Polacy wciąż nie chcą oddawać organów

Nie pomagają kampanie społeczne, zachęty ekspertów i prezentowanie statystyk – liczba transplantacji organów w Polsce wciąż jest zbyt niska w stosunku do potrzeb. Nad chęcią pomocy górują obawy o los zwłok po śmierci.

W świetle prawa zgoda na przeszczep naszych organów po śmierci jest domniemana, co oznacza, że jeśli za życia jasno się temu nie sprzeciwimy, lekarze mogą rozważyć wykorzystanie naszych narządów do pomocy innym. W takich sytuacjach decydująca jest zgoda najbliższej rodziny – jeśli lekarz jej nie uzyska, zazwyczaj odstępuje od pobrania, nawet jeśli chory za życia deklarował chęć oddania swoich narządów do przeszczepu. 

Boimy się oddawać organy

W drugą stronę, tj. w przypadku odmowy, sprawa jest jasna – każdy, kto nie życzy sobie wykorzystania swoich organów po śmierci może to zadeklarować wysyłając stosowne oświadczenie do Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant. Zgodnie z informacjami „Gazety Olsztyńskiej”, w 2017 roku do wspomnianej instytucji wpłynęło 1938 deklaracji o braku zgody na pobranie narządów po śmierci. Wśród najczęściej podawanych przyczyn odmowy znajduje się obawa o profanację zwłok, związaną między innymi z ich zniekształceniem po takim zabiegu. Jak przekonują eksperci, są one całkowicie nieuzasadnione, ponieważ postępowanie chirurga w tej sytuacji jest identyczne jak w każdej innej. Organ jest wyjmowany po dokonaniu możliwie najmniejszego nacięcia, a jedynym widocznym znakiem po tej procedurze jest szew. Istnieją także obawy o celowe nieudzielanie pomocy osobom po ciężkich wypadkach tylko po to, by móc pobrać od nich narządy. Dużą rolę przy podejmowaniu takiej decyzji odgrywać mogą także względy religijne.

400 osób czeka na serce

Brak zgody może oznaczać odebranie nadziei setkom osób oczekujących na przeszczepy ratujące życie. Obecnie w Polsce na przeszczep organu oczekuje 1700 osób, z czego aż 400 potrzebuje nowego serca. Pod względem liczby wykonywanych przeszczepów Polska zajmuje 17 miejsce w Europie.

Jeśli chcielibyśmy, by po śmierci nasze organy zostały wykorzystane do przeszczepu, powinniśmy nosić przy sobie deklarację woli zawierającą imię, nazwisko, pesel i własnoręczny podpis. Taka deklaracja formalnie nie ma mocy prawnej, ale gdy rodzina dowiaduje się o jej istnieniu, zazwyczaj odstępuje od sprzeciwiania się pobraniu organów. 

Zgody tylko w deklaracjach

Zgodnie z badaniami CBOS, około 80 proc. Polaków deklaruje zgodę na pobranie ich narządów do przeszczepu po śmierci. Równocześnie 75 proc. z nich nie rozmawiało z bliskimi na temat przekazywania narządów w takiej sytuacji.

Respondenci zadeklarowali również, że gdyby wiedzieli, że bliska im osoba zmarła chciała, by jej narządy zostały przekazane komuś innemu, nie sprzeciwiliby się temu – tak odpowiedziało 89 proc. pytanych. Gdyby natomiast stosunek zmarłego do transplantacji nie był im znany, 69 proc. wyraziłoby zgodę na przeszczep.

Polska od lat ma problem również z dawstwem organów od osób żywych, które stanowią zaledwie 5 proc. wszystkich przeszczepów, podczas gdy w USA czy Skandynawii to od 30 do nawet 50 proc. Duże ograniczenia w tym zakresie nakłada prawo, które obecnie dopuszcza możliwość przekazania organu przez żywego dawcę tylko, jeśli jest on spokrewniony z biorcą. Chorzy nie mający takiej możliwości muszą więc liczyć na przeszczep organu od osoby zmarłej, ponieważ w tej sytuacji obostrzenia nie obowiązują.

Źródło: Gazeta Olsztyńska, Rzeczpospolita


Podziel się: