To pewne – wirus Zika wywołuje mikrocefalię

Naukowcy z Amerykańskiego Centrum ds. Kontroli i Prewencji Chorób potwierdzili ponad wszelką wątpliwość, że wirus Zika jest przyczyną mikrocefalii u niemowląt. Zdaniem dyrektora Centrum Toma Friedena, to pierwsza potwierdzona sytuacja, w której ukąszenie komara może wywołać tak poważne wady rozwojowe płodu.

Wyniki badań naukowców zostały opublikowane w piśmie New England Journal of Medicine i jednoznacznie potwierdzają związek między wirusem Zika a mikrocefalią. Zdaniem badaczy ten fakt można uznać za punkt zwrotny w epidemii, która systematycznie się rozszerza. Od lata 2015 roku wirus Zika dotarł do 30 państw świata, najmocniej dotykając zwłaszcza Amerykę Południową oraz jego siedlisko, Brazylię, gdzie jak dotąd potwierdzono 1,5 mln zakażeń.

Dalsze badania i kolejne odpowiedzi

Wspomniane wyniki dotyczą tylko części badań prowadzonych przez naukowców. Kolejne mają sprawdzić związek wirusa Zika z chorobą Guilliaina-Barrego, która wpływa na obwodowy system nerwowy. Amerykańscy badacze chcą też kontynuować badania w kontekście mikrocefalii, by móc stwierdzić, na którym etapie ciąży niebezpieczeństwo zarażenia się wirusem jest największe.

Czym jest wirus Zika?

Wirus Zika został odkryty w 1947 w lesie w Ugandzie, od którego wziął nazwę, a jego pojawienie się jest wiązane z zamieszkującymi go makakami. Zika jest „krewniakiem” wirusów wywołujących gorączkę denga i gorączkę Zachodniego Nilu, ale przebieg choroby, którą wywołuje, jest znacznie łagodniejszy. Jakiekolwiek symptomy występują u zaledwie jednej na 5 zarażonych osób, a gorączka i bóle zazwyczaj trwają nie dłużej niż tydzień. Bezpośrednim źródłem zakażenia są przenoszące gorączkę komary, a już zarażeni prawdopodobnie mogą przekazywać ją dalej drogą płciową. W skrajnych przypadkach wirus Zika może prowadzić do paraliżu lub zespołu Guilliaina-Barrego również związanego z paraliżem.

Wirus przez długi czas nie wydostawał się poza Afrykę, później trafił do państw w rejonie Pacyfiku, a także do Pakistanu i Kambodży. W 2014 roku jego obecność stwierdzono w Ameryce Południowej, poza Brazylią również w Kolumbii, Chile, Wenezueli, Paragwaju, na Salwadorze, w Gwatemali oraz w Meksyku. Naukowcy podejrzewają, że wirus przebył Ocean Spokojny razem z kibicami udającymi się na Mistrzostwa w Piłce Nożnej w Brazylii, które odbyły się w 2014 roku.

Nie tylko komary

Wirusa przenoszą przede wszystkim komary, ale możliwie (choć niepotwierdzone) są również inne drogi zakażenia. Badania naukowców ośrodka badań medycznych Fundacion Oswaldo Cruz (Fiocruz) w Brazylii wskazują na obecność wirusa również w moczu i ślinie, jednak na tym etapie nie można stwierdzić, czy Zika może przenieść się poprzez pocałunek lub kontakt z czyimś moczem, na przykład w publicznej toalecie.

Amerykańskie Centrum Kontroli Zapobiegania Chorobom (CDC) wcześniej z dużym prawdopodobieństwem potwierdziło możliwość przenoszenia się wirusa drogą płciową, co do tej pory potwierdzono u co najmniej sześciu osób.

W zahamowaniu epidemii może pomóc szczepionka, której opracowanie zapowiedziało kilka koncernów farmaceutycznych. Jako pierwszy działania w tym kierunku zadeklarował koncern GlaxoSmithKline.
W jego laboratoriach trwa sprawdzanie, czy obecnie stosowane technologie produkcji szczepionek są możliwe do wykorzystania w przypadku wirusa Zika. Rozpoczęcie prac w tym kierunku rozważa także koncern Sanofi, posiadający rejestrację na szczepionkę przeciw dendze, chorobie pod wieloma względami podobnej do gorączki wywoływanej przez wirusa Zika.

Źródło: PAP, Gazeta Wyborcza, TVN24.pl


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus