×
DOZ.PL Darmowa
aplikacja
DOZ.pl
Zainstaluj

Gorący temat z dymkiem w tle

Od kilku dni obowiązuje w kraju ustawa o zakazie palenia w miejscach publicznych. Przepisy zawierają m.in wykaz obszarów, w których nie wolno palić papierosów.

Są to szkoły, restauracje, teatry, kina, szpitale, przystanki komunikacyjne i inne miejsca użyteczności publicznej. Dla palących zostaną wydzielone specjalne punkty, gdzie będą mogli puścić dymka. Jeśli ktoś złamie zakaz, funkcjonariusze publiczni ukarzą go mandatem w wysokości 500 złotych.

Nareszcie dokonało się coś, co już dawno powinno funkcjonować. Oczywiście odezwały się głosy reprezentantów kilkumilionowej rzeszy palaczy, że jest to zamach na ich wolność i nachalna forma dyskryminacji. Myślę jednak, że mimo sporego niezadowolenia tej grupy osób, warto podjąć zdecydowaną walkę z tym, jakże niebezpiecznym, nałogiem.

Miałem kilkakrotnie przyjemność spotkać profesora Witolda Zatońskiego, od wielu już lat osobę stojącą na czele licznych kampanii antynikotynowych i jego argumenty wystarczająco działają na wyobraźnię. Szczególnie pamiętam prezentację, w której mówił o ponad 3000 tysiącach substancji toksycznych  wydzielanych przez  papieros w trakcie palenia, które trafiają do płuc. Wspomniał także o problemie biernego palenia, które może być równie zabójcze. Sądzę, że nowa ustawa wychodzi naprzeciw temu problemowi.

Mam w pamięci wiele sytuacji, gdy wchodząc do restauracji i kawiarni stawałem się od razu ofiarą wszechobecnego dymu papierosowego. Nie mówiąc już o dyskotekach czy klubach.

Kolejnym ogromnym problemem jest palenie wśród młodzieży, a nawet dzieci! Wielokrotnie bywałem   na spotkaniach w szkołach i zwracam uwagę na ten problem. Palenie powoduje wiele negatywnych konsekwencji  dla młodego, rozwijającego się organizmu. Myślę że wymaga to podobnej akcji jak ta z ostatnich tygodni związanej z dopalaczami. Palenie tytoniu wśród młodych ludzi jest znacznie powszechniejszym problemem.

Niestety i na mojej (do niedawna) działce sportowej spotykałem przypadki palenia papierosów przez sportowców. Zwłaszcza w konkurencjach niewymagających treningu wytrzymałościowego, który palenie tytoniu absolutnie wyklucza. Zdarzało się, że zawodnicy mojej konkurencji wychodzili nawet w trakcie konkursu na przysłowiową fajeczkę, tłumacząc to chęcią rozluźnienia i zabicia stresu. Są przecież inne, o wiele zdrowsze metody walki ze stresem.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, jak trudno zwalczyć ten nałóg. Byłem świadkiem walki mojego 38 letniego przyjaciela z nałogiem, który trwał... 28 lat [sic!]. To była naprawdę heroiczna batalia. Radek przygotowywał się świadomie przez pół roku do tej decyzji i swoją bezwzględną walkę rozpoczął w okresie urlopowym. Wybrał ten czas nieprzypadkowo. Chciał, aby był to inny okres niż w pracy, z tymi samymi przyzwyczajeniami dnia codziennego, które wymuszały rytualną przerwę na papieroska. Wszyscy bardzo mu kibicowaliśmy w tej bezkompromisowej walce, widzieliśmy, jaki jest w niej bezwzględny. Warto było!! Teraz Radek od sześciu lat oddycha już pełną piersią... Niech ten przykład będzie dla wszystkich wzorem i motywacją do podjęcia tak trudnego wyzwania. 


Podziel się: