naukowcy z Georgia Southern University analizowali wpływ długości snu na ryzyko wystąpienia ewentualnych problemów psychicznych. Jak się okazało, osoby śpiące krócej niż 7 godzin na dobę są o nawet 70 procent bardziej narażone na ich wystąpienie od tych, u których liczba godzin snu jest wyższa. Jakość snu może wpływać także na naszą sylwetkę.

Naukowcy z Uniwersytetu w Uppsali postawili tezę, że nieodpowiednia ilość snu wpływa na pogorszenie metabolizmu, przez co organizm jest bardziej skłonny do magazynowania tłuszczu. W tym wypadku na ten efekt wpływa niewystarczająca długość snu – skrócenie go, zgodnie z badaniami naukowców, powodowało, że organizm „faworyzował” tłuszcz na rzecz tkanki mięśniowej. Innymi słowy, brak snu nie tylko pogarsza sylwetkę, ale także wpływa na redukcję mięśni.

Naukowcy sugerują, że to zjawisko wiąże się także z dość prozaicznym faktem, że śpiąc niewiele mamy więcej czasu na jedzenie – zamiast przesypiać głód musimy zaspokajać go na bieżąco. Co więcej, badania naukowców z tej samej uczelni wykazały, że nawet krótki okres zakłócenia snu wpływał na zwiększenie apetytu i – co za tym idzie – przyjmowanie większej liczby kalorii. 

Niewyspani są gorszymi rodzicami?

Co ciekawe, zaburzenia snu mogą wpływać również na kompetencje rodzicielskie. Niespokojny lub zaburzony sen jest charakterystyczny dla rodziców małych dzieci i może wpływać na ich zdrowie psychiczne oraz codzienne funkcjonowanie. Naukowcy z Uniwersytetu w Illinois chcieli sprawdzić, czy rodzice nastolatków również mają podobne doświadczenia. W tym okresie życia zaangażowanie mam i ojców pozostaje ważnym czynnikiem wpływającym na społeczny, emocjonalny i behawioralny rozwój ich dzieci. Jeśli model wychowania jest permisywny, a więc charakteryzujący się większym pobłażaniem, prawdopodobieństwo wystąpienia zachowań ryzykownych u nastolatków rośnie.

Badanie zostało przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Illinois na próbie 234 matek dzieci w wieku nastoletnim, między 11. a 18. rokiem życia. Uczestniczki przez siedem nocy z rzędu miały nosić aktygrafy, czyli urządzenia wykrywające ruch w czasie snu, na podstawie czego określa się jego jakość. Przy wyciąganiu wniosków brano pod uwagę również rasę oraz uwarunkowania socjoekonomiczne.

Jak się okazało, dzieci matek, które lepiej sypiały i łatwiej zasypiały, rzadziej określały styl ich wychowywania jako permisywny, czyli bezstresowy. Z kolei doświadczające niewystarczającej ilości snu były określane jako szybciej popadające w irytację, mniej skupione lub zbyt zmęczone, by zachować konsekwencję w przestrzeganiu wcześniej ustalonych zasad.

Czynniki rasy i sytuacji socjoekonomicznej również wpływały na skłonność do stosowania określonych modeli wychowawczych. Matki o afroamerykańskim pochodzeniu oraz wywodzące się z domów o niższym statusie ekonomicznym, których jakość snu była wysoka, rzadziej wykazywały skłonność do rodzicielstwa permisywnego przy zachowaniu zdrowej dawki snu. Analogicznie, gdy jakość ich snu malała, prawdopodobieństwo zachowań permisywnych rosło.

Naukowcy podkreślają, że sen jest czynnikiem, na którego jakość mamy stosunkowo duży wpływ. By to zrobić, można ograniczyć spożycie kofeiny, uprawiać sport w godzinach wieczornych, przyjąć stałe godziny zasypiania i poprawić warunki snu, na przykład przewietrzając pokój przed położeniem się do łóżka lub wymieniając niewygodny materac. Warto zadbać o komfort snu, bo jego brak może przekładać się również na relacje rodzinne. 

Źródło: Polska Agencja Prasowa, Wirtualna Polska


Podziel się: