Komórki jajowe z probówki – przełom dla bezpłodnych par?

Eksperyment przeprowadzony przez naukowców z Uniwersytetu w Edynburgu oraz Center for Human Reproduction w Nowym Jorku daje nową szansę osobom zmagającym się z bezpłodnością. Jako pierwsi na świecie wyhodowali gotowe do zapłodnienia komórki jajowe.

Pierwszy etap eksperymentu przeprowadzono na myszach, którym zaimplantowano stworzone, a następnie zapłodnione komórki jajowe. W efekcie urodziły się zdrowe, młode osobniki, co skłoniło badaczy do rozszerzenia badań na ludzi. 

Komórki jajowe stworzone w laboratorium powstały na bazie fragmentów tkanki jajnika pobranych od kobiet rodzących przez cesarskie cięcie, które zgodziły się na udział w tym eksperymencie. Do chwili uzyskania „dojrzałości” były one przechowywane w inkubatorach, w których osiągnęły formę gotową do zapłodnienia, ale w tym wypadku nie doszło do implantacji. Skuteczność metody jak na razie wynosi 10  proc., co oznacza, że z zebranego materiału udało się uzyskać co 10 komórkę jajową. 

Nadzieja dla chorych na raka

Wyniki eksperymentu naukowców z Wielkiej Brytanii i  USA wymagają dopracowania, jednak już teraz rewolucjonizują myślenie o sztucznym zapłodnieniu dla wielu par. Pomysł ten mógłby być pomocny zwłaszcza dla kobiet chorujących na nowotwory, które po przejściu terapii tracą możliwość zajścia w ciążę. Mężczyźni doświadczający tego stanu mogą zadbać o zachowanie swojego nasienia z myślą o późniejszej inseminacji, jednak kobiety nie mogą zrobić tego samego z komórkami jajowymi. Możliwość stworzenia ich z tkanki jajnika otwiera zupełnie nowe możliwości przed pacjentkami zmagającymi się z chorobą nowotworową. 

Eksperyment Amerykanów i Brytyjczyków poprzedziły udane badania Japończyków, którzy w 2016 roku stworzyli komórki jajowe myszy z komórek ich skóry. Po zapłodnieniu pozwoliły one wyhodować zdrowe, młode osobniki. W tym wypadku wykorzystano dojrzałe komórki skóry gryzoni, które udało się skłonić do cofnięcia do fazy macierzystej, by móc przekształcić je w komórki zupełnie innego typu. 

Zanim jednak badania tego typu znajdą zastosowanie u ludzi konieczne są dalsze testy, które wykluczą między innym wystąpienie genetycznych wad mogących pojawić się na etapie wytwarzania komórek. 

Polska na wstecznym 

Podczas gdy na świecie poszukuje się coraz to nowych metod leczenia najtrudniejszych przypadków niepłodności, Polscy politycy zrezygnowali ze wspierania par leczących się jedną z najskuteczniejszych metod, czyli in vitro. Poprzedni szef resortu zdrowia Konstanty Radziwiłł zadecydował o wygaszeniu rządowego programu in vitro wprowadzonego przez PO. W zamian zaproponował program wspierania prokreacji oparty o naprotechnologię.

Program skupiony na kompleksowej ochronie zdrowia prokreacyjnego ma być realizowany w co najmniej 16 placówkach w kraju (po 1 na województwo) do 2020 roku. Podstawą leczenia jest naprotechnologia, polegająca na diagnozowaniu i leczeniu niepłodności na podstawie wyników obserwacji kobiecego organizmu. Mowa między innymi o obserwacji śluzu, temperatury czy samopoczucia. Jako taka jest ona więc mało inwazyjna, bezpieczna i tania, jednak zdaniem ekspertów jej skuteczność w przypadku osób dotkniętych poważnymi problemami z niepłodnością jest minimalna.

Źródło: BBC, Medexpress.pl


Podziel się: