Prezydent przeciwko aborcji ze względu na wady płodu

Prezydent Andrzej Duda w ostatni wtorek udzielił wywiadu na antenie Telewizji Trwam i Radia Maryja, pytany o kwestię zakazu aborcji stwierdził, że w przypadku przerywania ciąży ze względu na wady płodu przepisy są nadużywane. Co wymaga zastosowana „twardszych rozwiązań prawnych”.

Do tej pory prezydent Duda unikał zabierania głosu w sprawie planowanych zmian w przepisach antyaborcyjnych, jednak we wtorek jasno wyraził swoje zdanie na temat tzw. aborcji eugenicznej, czyli wynikającej z uszkodzenia płodu. Andrzej Duda jest za zaostrzeniem przepisów w tej sprawie, jednak nie sprecyzował swojego stanowiska. 

Walka o zmianę przepisów

W debacie publicznej w ostatnich miesiącach prezentowane były dwa spojrzenia na tę kwestię. Pierwsze dotyczące całkowitego zakazu aborcji ze względu na uszkodzenie płodu oraz drugie, które zakłada, że spod tego przepisu wyjęte byłyby dzieci dotknięte zespołem Downa. Za pierwszą opcją opowiada się komitet inicjatywy #ZatrzymajAborcję, który we wrześniu rozpoczął zbiórkę podpisów nad stosownym projektem. Na jego czele stoi znana przeciwniczka aborcji Kaja Godek, która opowiada się za całkowitym zakazem aborcji ze względu na podejrzenie niepełnosprawności lub nieuleczalnego uszkodzenia płodu. Gdyby pomysł zyskał akceptację i został przyjęty przez Sejm, oznaczałby (przynajmniej teoretyczną) eliminację zjawiska aborcji w Polsce.

Zgodnie z danymi komitetu, wspomniana przyczyna (podejrzenie niepełnosprawności lub nieuleczalnego uszkodzenia płodu) odpowiada za aż 95 proc. przypadków terminacji ciąży w naszym kraju.

Zapisy tego projektu popiera Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin. W rozmowie z Radiem Kraków, która odbyła się na początku października zadeklarował, że projekt zaostrzający przepisy antyaborcyjne trafi pod obrady Sejmu jeszcze w tej kadencji i gdy tak się stanie, Gowin zagłosuje za jej przyjęciem. 

Liberalny kontratak

Natomiast na początku sierpnia zawiadomienie o powstaniu komitetu inicjatywy ustawodawczej „Ratujmy kobiety 2017” przyjął Marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Na tej podstawie inicjatorzy projektu rozpoczęli ogólnopolską zbiórkę podpisów, poprzedzone powołaniem lokalnych zespołów i koordynatorów. Komitet inicjatywy ustawodawczej może zostać zarejestrowany przez Sejm po zdobyciu 1000 podpisów. Jeśli rejestracja przebiegnie pomyślnie, komitet ma trzy miesiące na zebranie minimalnej liczby stu tysięcy podpisów, co uprawnia do złożenia go w Sejmie w charakterze projektu obywatelskiego. 

Inicjatorzy liczą, że w tym roku, w związku z większą rozpoznawalnością grupy po Czarnych Protestach zeszłej jesieni, uda im się zebrać więcej podpisów. Ostatnio było to 250 tysięcy, a obecny cel ustawiono na pół miliona.

Wspomniany projekt zakłada - przywrócenie pełni praw reprodukcyjnych, prawo do legalnego przerwania ciąży do końca 12. tygodnia, wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, łatwy i darmowy dostęp do antykoncepcji, wycofanie recept na antykoncepcję awaryjną oraz regulację stosowania klauzuli sumienia przez lekarzy-ginekologów.

Aborcja „eugeniczna” pod lupą TK

„Rzeczpospolita” poinformowała natomiast, że Trybunał Konstytucyjny zajmie się zgodnością tzw. przesłanki eugenicznej w przepisach aborcyjnych z ustawą zasadniczą. Taki wniosek złożył Bartłomiej Wróblewski z PiS, powołując się na orzeczenie Trybunału z 1997 roku, który wówczas uznał, że dokonywanie aborcji ze względów społecznych, tj. gdy matka znajduje się w trudnej sytuacji osobistej lub ciężkich warunkach życiowych, jest niezgodne z konstytucją. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, Radio Maryja


Podziel się: