Tyjemy, choć jemy coraz lepiej

Polacy są piątym najgrubszym narodem w Europie – wynika z raportu Światowego Indeksu Bezpieczeństwa Żywnościowego. Dzieje się tak mimo, że zajmujemy wysokie miejsce pod kątem dostępu do wysokiej jakości żywności, co powinno sprzyjać wypracowywaniu zdrowych nawyków.

Wspomniany raport od pięciu lat opisuje stan bezpieczeństwa żywnościowego na świecie, uwzględniając również dane dotyczące otyłości. Do sporządzenia wniosków wykorzystuje dane pozyskane z największych światowych organizacji związanych z tematem, od ONZ i WHO po Bank Światowy. 

Pod kątem zachowywania wysokich standardów żywności Polska zajęła przyzwoite, 27. miejsce uzyskując 74 punkty na 100 możliwych, co daje nam 17 miejsce w Europie. Uzyskaliśmy je między innymi dzięki szerokiemu dostępowi do finansowania dla rolników, obecności systemów zabezpieczenia żywnościowego i wysokim standardom żywienia. 

Wschód Europy tyje najszybciej

Zdecydowanie gorzej wypadamy w rankingu dotyczącym otyłości. W skali europejskiej zajmujemy piąte miejsce – cierpi na nią 25,2 proc. polskiego społeczeństwa, W tym niechlubnym zestawieniu pierwsze miejsce zajęli Brytyjczycy (28,1 proc.), a tuż za nimi znaleźli się Czesi (26,8 proc.) oraz Słowacy (25,7 proc.). Najmniejszy problem z otyłością (choć wciąż oscylujący wokół 20 proc.) w Europie mają Austriacy (18,4 proc.), Duńczycy (19,3 proc.) i Szwajcarzy (19,4 proc.).

Otyłość jest zaliczana do grona największych, globalnych zagrożeń zdrowotnych naszych czasów. Światowa Organizacja Zdrowia uznała ją za najgroźniejszą chorobę przewlekłą, prowadzącą do drastycznego pogorszenia stanu zdrowia związanego z rozwojem schorzeń układu krążenia, cukrzycy czy zespołu metabolicznego. 

4 mln zgonów wywołanych otyłością

Zgodnie z raportem opublikowanym na łamach New England Journal of Medicine w 2016 roku, otyłość zagrażająca życiu jest najszybciej rozwijającą się epidemią na świecie. Z danych przestawionych w raporcie wynika, że z otyłością obecnie zmaga się około 12 proc. dorosłych (603 mln) i 5 proc. dzieci (107 mln), przy czym wnioski pochodzą z 2015 roku. W tym samym roku otyłość uznano za bezpośrednią przyczynę zgonów aż 4 milionów osób, co stanowi około 7 proc. ogółu odnotowanych śmierci. Wysokie BMI, czyli wskaźnik masy ciała, w 70 proc. przypadków wpłynął na zgony powiązane z chorobami układu sercowo-naczyniowego.

Rak lubi nadwagę

Według analizy opublikowanej na łamach "British Medical Journal", istnieje duża zależność pomiędzy występowaniem otyłości i wyższym ryzykiem zachorowania na wybrane nowotwory złośliwe. Najczęściej zwraca się uwagę na choroby związane z układem pokarmowym oraz warunkowanym przez hormony. Autorzy opracowania, Maria Kyrgiou i Kostas Tsilidis z Imperial College w Londynie zwracają uwagę, że otyłość rozpowszechniła się ponad dwukrotnie w ciągu ostatnich 40 lat, a nowotwory stanowią główny powód zgonów. Zależność między wysokim współczynnikiem masy ciała, a zachorowaniami na raka zauważają zwłaszcza w zakresie raka przełyku, odbytnicy i jelita grubego u mężczyzn, natomiast u kobiet przed menopauzą częstszy jest nowotwór dróg żółciowych, trzustki oraz błony śluzowej macicy. Otyłe panie po menopauzie w większym stopniu narażone są na zachorowanie na raka piersi. Jak wskazują naukowcy, dalsze badania tych zależności mogą pozwolić na podejmowanie działań prewencyjnych wśród osób zaliczających się do grupy podwyższonego ryzyka.

Źródło: Portal Spożywczy, Gazeta Prawna, PAP


Podziel się: