Pielęgniarki i położne chcą strategii

Od kilku miesięcy opinię społeczną zaprząta przede wszystkim sytuacja lekarzy, jednak ich problemy są ściśle powiązane z pracą pielęgniarek i położnych. Trwają prace nad stworzeniem strategii rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce, która ma zaradzić największej bolączce zawodu, czyli niedoborom kadrowym.

Niskie zarobki, mały prestiż zawodu i brak zastępowalności pokoleniowej to główne problemy dotyczące zawodu pielęgniarki i położnej. Jego przedstawicielki i przedstawiciele wielokrotnie domagali się poprawy swojej sytuacji organizując strajki i „białe miasteczka”, jednak żaden z protestów nie przyniósł ostatecznego rozwiązania ich problemów. 

W 2015 roku Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wywalczył wzrost wynagrodzeń po 400 zł przez kolejne 4 lata. Podwyżki są faktem, jednak nie ustalono, w jakiej formie mają być wypłacane. W efekcie zamiast zwiększenia pensji podstawowej, pielęgniarki i położne zazwyczaj otrzymują je w formie dodatków do pensji, co ma ogromne znaczenie między innymi w kontekście ich przyszłych emerytur.

Ustawa o minimalnych płacach w zdrowiu przewiduje natomiast 4 tys. zł dla każdej pielęgniarki i położnej z dyplomem magistra oraz 2,5 tys. zł dla wykonujących zawód bez specjalizacji.

Strategia na bolączki

Wspomniana strategia ma wyznaczyć kierunki rozwoju zawodu i wskazać metody rozwiązania jego największych problemów, jednak wstępne wersje projektu nie budzą entuzjazmu pielęgniarek i położnych. Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zofia Małas uważa, że w dokumencie zabrakło właśnie tego, na co najbardziej liczono, czyli konkretów. Pielęgniarki i położne chciałyby określenia jasnych i czytelnych zasad monitoringu liczby przedstawicielek swojego zawodu w ochronie zdrowia, co pokazałoby skalę niedoborów. Na tej podstawie powinny zostać ustalone minimalne normy zatrudnienia, których wypełnienie miałoby być warunkiem podpisania kontraktu z NFZ. Tylko w ten sposób warunki pracy pielęgniarek mogą się polepszyć – uważa szefowa NRPiP. Poprawa warunków placowych jest kluczowa, by móc przyciągnąć do zawodu nowe osoby. 

Protest lekarzy uderza w pielęgniarki?

W strategii nie ominięto kwestii wzrostu płac, ale nie przewidziano ujęcia tej zmiany w formie ustawy, która gwarantowałaby osiągnięcie akceptowalnego dla wszystkich pułapu wynagrodzeń. Problem już teraz jest duży, a wypowiadanie klauzul opt-out przez lekarzy tylko go pogłębił. Pielęgniarki obawiają się, że odmowa pracy przez medyków dla nich oznaczać będzie dodatkowe obowiązki, z którymi już teraz radzą sobie z trudem. 

Drastyczne braki kadrowe

Samorząd pielęgniarek przy okazji prezentacji strategii przedłożył analizę demograficzną zawodu do roku 2033. Zgodnie z przewidywaniami, w 2033 roku zabraknie niemal 170 tys. pielęgniarek i położnych. Z kolei Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych przewiduje, że do 2022 roku będzie ich o 50 tysięcy za mało. By zahamować ten trend, uprawienia pielęgniarskie powinno uzyskiwać prawie dwa razy więcej osób niż obecnie. Aktualna liczba wynosi 4487 pielęgniarek rocznie, a 4368 brakuje, by zapewnić obsadę wszystkich placówek. Jeśli natomiast chcielibyśmy osiągnąć średnią dla państw OECD, wynoszącą 9,3 pielęgniarki na 1000 mieszkańców, każdego roku do zawodu musiałoby trafiać dodatkowo ponad 8 tysięcy pielęgniarek. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus