×
DOZ.PL Darmowa
aplikacja
DOZ.pl
Zainstaluj

Przyjmowanie probiotyków może mieć negatywne skutki uboczne

Wielu z nas traktuje je jako profilaktyczny składnik diety, nie myśląc o ewentualnych skutkach ubocznych ich stosowania. Probiotyki, podobnie jak leki, powinny jednak być stosowane po konsultacji z lekarzem, bo przyjmowane w nadmiarze mogą szkodzić zdrowiu – alarmują naukowcy z Augusta University.

Równowaga flory jelitowej ma kluczowe znaczenie dla wielu sfer funkcjonowania naszego organizmu, a w jej osiągnięciu pomagają właśnie probiotyki. Większość z nas stosuje je nieświadomie w naturalnej formie fermentowanego nabiału lub kiszonek, ale niektórzy dodatkowo wspomagają mikrobiotę przyjmując preparaty probiotyczne – zazwyczaj na własną rękę. Wyniki badań naukowców z USA, prowadzonych przez trzy lata na grupie dorosłych ochotników, stawiają bezpieczeństwo takiej praktyki pod znakiem zapytania.

Nadmiar probiotyków osłabia koncentrację

Jak wynika z ich badań, istnieje związek między stosowaniem probiotyków i wynikającym z niego przerostem bakteryjnym w jelicie cienkim a zjawiskiem tzw. zamglenia mózgu. Doświadczali go badani będący nosicielami dużych grup bakterii w jelicie cienkim, co skutkowało gazami i uczuciem wzdęcia, ale również problemami ze skupieniem. Nadmiar bakterii powodował gwałtowne rozkładanie kwasu D-mlekowego zawartego w pożywieniu, co może prowadzić do kwasicy mleczanowej i zamglenia mózgu. Wynika to z faktu, że kwas D-mlekowy wpływa toksycznie na komórki mózgowe powodując problemy z koncentracją, skupieniem, a nawet percepcją czasu. Problemy te mają związek z faktem, że z powodu nadmiaru bakterii, te – zamiast w jelicie grubym – gromadzą się w jelicie cienkim. Taki przerost mikrobioty nazywany jest zespołem SIBO. Sprzyjają mu między innymi niezdrowy tryb życia i zła dieta bogata w cukry proste. To właśnie ich fermentacja prowadzi do powstawania kwasu D-mlekowego oraz wzdęć i zaparć. Warto jednak dodać, że zarówno one, jak i zjawisko zamglenia mózgu ustępują po kilku godzinach. 

Czym jest zespół SIBO?

Zespół SIBO, czyli zespół rozrostu flory bakteryjnej jelita cienkiego, jest chorobą przewodu pokarmowego wywołaną nadmiarem bakterii w jelicie cienkim. O ich właściwe stężenie dba szereg mechanizmów, w tym wydzielanie kwasu solnego przez żołądek, enzymów przez trzustkę, ruch robaczkowy jelit czy zastawka między jelitem cienkim a grubym, która uniemożliwia między nimi migrację bakterii. Gdy mechanizmy te zostaną osłabione lub przestaną działać, może dojść do sytuacji, w której bakterie z jelita grubego przedostaną się do cienkiego, co wywołuje szereg problemów gastrycznych i nie tylko, jak dowodzą wspomniane badania. Konsekwencjami są dotkliwe wzdęcia, zwiększona ilość gazów jelitowych, biegunka tłuszczowa.

Zespół SIBO leczony jest antybiotykami mającymi zwalczyć nadmiar bakterii jelitowych. Elementem terapii może być również suplementacja witamin z grupy B – zwłaszcza B12 – która jest nadmiernie pochłaniania przez bakterie znajdujące się w jelicie cienkim.

Zdrowe i naturalne probiotyki

Autorzy badania nie zachęcają do rezygnacji z probiotyków, ale do większej racjonalności w ich przyjmowaniu. Zalecają, by nie podejmować się suplementacji na własną rękę, ale dopiero po uzyskaniu porady lekarskiej. Natomiast bez większych obaw jeść można probiotyki naturalne, takie jak wspomniane wcześniej kiszone warzywa i jogurty. Skuteczność nabiału w poprawie stanu naszego organizmu, a konkretnie w zwalczaniu stanów zapalnych, potwierdziły badania naukowców z Uniwersytetu w Wisconsin. 

Jogurt kontra stany zapalne

Hipoteza naukowców głosi, że przez wzgląd na dużą zawartość probiotyków, jogurt poprawia jakość wyściółki jelitowej, dzięki czemu działa przeciwzapalnie. Weryfikacji tej tezy posłużył eksperyment, w którym udział wzięło 120 kobiet w wieku przedmenopauzalnym, spośród których połowa była otyła. Połowę uczestniczek poproszono o spożywanie przez 9 tygodni około 350 gramów – czyli dwóch małych kubeczków – jogurtu naturalnego dziennie. Drugiej połowie badanych polecono jedzenie puddingu pozbawionego nabiału. We wskazanym okresie badacze kilkukrotnie pobierali próbki krwi i analizowali je pod kątem biomarkerów endotoksyn i stanów zapalnych. 

Jak się okazało, wśród osób regularnie spożywających jogurt odnotowano znaczący spadek niektórych biomarkerów odpowiadających za stany zapalne. Wyniki pochodzą z 2017 roku, po czym badanie było kontynuowane, a najnowsze publikacje opisują jego kolejną część. Tym razem na początku i końcu dziewięciotygodniowego okresu badań kobietom podawano wysokokaloryczne posiłki, a konkretnie śniadania bogate w tłuszcz i węglowodany. Połowa z nich rozpoczynała śniadanie od jogurtu, a reszta od puddingu bez nabiału. Testy przeprowadzone w ciągu dwóch godzin od posiłku pokazały, że u kobiet jedzących jogurt poziom części markerów endotoksyn był wyraźnie zredukowany. Badacze zaobserwowali także, że wśród otyłych uczestniczek jedzących jogurt poziom glukozy po posiłku obniżył się znacznie szybciej, co świadczy o ogólnej poprawie metabolizmu glukozy. 

Źródło: Gazeta Wyborcza, Naczyniapolaczone.pl, Medical News Today


Podziel się: