W samochodzie nie zapalisz przy dziecku?

Najnowszy projekt złożony do Ministerstwa Zdrowia zapowiada rewolucyjne zmiany w przepisach dotyczących palenia tytoniu. Jego pomysłodawcy chcą by zakazem palenia papierosów w pojeździe objęci byli także indywidualni kierowcy samochodów osobowych.

Stopniowe ograniczanie możliwości palenia tytoniu w miejscach publicznych to trend widoczny od lat, jednak proponowana zmiana ma na uwadze przede wszystkim zdrowie dzieci przebywających w towarzystwie palaczy. Prawo nie może zabronić palenia w domach, jednak w przypadku samochodów daje pewne możliwości. Pomysłodawcy projektu chcą, by zakazane było palenie tytoniu w każdym samochodzie, w którym przewożona jest osoba do 18. roku życia, argumentując to narażaniem dziecka na skutki biernego palenia. Zakaz miałby objąć także papierosy elektroniczne, obecnie podlegające tym samym restrykcjom co tytoń.

Przepisy zakazujące palenia w samochodzie, w którym podróżuje dziecko, obowiązują między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji i Włoszech, jak również w części stanów Kanady i USA.

Autobusy i taksówki wolne od tytoniu

Polskie przepisy ruchu drogowego zawierają zapisy dotyczące palenia tytoniu, które zakazują palenia kierowcom pojazdów przewożących pasażerów. Wspomniana regulacja obejmuje jednak przede wszystkim kierowców autobusów oraz taksówkarzy i nie rozgranicza pasażerów ze względu na wiek. Proponowany projekt poszerza zakaz na wszystkie samochody osobowe. 

Nieskuteczny straszak na palaczy

Propozycja, która wpłynęła do Ministerstwa Zdrowia, jest kolejną mającą mobilizować palaczy do rzucania nałogu. Jak pokazuje praktyka, argumenty natury zdrowotnej nie są wystarczająco przekonujące, by odwrót od palenia był powszechny. Liczono, że wprowadzone na początku 2017 roku zmiany w wyglądzie opakowań papierosów przyniosą pozytywny skutek, jednak te nadzieje były przesadzone. Z danych koncernów tytoniowych wynika, że rok 2017 jest trzecim z rzędu, w którym branża notowała wzrosty, a legalna sprzedaż przekroczyła 35 mld sztuk. Tę tendencję potwierdzają także rosnące wpływy z akcyzy tytoniowej, które w pierwszej połowie 2017 roku wyniosły 9 mld złotych, czyli o 100 mln więcej niż w analogicznym okresie 2016 roku. Również w 2016 roku Polacy w legalnym obrocie kupili w sumie 34,7 mld papierosów, czyli o 1,3 proc. więcej niż w 2015 roku. 

Nałóg kontra portfel

Jak dotąd jednym skutecznym sposobem zahamowania epidemii palenia okazało się podnoszenie cen. Tak stało się w 2014 roku, gdy ceny wzrosły o średnio 1,5 zł na paczce, dzięki czemu liczba palaczy zmalała o około 15 proc., jednak część z nich zapewne odpłynęła do szarej strefy. Wówczas konsumpcja przekraczała 40 mln sztuk rocznie, więc w tym kontekście szacowane na 2017 rok 35 mld nie wydaje się aż tak pesymistycznym wynikiem. 

Na ceny wpływa przede wszystkim rosnąca akcyza, która sprawia, że obecnie za najtańszą paczkę papierosów trzeba zapłacić około 13 złotych. Koszty palenia z pewnością pójdą w górę, ponieważ Unia Europejska systematycznie zwiększa restrykcje dotyczące palaczy, które mają zniechęcić do podejmowania lub kontynuacji nałogu.

Służy temu także zakaz sprzedaży papierosów smakowych, który ma wejść w życie w 2020 roku. Mowa o popularnych mentolach, dla wielu, zwłaszcza kobiet, stanowiących jedyne źródło nałogu.

Czemu tak trudno rzucić palenie?

Wielu Polaków podejmuje próby rzucania palenia, jednak niewielu jest w stanie wytrwać w tym postanowieniu, dlatego liczba palaczy w Polsce wciąż wynosi około 9 milionów. Jedną z głównych przyczyn ogromnych trudności w rzucenia nałogu jest przekonanie, że papierosy poprawiają nasze samopoczucie. Jak tłumaczy Magdalena Cedyńska, kierownik poradni pomocy palącym przy Centrum Onkologii w Warszawie, wypalenie papierosa wywołuje jednorazowy wyrzut dopaminy, który dostarcza krótkotrwałej satysfakcji. Gdy stężenie dopaminy spada, pojawia się chęć ponownego sięgnięcia po papierosa i tak rodzi się nałóg. Poprawa samopoczucia jest więc pozorna i pierwszym krokiem w odstawieniu papierosów powinno być uświadomienie sobie tego faktu.

Nie ma jednej, uniwersalnej metody rzucenia palenia – każdy uzależniony musi do niej dojść na własną rękę. Niektórym udaje się odstawić papierosy praktycznie z dnia na dzień, a inni potrzebują nawet kilku prób. Początkowy sukces nie powinien usypiać czujności palacza, ponieważ powrotu do nałogu mogą się zdarzyć nawet po paru miesiącach tytoniowej abstynencji.

Chętni do rzucenia palenia powinni rozważyć wsparcie silnej woli nikotynową terapią zastępczą, która, co potwierdzają wyniki badań, osłabia chęć sięgnięcia po papierosa i objawy zespołu odstawienia oraz poprawia samopoczucie.

Palenie zmniejsza liczbę szarych komórek

Lista schorzeń, którym sprzyja palenie, systematycznie się wydłuża. Wnioski na temat negatywnego wpływu palenia na mózg sformułował międzynarodowy zespół naukowców przewodzony przez grupę neurologów i psychiatrów z Montreal Neurological Institute przy Uniwersytecie McGill w Kanadzie oraz szkockiego Uniwersytetu w Edynburgu. W badaniu wzięto pod lupę kondycję mózgu 504 osób (244 mężczyzn i 260 kobiet) o średniej wieku wynoszącej 73 lata. W grupie znajdowali się palacze, osoby, które rzuciły palenie oraz nigdy niepalące. Wnioski wyciągnięto na podstawie wyników badań kory mózgowej, wywiadów oraz danych zdrowotnych z okresu ich dzieciństwa. Jak się okazało, osoby, które na jakimś etapie życia były nałogowymi palaczami (zarówno w chwili przeprowadzania badania, jak i w przeszłości) po 70 roku życia miały znaczniej więcej obszarów cienkiej kory mózgowej niż niepalący. Zmiany tego rodzaju powodują upośledzenie podstawowych procesów poznawczych, w tym możliwości prawidłowego posługiwania się językiem, zapamiętywania, percepcji oraz uwagi.

Źródło: Rzeczpospolita, naTemat.pl, PAP


Podziel się: